Tam mógł trafić Charles Leclerc! Hitowy transfer, który nie doszedł do skutku
Charles Leclerc, kierowca Ferrari. Fot. Zuma/Newspix
Christian Horner w swojej biografii odsłania sensacyjne kulisy niedoszłych transferów Fernando Alonso i Charlesa Leclerca do Red Bulla. Brytyjczyk chciał zastąpić słabnącego Sergio Pereza absolutną czołówką stawki, jednak oba hitowe ruchy zostały ostatecznie zablokowane przez wewnętrzne struktury Czerwonych Byków.
Fernando Alonso i Charles Leclerc mogli trafić do Red Bulla
W nadchodzącej biografii zatytułowanej „Drive”, której premiera zaplanowana jest na 22 października, były szef zespołu Red Bull Racing, Christian Horner, ujawnia sensacyjne kulisy niedoszłych transferów. Z treści książki wynika, że Brytyjczyk dążył do zakontraktowania Fernando Alonso na sezon 2025, aby zastąpić rozczarowującego swoją dyspozycją Sergio Pereza.
Horner wprost punktuje powody, dla których zaczął szukać nowego kierowcy do składu Czerwonych Byków. „Forma Sergio Pereza była nie do poznania w porównaniu z kierowcą, którym był w poprzednich sezonach. Zdecydowałem się zacząć szukać potencjalnego zastępcy” – wyjaśnia w swojej biografii, cytowany przez „Mundo Deportivo”. Wybór padł na dwukrotnego mistrza świata z Asturii, a do kluczowych rozmów doszło w trakcie sezonu.
„Podczas Grand Prix Japonii Fernando (Alonso) powiedział mi nawet, że chciałby ścigać się u boku Maxa w kolejnym sezonie (2025). Później Helmut (Marko), najwyraźniej w imieniu zespołu zarządzającego Verstappenem, dał jasno do zrozumienia, że nie są zadowoleni z tego pomysłu” – zdradza Horner, opisując moment, w którym transfer Hiszpana został zablokowany.
Veto w sprawie transferu Leclerca
Po fiasku rozmów z Alonso, Horner zwrócił się w stronę obecnego lidera Ferrari. Szef stajni z Milton Keynes widział w Monakijczyku idealne uzupełnienie składu, doceniając jego czystą szybkość i oddanie barwom, które reprezentuje. Kandydatura Charlesa Leclerca wydawała się logicznym krokiem w obliczu kryzysu drugiego kierowcy zespołu.
„Myślałem, że mógłby być dla nas idealnym kierowcą. Był szybki, bardzo mocny na jednym okrążeniu i miał zdecydowany charakter. Oczywiście od czasu do czasu popełniał błędy, na czym Red Bull korzystał, ale niezależnie od okoliczności nigdy nie odwracał się plecami do Ferrari. Charles był graczem zespołowym i miałem wrażenie, że mógłby wypełnić lukę, gdyby Sergio nadal tracił formę. Ponadto wydawał się sfrustrowany w Ferrari” – argumentuje Horner w swojej książce.
Podobnie jak w przypadku Alonso, również ta opcja została odrzucona przez wewnętrzne struktury zespołu. „Wkrótce potem Helmut (Marko) powiedział mi, żebym zapomniał również o Charlesie. Podobnie jak w przypadku Fernando, to się nie wydarzyło” – wspomina Brytyjczyk. Horner podkreśla jednak, że decyzja nie należała do Verstappena: „Wiedziałem natychmiast, że to polecenie nie pochodziło od Maxa. Ale ktoś w pewnym momencie zdecydował, że nie był to właściwy krok dla Red Bulla. Byłem rozczarowany”.

















