Brzęczek widzi w nim odbicie siebie. “Przypomina mnie charakterem”
Kamil Wolny/NEWSPIX.PL
Reprezentacja Polski U21 awansowała na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Jednym z autorów sukcesu był selekcjoner Jerzy Brzęczek, który spotkał się z dziennikarzami i opowiedział, jak od kulis wyglądał ostatni rok pracy. Został też zapytany m.in. o piłkarza podobnego stylem do niego z czasów gry w kadrze olimpijskiej. Wskazał zawodnika Lecha Poznań.
To jedna z bardziej imponujących przemian w polskiej piłce. Wydawało się, że Jerzy Brzęczek wypadł już z karuzeli trenerskiej. Nieudana praca w Wiśle Kraków spowodowała, że poddano w wątpliwość jego umiejętności. Widać to było szczególnie w komentarzach, gdy ogłaszano go jako selekcjonera kadry U21.
Wśród kibiców brakowało wiary. Panowało przesłanie, że prezes Cezary Kulesza znów chce pokazać wszystkim, że wie lepiej. Tym razem jednak wybór w pełni się obronił. Przez rok pracy drużyna zrobiła ogromny progres. Aż siedmiu zawodników otrzymało powołanie do seniorskiej reprezentacji, a pięciu zadebiutowało. Niektórzy jak Wiktor Nowak stanowią już nawet o sile drużyny Jana Urbana.
Praca Brzęczka sprawiła, że uwierzyliśmy w to, że za kilka lat wcale nie musimy być piłkarskim zaściankiem. Poza wynikiem potrafiliśmy pięknie grać w piłkę. Zdobyliśmy aż 28 bramek (średnio 2,8 na mecz) i siedmiokrotnie zagraliśmy na zero z tyłu. Towarzyszyły temu imponujące triumfy nad Szwecją i Włochami. I tego obrazu nie przysłania nawet ostatnia klęska w Pescarze. Na szczęście nie mająca wpływu na ostateczny rezultat.
Ta drużyna – co najważniejsze – nie opierała się na jednym zawodniku. Gdy wyciągano z niej kolejne ogniwa, czy to do pierwszej reprezentacji, czy też przez kontuzje, to wciąż funkcjonowała tak, jak należy. Między słupkami świetnie spisywał się Marcel Łubik. W linii obrony komplet minut rozegrał Michał Gurgul. Piętro wyżej karty rozdawał jego klubowy kolega Antoni Kozubal. A z przodu świetnie radzili sobie Tomasz Pieńko, Oskar Pietuszewski czy Marcel Reguła.
Każdy z zawodników podkreślał, że największą siłą tej kadry była atmosfera. Odczuwaliśmy to przy wielu okazjach. W końcu, jak nieczęsto możemy usłyszeć z ust polskiego piłkarza, że był zaskoczony tym, jak słaby był rywal. A właśnie w taki sposób po meczu ze Szwecją wypowiedział się na antenie Kanału Sportowego bramkarz Marcel Łubik.
– Bardzo słaby rywal był, nie spodziewałem się, że aż tak. Zdominowaliśmy ich, pokazaliśmy jakość, mimo, że mieliśmy dużo zmian w drużynie. Jestem bardzo szczęśliwy – przyznał zawodnik.
To nie arogancja, a pozytywna pewność siebie. Brzęczek i jego sztab potrafią to wzbudzić u zawodników. Sam trener przecież ma doświadczenie z boiska i osiągał na nim sukcesy. Zna smak igrzysk olimpijskich, na których zdobył srebrny medal. Teraz stanie przed szansą, by wywalczyć awans na ten turniej jako selekcjoner.
Tego wątku nie mogło zabraknąć w trakcie śniadania prasowego z obecnym szkoleniowcem kadry U21. Został on zapytany, czy wśród zawodników widzi jakiegoś, który w pewnym stopniu przypominałby go z czasów kariery piłkarza. Bez namysłu wskazał Antoniego Kozubala z Lecha Poznań.
– Antoni Kozubal. Przypomina mnie bardziej charakterem. Nie jest typem krzykacza, ale ma wiele cech przywódczych – stwierdził.
Po chwili dziennikarz dopytał: – Przyszły selekcjoner reprezentacji Polski?
– Mam nadzieję, że tak, ale niech trochę jeszcze pogra w piłkę – odparł z uśmiechem na ustach.
22-latka zabrakło na ostatnim zgrupowaniu z powodu kontuzji. Wcześniej jednak był kluczową postacią środka pola. Skończył eliminację z czterema golami. Za żadnego selekcjonera nie był tak skuteczny jak właśnie za Brzęczka. Jest spora szansa, że po powrocie do zdrowia uda mu się też zyskać zaufanie trenera Jana Urbana i wrócić do pierwszej kadry.
Zapewne też obu trenerów czeka gorąca dyskusja dotycząca tego, kogo powołać na czerwcowe mistrzostwa Europy w Albanii i Serbii. Równolegle toczyć się będą eliminacje Euro 2028 dla pierwszej kadry. Wybór więc nie będzie prosty. Losowanie grup przyszłorocznego turnieju już 26 listopada.

















