Górnik chce sprawić sensację. Monaco ma kilka powodów do obaw
WIKTOR FARYNA/400MM.PL/NEWSPIX.PL
Górnik Zabrze musi dokonać cudu, jeśli chce spędzić jesień na europejskich boiskach. Na drodze klubu stanęło Monaco. Na papierze wszystko wskazuje na to, że ekipa Michala Gasparika przegra eliminacyjny dwumecz po raz trzeci z rzędu. Monakijczycy zmagają się jednak z pewnymi problemami.
Michal Gasparik może okazać się cudotwórcą
Po ośmiu latach przerwy Górnik Zabrze znów przekonuje się o tym, jak brutalna potrafi być rywalizacja w europejskich pucharach. Los już skojarzył wicemistrzów Polski z Fenerbahce i Ferencvarosem. Co więcej, jeśli “Trójkolorowi” chcą zagrać w fazie ligowej, muszą pokonać AS Monaco. Nadchodzący dwumecz to wyjątkowe wydarzenie dla całego klubu. Na Roosevelta rzadko przyjeżdżały tak znane marki.
Michal Gasparik ma zatem przed sobą kolejne wielkie zadanie. W ostatnich tygodniach słowacki trener pokazał, że potrafi przygotować zabrzan do starć z zespołami, które na papierze powinny być poza ich zasięgiem. Choć Ferencvaros i Fenerbahce mogły pochwalić się znacznie większym doświadczeniem w Europie, nie było widać przepaści między tymi drużynami a Górnikiem.
W eliminacjach do Ligi Mistrzów i Ligi Europy Górnik był zespołem, który tworzył sytuacje pod bramką rywala i unikał panicznej defensywy. W wielu fragmentach zabrzanie wyglądali jak drużyna, która wie, jak wykorzystać swoje atuty i ograniczyć przewagę rywala. Brakowało jedynie wykończenia akcji – a więc tego, czego nie może kontrolować trener.
Już na początku sezonu 2026/27 pojawiły się głosy, że Gasparik jest jednym z najlepszych trenerów, którzy obecnie pracują w Ekstraklasie. Dzięki niemu olbrzymim atutem ekipy, która w ostatnim czasie przeszła mnóstwo zmian, wciąż jest organizacja gry. Każdy piłkarz Górnika wie, co ma robić na boisku – czego największym dowodem było utrzymanie korzystnego wyniku w meczu z Wisłą Kraków mimo gry w osłabieniu.
Oczywiście, Słowak nie sprawi, że jego zawodnicy nagle zaczną dysponować jakością porównywalną z Monaco. Może jednak przygotować ich tak, by różnica indywidualnych umiejętności była mniej widoczna.
Duża zmiana w Monaco
Dobrą wiadomością dla srebrnych medalistów mistrzostw Polski jest to, że zespół ze stadionu Ludwika II nadal szuka stabilizacji. Latem doszło do zmiany na stanowisku trenera. Sebastiena Pocognoliego zastąpił Filipe Luis, który ma przed sobą debiut na ławce trenerskiej klubu z Ligue 1.
Brazylijczyk z polskimi korzeniami przejął zespół, który poprzedni sezon zakończył dopiero na siódmym miejscu w lidze francuskiej. Musi zatem poznać swoich nowych piłkarzy, wdrożyć własne pomysły i odbudować drużynę, która nie spełniła oczekiwań.
Monaco rozpocznie sezon od rywalizacji z Górnikiem. Uczestnicy poprzedniej edycji Ligi Mistrzów zagrają mecz 1. kolejki Ligue 1 dopiero w niedzielę. Tymczasem zabrzanie zdążyli już rozegrać osiem spotkań. Zawodnicy Gasparika są w rytmie meczowym, uczą się funkcjonować jako zespół i już zderzyli się z rywalami na naprawdę wysokim poziomie.
Różnica w przygotowaniu nie musi oczywiście oznaczać, że zabrzanie będą mieli przewagę. Monakijczycy mają wystarczająco dużo jakości, aby nawet bez pełnego rytmu meczowego sprawić im ogromne problemy. W przypadku dwumeczu na początku sezonu może mieć jednak znaczenie to, że jedna drużyna jest już przyzwyczajona do rywalizacji, a druga dopiero szuka właściwych rozwiązań. Filipe Luis będzie musiał bardzo szybko odpowiedzieć na kluczowe pytania. W przeciwieństwie do Gasparika nie wie jeszcze, jak wygląda jego zespół w meczach o stawkę. Choć łatwo to powiedzieć, Górnik może to wykorzystać.
Odejście największej gwiazdy
Nowy trener rywali Górnika na pewno nie będzie mógł skorzystać z Maghnesa Akliouche. Latem gwiazda zespołu przeniosła się do Paris Saint-Germain za około 50 milionów euro. W poprzednim sezonie 23-latek zdobył sześć bramek i zanotował siedem asyst w 31 meczach Ligue 1.
W najbliższym czasie zespół mogą opuścić kolejne gwiazdy. Nieudany poprzedni sezon i brak awansu do Ligi Mistrzów miały poważne konsekwencje. Jakby tego było mało, działająca we Francji organizacja DNCG, która kontroluje finanse klubów, mocno przygląda się monakijczykom. Mówi się, że zespół nałożono konkretny limit dotyczący listy płac. Monaco może być zmuszone do sprzedaży takich piłkarzy jak Folarin Bolagun. Jednym z najbardziej wartościowych zawodników w kadrze giganta z księstwa interesują się m.in. Galatasaray i Tottenham.
Na tym jednak nie kończą się problemy. Ze względu na uraz w dwumeczu z zabrzanami nie zagra Ansu Fati. W poprzednim sezonie były gracz Barcelony zdobył 11 bramek w Ligue 1. Był jednym z kluczowych elementów ofensywy Monaco. W pierwszym spotkaniu nie zobaczymy także Aleksandra Gołowina. Jeden z liderów środka pola pauzuje za czerwoną kartkę, którą zobaczył w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów. Wciąż niepewna pozostaje sytuacja Matthisa Abline’a, czyli napastnika, który został sprowadzony tego lata z Nantes za 25 milionów euro.
W efekcie Monaco może rozpocząć sezon bez kilku ważnych zawodników. Dla porównania, Michal Gasparik nie może narzekać na problemy kadrowe. Jarosław Kubicki – a więc jedyny zawodnik, który znajdował się na liście kontuzjowanych – znalazł się w kadrze na dwumecz, choć złamał rękę w meczu o Superpuchar Polski.
Górnik może pójść w ślady ligowych rywali
Oczywiście, nic nie zmienia tego, że Monaco jest zdecydowanym faworytem starcia o awans do fazy ligowej Ligi Konferencji. Ośmiokrotni mistrzowie Francji dostali się do fazy pucharowej Ligi Mistrzów m.in. w sezonach 2024/25 i 2025/26. Mają w składzie zawodników, którzy kosztowali więcej, niż cały skład zabrzan. W kadrze na mecze z Górnikiem znajdziemy wielu reprezentantów kraju, piłkarzy, którzy w CV mają wielkie kluby oraz zawodników, o których wkrótce walczyć będą giganci. Transfermarkt wycenia piłkarzy Filipe Luisa na 328,30 mln euro. Wycena Górnika Zabrze to zaledwie 28,75 mln euro.
Nie ma co ukrywać – Górnik prawdopodobnie będzie musiał zagrać jeden z najlepszych dwumeczów w swojej historii, żeby sprawić niespodziankę.
Zabrzanie nie mogą jednak pozwolić na to, by stawka nadchodzących meczów i nazwiska rywali spętały im nogi. Choć łatwo przegrać ten dwumecz w głowie, dużych marek wcale nie trzeba się bać. Górnik może wziąć przykład z innych klubów Ekstraklasy. W ostatnich latach Jagiellonia Białystok potrafiła pokonać Fiorentinę na Stadio Artemio Franchi i postawić się Realowi Betis. Lech Poznań poradził sobie z Villarrealem za kadencji Johna van den Broma, zaś Legia Warszawa ma na swoim koncie wygrane z Leicester, Aston Villą, a nawet Chelsea.
Zresztą, według rankingu ELO oraz Opta Power Ranking Monaco to zespół z tej samej półki co… Fenerbahce. Kluczowe będzie zatem odpowiednie nastawienie, o czym mówił Łukasz Milik na antenie Kanału Sportowego.
– Podchodząc do pucharów wiedzieliśmy, że nasza ścieżka nie jest łatwa. Do każdego meczu podchodzimy tak samo, teraz przygotowujemy się do dwumeczu z Monaco, żeby wygrać ten dwumecz i awansować. Jeszcze jakieś szanse mamy, nie jest tak, że po Ferencvarosie zawaliła się Ziemia. Wstaliśmy, otrzepaliśmy się i jedziemy dalej – stwierdził dyrektor sportowy ekipy z Roosevelta.
Jedno jest pewne – biorąc pod uwagę zmiany w Monaco, problemy kadrowe i odejście największej gwiazdy, mogłoby być ciężko o lepszy moment na sprawienie niespodzianki.

















