Oto kulisy podpisania umowy między PKOl i Zondacrypto. Kmita wyjaśnił
FOT. ANNA KLEPACZKO / 400mm.pl
Marian Kmita zabrał głos ws. umowy PKOl z Zondacrypto w rozmowie z Kanałem Sportowym. – Dzień przed konferencją nie mogłem się od nikogo dowiedzieć, kim jest ten „innowacyjny sponsor” – stwierdził następca Radosława Piesiewicza.
Marian Kmita był przeciwny umowie z Zondacrypto
Radosław Piesiewicz został odwołany z funkcji prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego po ujawnieniu kontrowersyjnej współpracy z Zondacrypto, czyli giełdą walut, która ogłosiła upadłość ze względu na zobowiązania wynoszące od 430 do 700 milionów euro. Działacz został zatrzymany w związku z zarzutami płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli. 4 września sąd zdecydował, że Piesiewicz spędzi trzy miesiące w areszcie.
Za kadencji Piesiewicza obowiązki wiceprezesa PKOl pełnił Marian Kmita, który ostatecznie został jego następcą. Nowy szef polskiego olimpizmu zdradził, że nikt nie chciał powiedzieć mu, kto będzie nowym sponsorem organizacji.
– Ja w ogóle nie znałem rynku kryptowalut. Nie miałem pojęcia, co to Zonda, co się stało z panem Sławomirem Suszkiem, kim jest pan Przemysław Kral… dzień przed konferencją nie mogłem się od nikogo dowiedzieć, kim jest ten „innowacyjny sponsor”. […] W najczarniejszym śnie nie przypuszczałem, że nastąpi taka eksplozja. Musieliśmy interweniować, czytaliśmy historię tej firmy. Nie znaliśmy tej umowy, jak się okazało, że ktoś wymyślił centrum olimpijskie Zondacrypto im. Jana Pawła II, to już w nas zawrzało. Zmusiliśmy Radosława Piesiewicza to ekstraordynaryjnego prezydium. Wraz z Adamem Konopką, Adamem Korolem i Leszkiem Blanikiem mieliśmy wątpliwości i je wyartykułowaliśmy. Byliśmy w mniejszości, wszyscy mówili: nie, to jest rozwiązanie naszych problemów finansowych. Jak się później okazało, niespecjalnie – powiedział na antenie Kanału Sportowego.
Czytaj też: Kmita zdradził, co zostawił po sobie Piesiewicz. „Są różne zagadkowe historie”

















