Kto wygra, kto spadnie, kto zaskoczy, a kto rozczaruje? Nadchodzi nowy sezon Premier League!
ZUMA/NEWSPIX.PL
W piątek 21 sierpnia rozpocznie się nowy sezon Premier League. Podjęliśmy się próby wytypowania końcowej tabeli nadchodzących rozgrywek. Jak bardzo się pomylimy?
Rusza nowy sezon Premier League
Koniec czekania! W piątkowy wieczór do gry wróci najlepsza liga świata. Mecz Arsenalu z Coventry City zainauguruje nowy sezon Premier League. Nowi zawodnicy, zmiany na ławkach trenerskich, ciekawy zestaw beniaminków i wielka dawka sportowych emocji na najwyższym poziomie – to będą dobre miesiące z angielskim futbolem! Warto więc zabawić się w typowanie. Kto zgarnie tytuł mistrzowski? Komu przyjdzie pożegnać się z elitą? Kto okaże się pozytywną niespodzianką, a która drużyna rozczaruje na całej linii? W maju zobaczymy, jak bardzo się pomyliliśmy…
- Arsenal
Jak co roku, wytypowanie mistrza jest zadaniem niezwykle trudnym. Nie ma drugiej takiej ligi jak Premier League, gdzie przed każdym sezonie cztery czy pięć drużyn ma mistrzowskie aspiracje. U progu nowych rozgrywek największe szanse dajemy Arsenalowi. Nic dziwnego, że ekipa, która kilka miesięcy temu świętowała tytuł, jest najpoważniejszym kandydatem do jego obrony.
Kadra Kanonierów praktycznie nie ucierpiała. Co prawda odszedł Leandro Trossard, będący mocnym punktem zespołu Mikela Artety, ale jego miejsce zajął Grek Christos Tzolis. 24-latek kosztował 40 milionów euro i już podczas okresu przygotowawczego pokazał, że może być naprawdę ciekawym uzupełnieniem składu. Ponadto, Arsenal wyciągnął jedną z największych gwiazd Newcastle United, Bruno Guimarãesa. W poprzednim sezonie środek pola był największym atutem The Gunners. W nadchodzących rozgrywkach siła rażenia drugiej linii będzie jeszcze większa, a więc Arsenal znowu wyrasta na jednego z pretendentów do tytułu.
- Manchester City
Pierwszy sezon po odejściu Pepa Guardioli będzie sporą niewiadomą. Wszyscy jednak pokładają nadzieje w Enzo Maresce. Włoch w Chelsea sięgnął po Ligę Konferencji i Klubowe Mistrzostwa Świata. Nie są to może sukcesy na miarę jego poprzednika w Manchestrze City, ale “krawiec tak kraje jak mu materii staje”. Teraz będzie miał zupełnie inny skład osobowy, a co za tym idzie – oczekiwania wobec jego pracy będą większe.
Ponadto, za kadencji Mareski Obywatele dokonali najdroższego transferu w swojej historii. Sprowadzenie Elliota Andersona kosztowało ich aż 135 miliony euro. Media podają, że blisko finalizacji jest także pozyskanie Ayyouba Bouaddiego. 18-letni Marokańczyk ma odejść z Lille nawet za 85 milionów. Pytanie, czy drogie wzmocnienia pozwolą Maresce w debiutanckim sezonie rzucić na poważnie wyzwanie Arsenalowi.
- Chelsea
Przed startem sezonu Chelsea to kandydat do sprawienia największej niespodzianki. W poprzednich rozgrywkach The Blues zajęli dopiero 10. miejsce w tabeli, a częste zmiany na ławce trenerskiej nie pozwalały rozwinąć im skrzydeł. Latem na Stamford Bridge doszło jednak do gruntownej wolty. Zatrudniono Xabiego Alonso, co budzi ekscytację i pompuje oczekiwania kibiców. Zrewidowano też politykę transferową – zamiast wydawania dziesiątek milionów euro na utalentowanych nastolatków, postanowiono zaufać doświadczeniu.
Sprowadzenie Jordana Hendersona i Dannego Welbecka ma podnieść stabilizację w młodej drużynie. O poprawę jakości zadbają natomiast Morgan Rogers i Maxence Lacroix. Brak gry w europejskich pucharach może dodatkowo zbawiennie wpłynąć na proces odbudowy Chelsea. Być może walka o tytuł mistrzowski to jeszcze za dużo na barki Londyńczyków, ale podium mogą z powodzeniem zaatakować.
- Liverpool
Mistrz Anglii z sezonu 2024-25 to spora niewiadoma. Z przyjściem Andoniego Iraoli kibice wiążą spore oczekiwania. W futbolu jednak często potrzeba czasu, aby nowy trener zbudował zespół mogący walczyć o najwyższe cele. Arne Slot w pierwszym sezonie pracy wygrał Premier League, ale kolejny rok upłynął na Anfield pod znakiem frustracji i rozczarowań.
Nowy szkoleniowiec The Reds nie chce popełnić tego błędu. O zanotowaniu ponadprzeciętnego wyniku może być o tyle ciężko, że z drużyny odszedł Mohamed Salah i do tej pory nie udało się go nikim zastąpić. Jest co prawda Victor Munoz, lecz wejście w buty Egipcjanina może okazać się dla niego zbyt dużym wyzwaniem. Nie wiadomo też, jak Ronald Araujo lub Jeremy Jacquet poradzą sobie z załataniem dziury po Ibrahimie Konate.
- Manchester United
Michael Carrick swoją pracą w drugiej połowie ubiegłych rozgrywek zapracował na prawdziwą szansę na Old Trafford. Będzie miał jednak zdecydowanie trudniej niż do tej pory. Czerwone Diabły wracają do Ligi Mistrzów, a co tym idzie będą musiały rywalizować co kilka dni. Kadra wydaje się gotowa na trudny sezonu, choć kibice z pewnością mogliby wskazać kilka pozycji do wzmocnienia.
Dobra wiadomość jest taka, że Manchester United nie odczuje odejścia Casemiro, który bywał na Old Trafford postacią pierwszoplanową. Sprowadzenie Youriego Tielemansa to na papierze jeden z najlepszych transferów okienka. Nieźle wygląda też pozyskanie Andreya Santosa, jeśli tylko Carrick będzie wiedział, jak wykorzystać 22-letniego Brazylijczyka. Prawdziwym wzmocnieniem może być też Marcus Rashford, który spróbuje na nowo zbudować swój pomnik w klubie, w którym się wychował.
- Tottenham
Wielkie oczekiwania – tak najlepiej oddać atmosferę panującą w Tottenhamie przed startem rozgrywek. Chyba nikt nie spodziewał się takiego okienka w wykonaniu Kogutów. Do drużyny dołączyli m.in. Sandro Tonali, Mateus Fernandes, Andrew Robertson czy Jan Paul van Hecke. W ekipie Spurs jest spory apetyt, żeby wrócić do ligowej czołówki.
Dla trenera Roberto De Zerbiego to może być prawdziwa szansa. Już w Brighton, a potem w Marsylii Włoch udowodnił, że jest gotowy na wielką piłkę. Jeśli podniesie Tottenham z kolan, w kolejnych latach będzie mógł rywalizować o czołowe lokaty w Premier League. Koguty zaś nawiążą do najlepszych lat za czasów Mauricio Pochettino. Najpierw trzeba jednak zrobić pierwszy krok – walka o europejskie puchary wydaje się być w zasięgu Spurs.
- Aston Villa
Podopieczni Unaia Emeriego w ostatnim czasie ugruntowali swoją pozycję nie tylko w Premier League, ale i na arenie międzynarodowej, co podkreśla zdobycie Ligi Europy w ubiegłym sezonie. Z jednej strony nie ma powodu, żeby Aston Villa obniżyła loty w tym sezonie. Z drugiej, konkurencja jest naprawdę mocna.
Nie można też zapominać o dość poważnych ubytkach kadrowych. Strata Morgana Rogersa, Youriego Tielemansa czy Lucasa Digne’a może poważnie odbić się na jakości The Villans. Ich transfery – przede wszystkim pozyskanie Johana Manzambiego – dają nadzieję na wykucie kolejnych gwiazd, choć może minąć trochę czasu, zanim letnie zakupy odpalą.
- Brighton
Trudno przewidzieć, jaka przyszłość czeka Brighton. Niewykluczone, że Mewy doszły już do ściany – w poprzednim sezonie zajęły 8. pozycję w tabeli i powalczą o fazę ligową Ligi Konferencji. Ekipa z The Amex pozostaje jednym z najbardziej interesujących projektów w lidze, a trener Fabian Huerzeler robi wszystko, aby jego drużyna nadal była trudnym przeciwnikiem dla każdego w Premier League.
Pytanie, czy Brighton jest w stanie przebić swój wynik z poprzedniego sezonu. Latem z klubu odeszli doświadczeni zawodnicy tacy jak James Milner, Danny Welbeck, Solly March, Adam Webster czy Joël Veltman. Wśród nowych zawodników uwagę przyciąga przede wszystkim duet Luka Vusković i Zadok Yohanna. Na obu 19-latkow klub przeznaczył łącznie ponad 80 milionów euro. Pytanie, czy młodzieńcza energia pozwoli Mewom utrzymać dotychczasowy kurs.
- Nottingham Forest
Nie wydaje się na tę chwilę prawdopodobne, aby Nottingham Forest zaliczyło drugi tak słaby sezon. W poprzednich rozgrywkach ekipa The Tricky Trees zajęła dopiero 16. miejsce. Była jednak targana różnymi problemami – brakowało przede wszystkim stabilizacji z powodu częstych zmian trenerów. Kampanię 2025-26 zaczynał Nuno Espirito Santo, potem do gry wszedł Ange Postecoglou, następnie Sean Dyche, a sezon kończył Vítor Pereira.
Teraz jednak postawiono na prawdziwego fachowca. Oliver Glasner, łączony w ostatnich miesiącach m.in. z Manchesterem United czy Chelsea, zdecydował się na poprowadzenie Nottingham po rozmowie z właścicielem klubu, Evangelosem Marinakisem. Austriak już w Crystal Palace pokazał, że zna się na robocie. Z Orłami sięgnął po Ligę Konferencji. Kibice z City Ground marzą o podobnych sukcesach, ale na początek przyjmą spokojny rok, po którym będzie można postawić kolejny krok.
- Brentford
Przed startem poprzedniego sezonu można było mieć obawy o los Szerszeni po odejściu Thomasa Franka i kilku ważnych piłkarzy. Keith Andrews bardzo dobrze jednak zastąpił duńskiego szkoleniowca, pokazując, że Brentford “umie w utrzymanie w Premier League”. Klub może stracić trenera, a zespół mogą opuścić kluczowi gracze, ale i tak będzie on w stanie się utrzymać w elicie bez większych problemów.
Teraz powinno być podobnie. Tym bardziej, że z zespołu nie odeszli kluczowi gracze. Transfery przychodzą mogą natomiast zwiększyć możliwości Brentford, przede wszystkim w środku pola. Mowa przede wszystkim o Mamadou Sangaré, Malijczyku z RC Lens, który stał się rekordowym zakupem w historii Szerszeni.
- Crystal Palace
Odejście Olivera Glasnera na pewno zabolało kibiców, ale w jego miejsce przyszedł inny ciekawy szkoleniowiec. Pierre Sage najpierw ratował Lyon, gdy ten szorował po dnie tabeli w Ligue 1, a potem poprowadził RC Lens do wicemistrzostwa Francji. Nie zdecydował się jednak zostać w ojczyźnie, tylko podjął nowe wyzwanie w najbardziej wymagającej lidze świata.
Z tego powodu trochę nie wiadomo, na co będzie stać Orły w nadchodzącym sezonie. Francuscy kibice wiedzą jednak, że Sage to kawał fachowca. Z mocnym zespołem, a taki nadal jest na Selhurst Park, 47-letni szkoleniowiec będzie mógł celować w walkę o górną połowę tabeli. Wyzwaniem może być jednak łączenie występów ligowych z grą w fazie ligowej Ligi Europy. Crystal Palace – jako zwycięzca Ligi Konferencji – w taki sposób spędzi właśnie kolejne miesiące.
- Everton
Czy Everton ma w końcu za sobą lata, gdy musiał na poważnie rywalizować o ligowy byt? W niebieskiej części Liverpoolu wszyscy mają nadzieję, że tak. Z jednej strony David Moyes nie wygląda na trenera, który będzie w stanie zaprowadzić ekipę The Toffees do górnej części tabeli, ale nie niesie też raczej za sobą ryzyka znacznego obniżenia lotów drużyny.
Pozyskanie Brennana Johnsona czy Christiana Nørgaarda też daje nadzieję na zwiększenie jakości drużyny. Zapowiada się, że Everton rozegra kolejny przyzwoity sezon. Bez wielkich osiągnięć, bez gorzkich rozczarowań.
- Bournemouth
Kolejny przykład klubu, który może ucierpieć na zmianie trenera. Marco Rose to dobry szkoleniowiec, choć ma przed sobą bardzo trudne zadanie. Zastąpienie Andoniego Iraoli, który doprowadził Wisienki w poprzednim sezonie aż do 6. miejsca w tabeli i praktycznie otarł się o Ligę Mistrzów, to nie lada wyzwanie. Bournemouth nie jest też doświadczone, jeśli chodzi o łączenie gry na kilku frontach, więc udział w fazie ligowej Ligi Europy wcale nie pomoże niemieckiemu szkoleniowcowi w zaadaptowaniu się do Premier League.
Na szczęście dla kibiców The Cherries, drużyna nie ucierpiała mocno w trakcie letniego okienka transferowego. Co prawda odszedł Marco Senesi, ale w jego miejsce przyszedł Antonio Silva, perspektywiczny stoper z Benfiki. Fani wiążą też spore nadzieje z przyjściem napastnika Álvaro Rodrígueza, który w poprzednim sezonie w barwach Elche zanotował siedem bramek i pięć asyst w La Lidze.
- Leeds United
Wkraczamy w niebezpieczną strefę drużyn zamieszanych bezpośrednio w walkę o utrzymanie. W poprzednim sezonie Leeds United jako beniaminek zdołało uratować swój ligowy byt. Każdy wie jednak, że drugi sezon jest pod tym względem trudniejszy. Nadzieję sympatykom Pawii daje doświadczenie trenera Daniela Farke oraz niezłe okienko transferowe.
Szkoleniowiec Leeds w tym sezonie dobije zapewne do 100 spotkań w Premier League. Obecnie ma ich na koncie 87. Większość zanotował z Norwich City, ale w ubiegłych rozgrywkach wytrzymał cały rok na Elland Road, choć drużyna walczyła o utrzymanie, a to zawsze dodaje nerwowości przy ewentualnych decyzjach zarządu. Niemiec jednak przetrwał, a teraz postara się drugi rok z rzędu zapewnić Pawiom utrzymanie.
- Newcastle United
Bohater ostatniego tekstu na stronie Kanału Sportowego. To, co wydarzyło się latem na St. James’ Park, zasługiwało na osobną historię. Odejście Eddiego Howe’a, strata m.in. Anthonego Gordona, Bruno Guimarãesa, Sandro Tonalego czy Kierana Trippiera i dość dyskusyjne transfery. To wszystko nie napawa sympatyków Srok przed nowym sezonem.
Nowy trener Matthias Jaissle to może i utalentowany szkoleniowiec, ale skala wyzwania w Newcastle może go przytłoczyć. Tym bardziej, że w Premier League nie ma miejsca na błędy, a każde potknięcie może mieć bardzo poważne konsekwencje. Nie tak dawno temu Sroki biły się o Ligę Mistrzów. Na razie wszystko wskazuje na to, że będą rywalizowały o utrzymanie.
- Fulham
Ten sezon może być bezlitosny dla ekip, które straciły dotychczasowych trenerów. Marco Silva zrobił w Londynie bardzo dobre, ale uznał, że czas poszukać większych wyzwań i przeniósł się do Benfiki, gdzie zastąpił Jose Mourinho. Do Fulham sprowadził się natomiast inny szkoleniowiec związany z Realem Madryt – Alvaro Arbeloa. Byłemu zawodnikowi Królewskich zupełnie nie poszło w roli trenera Los Blancos. Teraz, wbrew pozorom, łatwiej nie będzie.
Arbeloa sięgnął po znane twarze z Madrytu i namówił klub do pozyskania Gonzalo Garcíi i Césara Palaciosa. Czy młodzież z Realu uratuje Premier League dla Fulham? Na Craven Cottage kibice muszą przygotować się na naprawdę trudny sezon.
- Ipswich Town
Naszym zdaniem to beniaminek z największymi szansami na utrzymanie w lidze. Po awansie z prowadzenia zespołu zrezygnował co prawda Kieran McKenna, ale zastąpił go Gary O’Neil, który ma już doświadczenie z pracy w Premier League. 43-latek dotychczasowe szlify w elicie zbierał jako szkoleniowiec Bournemouth i Wolverhampton. Ostatnio wylądował we francuskim Strasbourgu, ale już po kilku miesiącach wrócił na Wyspy Brytyjskie.
Kadra Ipswich Town składa się w części z graczy, dla których gra w Premier League to nie pierwszyzna. Są m.in. Issa Diop, Abdul Fatawu, Julio Enciso, Saša Lukić, Florentino czy Dara O’Shea. Do tego ciekawe indywidualności w postaci Chuby Akpoma, Daizena Maedy lub Anisa Mehmetiego. To może się udać, choć łatwo nie będzie.
- Sunderland
Mimo całej sympatii do Czarnych Kotów, najbliższy sezon zapowiada się dla nich bardzo wymagająco. Oprócz sprowadzenia doświadczonego Thomasa Meuniera, klub nie wzmocnił się żadnym innym zawodnikiem. O ile na rozgrywki ligowe taka kadra mogłaby się obronić, to w przypadku gry na kilku frontach wydaje się dość wąska. Nie można bowiem zapomnieć, że Sunderland zagra niebawem w fazie ligowej Ligi Europy. To efekt wielkiego sukcesu z zeszłego sezonu, gdy podopieczni trenera Regisa Le Brisa zajęli 7. miejsce w stawce.
Rok temu nikt nie spodziewał się, że Sunderland awansuje do europejskich pucharów. Ba, wiele osób typowało Czarne Koty do spadku. One udowodniły jednak, że stać je na rzeczy niezwykłe. W tym sezonie też będą chciały to potwierdzić. Poprzeczka jest jednak zawieszona o wiele wyżej.
- Coventry City
Dobrze będzie zobaczyć Franka Lamparda z powrotem w Premier League. Legendarny pomocnik musiał zejść do Championship, żeby w wielkim stylu zameldować się w elicie. Jego poprzednie przygody w tej lidze – jako trener Chelsea i Evertonu – nie kończyły się zbyt dobrze. W 104 starciach odniósł tylko 38 zwycięstw – wygrał tylko niecałe 37 procent spotkań, przy których pracował. Przegrał natomiast aż 45, co stanowi 43 procent wszystkich meczów.
Teraz liczy, że uda mu się poprawić te statystyki, choć łatwo na pewno nie będzie. Dla każdego beniaminka premierowy sezon w Premier League to spore wyzwanie. Coventry City wydało do tej pory już ponad 140 milionów euro na transfery, ale z wyjątkiem Taiwo Awoniyiego i Franka Onyeki na próżno szukać znanych nazwisk w zespole The Sky Blues. Pobyt ekipy z regionu West Midlands z pewnością doda kolorytu całej lidze, tym bardziej, że klub wraca po 25 latach przerwy. Czy jednak przygoda Coventry z Premier League potrwa dłużej niż rok?
- Hull City
Ostatni z beniaminków, możliwe, że za kilka miesięcy to będzie ostatnia drużyna w tabeli. Z całym szacunkiem do Tygrysów, ale na papierze to najsłabsza ekipa w stawce. W kadrze znajduje się co prawda kilku doświadczonych zawodników – to przede wszystkim bramkarz Jack Butland, obrońcy Paddy McNair lub Matt Targett czy napastnik Oli McBurnie. Wielu piłkarzy to jednak dość anonimowi gracze, część z nich nie jest też sprawdzona w Premier League, co zawsze rodzi wątpliwości.
Warto dodać, że Hull City przepustkę do elity zdobyło przez baraże. W sezonie zasadniczym Tygrysy zajęły dopiero szóste miejsce, co pokazuje, jak wielką szansą mogą być play-offy dla ekip walczących o awans do Premier League. Najbliższy sezon będzie również dużym testem dla Sergeja Jakirovicia. Serb po raz pierwszy w karierze będzie pracował w lidze z TOP5. Wcześniej prowadził m.in. zespoły z Turcji, Chorwacji czy Słowenii. Czy w maju 2027 nadal będzie trenerem Hull? Trudne miesiące, zderzenie z najlepszą ligą świata i obawy kierownictwa klubu mogą mocno to zweryfikować.
















