Legia potwierdziła dwa incydenty po meczu z Wisłą. Sprawa jest wyjaśniana
fot. Weronika Morciszek / PressFocus /NEWSPIX.PL
Wokół niedzielnego meczu Legii Warszawa z Wisłą Kraków (2:0) nadal nie brakuje kontrowersji. Po sporze o zamknięcie sektora gości i głośnych błędach sędziowskich pojawiły się doniesienia o niepokojących wydarzeniach na trybunach. Jarosław Królewski poinformował o możliwym pobiciu rodziny sympatyzującej z Białą Gwiazdą. Teraz Legia w odpowiedzi dla TVP Sport potwierdziła odnotowanie dwóch incydentów i zapowiedziała wyjaśnienie ich okoliczności.
Legia Warszawa pokonała Wisłę Kraków 2:0 w niedzielnym spotkaniu 10. kolejki Ekstraklasy. Rywalizacja od początku odbywała się jednak w napiętej atmosferze. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem ogromne emocje wywołała decyzja stołecznego klubu o zamknięciu sektora gości, przez którą zorganizowana grupa kibiców Białej Gwiazdy nie mogła pojawić się przy Łazienkowskiej.
Kontrowersje nie ograniczyły się do kwestii organizacyjnych. W ostatnich dniach pojawiły się również niepokojące doniesienia dotyczące zachowania części kibiców podczas meczu.
Królewski mówił o pobiciu rodziny. Legia potwierdziła incydenty
Jarosław Królewski w poniedziałkowym programie „Moc Futbolu” przekazał, że podczas spotkania na jednej z trybun miało dojść do pobicia osób sympatyzujących z Wisłą Kraków. Według relacji prezesa Białej Gwiazdy uwagę agresywnych kibiców miała zwrócić dziewczynka, która zaczęła płakać po stracie bramki przez krakowian. Prezes Wisły twierdził, że zaatakowani zostali rodzice, a dzieci wyprowadzono ze stadionu. Zaznaczył także, że liczy na wyjaśnienie całej sprawy przez odpowiednie służby.
Mateusz Miga z TVP Sport skontaktował się z Legią Warszawa, prosząc o wyjaśnienie doniesień dotyczących bezpieczeństwa kibiców podczas niedzielnego spotkania. Stołeczny klub potwierdził, że odnotował dwa incydenty.
„W trakcie meczu, na którym pojawiło się ponad 26 tysięcy kibiców, odnotowaliśmy dwa incydenty. Wyjaśniamy tę sytuację i jeśli potwierdzimy jej przebieg, to wyciągniemy konsekwencje zgodne z regulaminem stadionu i obowiązującymi przepisami” – przekazał klub, cytowany przez TVP Sport.
Warszawski klub nie ujawnił na razie, czy jeden z odnotowanych incydentów dotyczył rodziny, o której mówił Królewski.
Zobacz również: Jarosław Królewski: Tak się wypacza mecze, drodzy Państwo
















