Skąd nagły wybuch formy Puchacza? Powód podał on sam
IMAGO/NEWSPIX.PL
Tymoteusz Puchacz w ostatnim czasie robi furorę. Polakowi udało się wywalczyć sensacyjny awans do Ligi Mistrzów z Sabah Baku, dzięki czemu coraz więcej mówi się o jego powrocie do reprezentacji narodowej.
Puchacz na ustach wszystkich
Gdy latem zeszłego roku Tymoteusz Puchacz wybrał Azerbejdżan kosztem GKS-u Katowice, wielu kibiców i ekspertów pukało się w głowy, zakładając, że to duży krok w tył w wykonaniu wahadłowego. Teraz wiemy, że wybrał on najlepiej jak mógł. Błyskawicznie stał się fundamentem drużyny, która wygrała ligę i krajowy puchar, a teraz sensacyjnie awansowała do Ligi Mistrzów.
Polak odegrał kluczową rolę w tych sukcesach, strzelając jako lewy defensor dwa gole i notując aż siedemnaście asyst (z czego pięć w meczach kwalifikacji Ligi Mistrzów). To po jego dośrodkowaniu w końcowych sekundach z rzutu rożnego padła bramka wyrównująca stan dwumeczu z Hapoelem Beer Szewa.
Co konkretnie wpłynęło na to, że Tymoteusz Puchacz ma życiową formę? 27-latek przyznał, że kluczowe okazało się w jego przypadku uporządkowanie kwestii życiowych, w tym znalezienie Boga, czy drugiej połówki.
— Co dostałem w Sabah, czego nie miałem w poprzednich klubach? Minuty. Chciałbym przypomnieć, że wcześniej we wszystkich klubach w których grałem, to grałem dobrze – w Lechu miałem liczby i wyjechałem za granicę, jak grałem w Kaiserslautern to miałem naście asyst, co poskutkowało transferem do Bundesligi i teraz jak gram, to też to wygląda dobrze. W innych klubach brakowało mi minut, a nie dostawałem ich, bo byłem po prostu za słaby. Dzisiaj rozumiem to, że byłem za słaby i wiem, dlaczego Urs Fischer mnie nie wystawiał. Musiałem dojrzeć jako człowiek i piłkarz. Przede wszystkim jako człowiek, myślę, że to ma największy wpływ na to jak wyglądam – mówił Puchacz na antenie Kanału Sportowego.

















