Pięknie już było. Ten sezon będzie walką polskich klubów o ranking UEFA [TABELE]
KAMIL SWIRYDOWICZ / CYFRASPORT/NEWSPIX.PL
Dwa polskie kluby grające w europejskich pucharach na jesień to wynik, który w obecnej sytuacji należy traktować jako rozczarowanie. Największą konsekwencją spadku liczby polskich przedstawicieli względem poprzedniego sezonu o połowę jest sytuacja w rankingu UEFA.
Koniec tegorocznych eliminacji do europejskich był w pewnym sensie zderzeniem z pucharową rzeczywistością. Z pięciu zespołów reprezentujących Polskę w grze na jesień pozostały tylko dwa: Lech Poznań oraz Jagiellonia Białystok. Obie drużyny zagrają w fazie ligowej Ligi Europy.
Mimo że z perspektywy historycznej obecność dwóch klubów w fazie zasadniczej drugich pod względem rangi rozgrywek w Europie to solidny wynik, to w kontekście walki w rankingu krajowym UEFA sytuacja zrobiła się skomplikowana.
Kto dał radę, a kto zawiódł?
Tegoroczna kampania eliminacyjna miała bardzo różny przebieg dla poszczególnych drużyn. Przypomnijmy sobie więc, jak wyglądała droga polskich klubów.
- Jagiellonia Białystok (Liga Europy): Zdecydowanie najjaśniejszy punkt eliminacji. Drużyna Adriana Siemieńca pewnie przeszła ścieżkę eliminacyjną, eliminując po drodze Rangersów i pieczętując awans wygraną z Iberią Tbilisi (1:2 na wyjeździe, 6:1 w dwumeczu). Pokazała powtarzalność i organizację gry.
- Lech Poznań (Liga Europy): Zrealizował plan minimum w postaci fazy ligowej LE po rozbiciu FC Thun (2:2 w rewanżu, 9:2 w dwumeczu). Wciąż jednak ciąży na nim wcześniejsze potknięcie z Aarhus w eliminacjach Ligi Mistrzów, przez które przepadła szansa na grę w elicie i gwarantowane wysokie punkty bonusowe.
- Raków Częstochowa (odpadnięcie w IV rundzie el. LK): Największe rozczarowanie. Porażka po dogrywce z Hajdukiem Split (2:3 u siebie, 4:5 w dwumeczu) zamknęła częstochowianom drogę do fazy ligowej. Zespół po odejściu Marka Papszuna i zmianach kadrowych zaprezentował się bezbarwnie, a w decydującym momencie nie potrafił stworzyć realnego zagrożenia.
- Górnik Zabrze (odpadnięcie w IV rundzie el. LK): Porażka z AS Monaco (1:4, 3:7 w dwumeczu) była wkalkulowana, jednak Górnik płacił frycowe przez całe lato. Zaczynając od eliminacji LM, trafiał kolejno na Fenerbahçe, Ferencváros i Monaco – brak rozstawienia i niski współczynnik klubowy zebrały swoje żniwo (0 wygranych w 6 meczach).
- GKS Katowice (odpadnięcie we wcześniejszych rundach LK): Drużyna bez pucharowego doświadczenia zdobyła punkty na Żylinie, ale nie dała rady przejść Hapoelu Beer Szewa.
| Kraj | 22/23 | 23/24 | 24/25 | 25/26 | 26/27 | Razem |
| 9. Turcja | 11,800 | 12,000 | 10,300 | 11,075 | 4,500 | 49,675 |
| 10. Polska | 7,750 | 6,875 | 11,750 | 15,750 | 3,000 | 45,125 |
| 11. Czechy | 6,750 | 13,500 | 10,550 | 11,025 | 2,900 | 44,725 |
| 12. Grecja | 2,125 | 11,400 | 12,687 | 14,200 | 3,400 | 43,812 |
Aktualna sytuacja w rankingu krajowym UEFA
Polska zajmuje obecnie 10. miejsce, jednak ta pozycja jest myląca i mocno zagrożona.
Na tym etapie widać bezpośredni wpływ punktów bonusowych za awans do Ligi Mistrzów (minimum 6 punktów brutto na klub). Otrzymały je Turcja (Galatasaray, Fenerbahce), Czechy (Slavia) oraz Grecja (AEK). Polska, nie mając przedstawiciela w LM, nie dopisała tych dużych bonusów.
Marzenia o gonieniu 9. miejsca i walce z Turcją można odłożyć na bok – strata ponad 4,5 punktu przy ich 4 zespołach w grze jest nie do odrobienia.
Głównym problemem jest dysproporcja sił. Polska dzieli każdy zdobyty punkt przez 5 (liczba startujących drużyn), mając na placu boju tylko 2 ekipy. Nasi bezpośredni konkurenci zachowali niemal pełne składy.
Wyprzedzenie przez Czechy i Grecję
Oba kraje mają minimalną stratę do Polski (Czechy 0,400 pkt, Grecja 1,313 pkt) i po 4 kluby w fazie zasadniczej. Przy większej liczbie meczów oraz pewnych bonusach z LM, wyprzedzenie nas przez te dwie federacje w trakcie jesieni jest niemal pewne. Spadek Polski na 12. lokatę to kwestia kilku kolejek fazy ligowej.
Zagrożenie z dalszych pozycji (Norwegia i Dania):
Prawdziwa walka rozegra się o utrzymanie pozycji w przedziale 12–14:
- Dania ma 4 kluby w Lidze Konferencji (gdzie łatwiej o punkty meczowe) i traci do nas około 7 punktów. Jeśli powtórzy wyczyn polskich klubów z poprzedniego sezonu, może mocno zniwelować ten dystans.
- Norwegia (13. miejsce) również ma 4 zespoły w fazie ligowej (w tym 2 w Lidze Mistrzów: Bodø/Glimt i Viking), tracąc do nas ponad 6,5 punktu.
CO NAJWAŻNIEJSZE – spadek poniżej 14. miejsca w tym sezonie nam nie grozi. Szwajcaria, Austria czy Węgry tracą do nas od kilkunastu do kilkunastu punktów, co tworzy bezpieczny bufor.
Wysokie pozycje wywalczone w ubiegłych latach (m.in. rekordowe 15,750 z poprzedniego sezonu) dają owoce dopiero z opóźnieniem. Dzięki wcześniejszemu 15. miejscu Jagiellonia mogła wystartować w III rundzie el. LE zamiast w LK. Z kolei na bezpośrednie profity za wysokie lokaty mistrz Polski poczeka do kolejnych edycji. Nasi rywale (Turcy, Czesi, Grecy, Norwedzy) wchodzili do tego sezonu z 2–3 gwarantowanymi miejscami w pucharach, podczas gdy każdy polski klub musiał grać od początku.
Lech (30,250) i Jagiellonia (25,000) zbudowały bazę, która daje im rozstawienia w eliminacjach. Z kolei przypadek Górnika i Rakowa obnażył brak punktów u reszty stawki. Raków zatrzymał się na 22,250 pkt i bez gry na jesień nie poprawi swojego dorobku, a kluby takie jak Górnik czy GKS startowały z zerowym lub bardzo niskim dorobkiem własnym (opartym jedynie o 20% współczynnika krajowego).
W nowym formacie Ligi Europy Lech i Jagiellonia rozegrają po 8 spotkań (w tym dwa w styczniu). Żeby realnie pomóc rankingowi krajowemu i dołożyć punkty do współczynników klubowych powyżej gwarantowanego minimum (3 pkt), muszą regularnie punktować i powalczyć o awans do fazy pucharowej (miejsca 1–24). Każde zwycięstwo (2 pkt do puli federacji) i remis (1 pkt) będą miały duże znaczenie dla obrony 12. miejsca.

















