Młodzi Polacy znów rozbudzają nadzieje. Historia każe zachować ostrożność
JAKUB PIASECKI / CYFRASPORT/NEWSPIX.PL
Awans reprezentacji Polski U-21 na mistrzostwa Europy tylko podsycił dyskusję o nadchodzącym pokoleniu talentów. Historia polskiego futbolu pokazuje jednak, że sukcesy juniorskie nie zawsze przekładają się na jakość seniorskiej reprezentacji. Choć Polska już nieraz uwierzyła w młodzież, najzdolniejsi piłkarze nie zawsze potwierdzali swój potencjał.
Oni mogą zostać nowymi bohaterami reprezentacji Polski
Polski futbol wkracza w nową erę. Wielkimi krokami zbliża się koniec reprezentacyjnej kariery Roberta Lewandowskiego. Niewykluczone, że jego dorobek 92 goli w narodowych barwach nigdy nie zostanie pobity. W dużej mierze dzięki niemu Polacy dostali się na kilka wielkich imprez. Obecność “Lewego” w kadrze pozwalała chociaż przez chwilę wierzyć, że będziemy w stanie zagrozić najlepszym drużynom świata. Kiedyś jednak napastnik zakończy karierę reprezentacyjną. Polska będzie musiała znaleźć sposób, by poradzić sobie bez niego.
Teraz coraz częściej zadajemy sobie pytanie o to, jak reprezentacja poradzi sobie bez swojej legendy. Nieustannie szukamy piłkarzy, którzy w przyszłości będą potrafili zastąpić Lewandowskiego. Może jednak okazać się, że napastnik będzie miał nie jednego, lecz kilku następców – przynajmniej jeśli chodzi o wpływ na grę drużyny. W ostatnim czasie pojawiło się wielu utalentowanych młodych piłkarzy, którzy mogą wkrótce stanowić o sile seniorskiej kadry. Oskar Pietuszewski, Kacper Potulski, Wojciech Mońka, Bartosz Mazurek, Marcel Reguła, Michał Gurgul, Bright Ede, Jakub Żewłakow, Jan Leszczyński czy Daniel Mikołajewski to nazwiska, z którymi polscy kibice mogą wiązać spore nadzieje.
Dowodem na to, że możemy mieć do czynienia ze “złotym pokoleniem”, jest awans reprezentacji Polski U-21 na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. W eliminacjach drużyna Jerzego Brzęczka szła jak burza. Owszem, dotkliwa porażka z Włochami nieco ostudziła nastroje, ale seria dziewięciu zwycięstw z rzędu wciąż zasługuje na uznanie.
Nie oznacza to jednak, że każdy z bohaterów młodzieżówki zostanie gwiazdą. Niektórzy mają już doświadczenie w seniorskiej piłce na wysokim poziomie, ale inni wciąż mają przed sobą prawdziwą weryfikację. Na dzień dzisiejszy trudno ocenić ich potencjał. Co więcej, historia pokazuje, że problemy miały nawet te pokolenia polskich piłkarzy, o których było najgłośniej.
Mistrzowie Europy, którzy nie podbili seniorskiej piłki
W 2001 roku reprezentacja Polski do lat 18 zdobyła mistrzostwo Europy. W finale turnieju rozgrywanego w Finlandii ekipa prowadzona przez Michała Globisza pokonała Czechów 3:1, mimo że przez część spotkania grała w osłabieniu. Po drodze poradziła sobie także z Hiszpanami, których reprezentowali m.in. Victor Valdes, Mikel Arteta i Albert Riera. Zwycięstwo było ogromnym sukcesem polskiej piłki młodzieżowej. Można było spodziewać się, że kadra seniorska będzie miała nowe gwiazdy.
Tak się jednak nie stało. Oczywiście, część mistrzowskiego składu przebiła się do reprezentacji. W kadrze zadebiutowali chociażby Tomasz Kuszczak, Sebastian Mila, Paweł Brożek i Przemysław Kaźmierczak. Choć niektórzy z tego grona mieli swoje momenty w kadrze, mistrzowska drużyna nie dostarczyła nowych liderów. Co ciekawe, za zawodników o szczególnie dużych umiejętnościach uważano wówczas Łukasza Nawotczyńskiego – który był najlepszym strzelcem Biało-Czerwonych podczas turnieju – oraz Dariusza Zawadzkiego. Kariery obu graczy wyhamowały ze względu na problemy zdrowotne.
Zdobycie mistrzostwa Europy w młodzieżowej kategorii wiekowej to osiągnięcie, którego nie należy lekceważyć. Trzeba jednak pamiętać o tym, że prawdziwą miarą sukcesu jest to, ilu późniejszych reprezentantów wydała dana drużyna. Nawet triumf na wielkim turnieju nie musi być równoznaczny z narodzinami złotego pokolenia. Młodzi piłkarze mogą być najlepsi w swojej kategorii wiekowej, a mimo to nie przebić się do europejskiej czołówki w dorosłym futbolu.
Krychowiak, Janczyk i wielkie nadzieje z 2007 roku
Jeśli mówimy o młodzieżowych reprezentacjach Polski, które zwróciły na siebie uwagę, trzeba wspomnieć o kadrze U-20, która w 2007 roku zagrała na mistrzostwach świata w Kanadzie. Był to kolejny zespół Michała Globisza, który zapisał się w pamięci. W pierwszym meczu fazy grupowej pokonał Brazylię 1:0. Później przegrał wysoko ze Stanami Zjednoczonymi, zremisował z Koreą Południową i odpadł w 1/8 finału po porażce z Argentyną.
W tej drużynie znaleźli się między innymi Grzegorz Krychowiak, Dawid Janczyk, Wojciech Szczęsny, Przemysław Tytoń, Bartosz Białkowski i Tomasz Cywka. Nie wszyscy należeli do tej samej grupy wiekowej, ale wspólny turniej sprawił, że ich nazwiska zaczęto kojarzyć z jedną generacją.
Późniejsze kariery tych zawodników pokazują, jak bardzo mogą różnić się drogi młodych piłkarzy. Krychowiak i Szczęsny zostali ważnymi postaciami seniorskiej reprezentacji. Obaj grali w najlepszych europejskich klubach. Na drugim biegunie znalazł się m.in. Dawid Janczyk, który nigdy nie spełnił oczekiwań. Wielkimi gwiazdami mieli też zostać Krzysztof Król i Ben Starosta. “Hype” na drużynę U-20 szybko jednak minął. Turniej w Kanadzie stał się historią o dwóch wielkich gwiazdach i wielu niespełnionych talentach.
Drużyna Michniewicza miała dać Polsce więcej
Patrząc na ostatnie lata, dużym zainteresowaniem cieszyła się kadra U-17 prowadzona przez Marcina Włodarskiego. Pod jego wodzą młodzi Polacy dotarli do półfinału mistrzostw Europy w 2023 roku. Cała Polska usłyszała o takich graczach jak Karol Borys i Filip Rejczyk. Kibice i eksperci zachwycali się ofensywnym stylem gry “Biało-Czerwonych”.
Od tego czasu część młodych piłkarzy boleśnie zderzyła się z seniorskim futbolem. Na jednoznaczną ocenę tej generacji wciąż jest jednak za wcześnie. Większość podopiecznych Włodarskiego ma dziś 20 lat.
Dzisiaj dyskusję wywołują gracze Jerzego Brzęczka, a jeszcze kilka lat temu wiązaliśmy nadzieje z kadrą U-21 prowadzoną przez Czesława Michniewicza. Za jego kadencji kadra U-21 wystąpiła na mistrzostwach Europy w 2019 roku. Polacy rozpoczęli turniej we Włoszech i San Marino od zwycięstw nad Belgią i Włochami, co pobudziło apetyty na triumf. W ostatnim meczu zostali jednak obnażeni przez Hiszpanów, którzy wygrali 5:0 i pozbawili ich awansu do fazy pucharowej.
W kadrze Michniewicza znajdowali się zawodnicy, którzy później otrzymywali szanse w seniorskiej reprezentacji. Kamil Grabara, Sebastian Szymański i Karol Świderski grają w narodowych barwach do dziś, ale tacy piłkarze jak Krystian Bielik, Szymon Żurkowski, Kamil Jóźwiak i Dawid Kownacki ostatecznie nie utrzymali się w reprezentacji na dłużej. To ważna lekcja dla zawodników, którzy w ostatnich miesiącach dostali szansę od Jana Urbana. Kilka powołań to nie to samo, co regularna obecność w kadrze – nie mówiąc już o zostaniu jednym z jej liderów.
Polska rzadko bywa na wielkich turniejach młodzieżowych
Awans podopiecznych Brzęczka na mistrzostwa Europy może robić wrażenie. Polska nie jest stałym uczestnikiem wszystkich najważniejszych turniejów młodzieżowych. Wiadomo, że pojawia się entuzjazm, kiedy kolejna drużyna awansuje na mistrzostwa Europy lub świata. Dostajemy wówczas możliwość obserwacji największych polskich talentów w starciu z rówieśnikami z piłkarskich potęg. W ten sposób można nabrać przekonania, że właśnie pojawiła się wyjątkowa generacja. Wszelkie sukcesy wydają się być początkiem czegoś większego.
Obecne pokolenie ma powody ku temu, by wierzyć w siebie. Rzecz w tym, że tylko nieliczni wejdą na najwyższy możliwy poziom. Część zawodników może zostać reprezentantami Polski, ale nie odgrywać w niej ważnej roli. Inni mogą zrobić kariery klubowe, które nie przełożą się na regularną grę w kadrze. Jeszcze inni dopiero za kilka lat pokażą, na co naprawdę ich stać.
Wątpliwości dotyczą zwłaszcza piłkarzy, którzy do dziś grają w PKO BP Ekstraklasie. Rozwój Marcela Reguły, Wojciecha Mońki bądź Michała Gurgula może imponować, ale każdy z nich ma przed sobą pierwsze zetknięcie z zagranicznym futbolem. Dopiero wtedy okaże się, czy ich umiejętności wystarczą, by zaistnieć w mocniejszych ligach.
Polska potrzebuje następców Lewandowskiego, ale nie może liczyć na to, że znów trafi jej się jeden wielki piłkarz, który pociągnie za sobą resztę. W przyszłości na sukces będzie musiała pracować grupa zawodników zdolnych wspólnie wziąć odpowiedzialność za wyniki reprezentacji. To znacznie trudniejsze zadanie niż stworzenie utalentowanej drużyny młodzieżowej. Nawet jeśli polski futbol dawno nie dysponował tyloma piłkarzami o dużym potencjale, dopiero za kilka lat przekonamy się, czy obecna generacja rzeczywiście będzie złota.

















