Wielkie talenty i starzy wyjadacze. Ci piłkarze dopiero zadebiutują w Premier League!
FOT. ABACA/NEWSPIX.PL
Początek nowego sezonu Premier League zbliża się wielkimi krokami. Wśród wielu ciekawych transferów warto zwrócić uwagę na tych zawodników, którzy w angielskiej ekstraklasie zagrają po raz pierwszy. To nie tylko młode talenty – w naszym zestawieniu nie brakuje też doświadczonych graczy.
Johan Manzambi (Freiburg – Aston Villa, 60 milionów euro)
Jedno z największych objawień mistrzostw świata. O jego podpis rywalizowali w tym roku giganci z najlepszych lig Europy. Po zakończeniu mundialu najbliżej pozyskania Johana Manzambiego były dwie marki z Premier Leauge: Aston Villa i Newcastle United. Wygrali ci pierwsi. Nie ma się co dziwić – ekipa The Villans będzie grała w Lidze Mistrzów, a w angielskiej ekstraklasie jest na fali wznoszącej od kilku lat, w porównaniu do ostatnich spadków formy na St. James’ Park. Jeśli nowy nabytek klubu z Birmingham podtrzyma formę z mistrzostw świata, za rok czy dwa trafi do ścisłej czołówki Premier League.
António Silva (Benfica – Bournemouth, 25 milionów euro)
Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że obiecujący stoper Benfiki trafi do któregoś z hiszpańskich gigantów. Portugalczyk postawił jednak na nabranie doświadczenia i dopiero w wieku 22 lat zdecydował się na opuszczenie ojczyzny. Jego nowy klub to żadna potęga – Bournemouth zagra co prawda w Lidze Europy, ale nikt nie typuje Wisienek do walki o czołowe lokaty w lidze. Decyzja António Silvy przypomina nieco karierę Rubena Nevesa, który swego czasu z FC Porto przeniósł się do Wolverhampton, mimo że najwięksi gracze z Anglii też rywalizowali o jego podpis. Pytanie, czy w przypadku defensora wielki transfer został tylko odłożony w czasie.
Gonzalo García (Real Madryt – Fulham, 40 milionów euro)
Wychowanek Realu Madryt z pewnością marzył, aby kiedyś seryjnie strzelać gole właśnie dla drużyny Królewskich. W poprzednim sezonie faktycznie tak było – niespodziewany rezerwowy zdobył łącznie osiem bramek dla Los Blancos. Popisał się m.in. hat-trickiem w starciu ligowym przeciwko Realowi Betis. Nigdy jednak nie był postrzegany jako nominalny napastnik Realu, więc latem z okazji skorzystało angielskie Fulham. Zespół The Cottagers, po zatrudniniu trenera Alvaro Arbeloi, następnie skierował swą uwagę właśnie w kierunku Gonzalo Garcii. Fernando Torres czy Diego Costa pokazali już, że Hiszpan potrafi w Anglii trafiać do siatki. Czy były gracz Królewskich pójdzie w ich ślady?
Tarik Muharemović (Sassuolo – Leeds United, 37 milionów euro)
Rok temu Juventus oddał go do Sassuolo. Po roku Stara Dama chciała odzyskać bośniackiego stopera po tym, jak rozegrał kapitalny sezon w Serie A i wystąpił na mundialu. Tarik Muharemović nie miał jednak zamiaru wracać na stare śmieci. Wybrał ofertę z najlepszej ligi świata, choć nie z najmocniejszego klubu. W Leeds United pracy będzie miał sporo. Pawie w zeszłych rozgrywkach długo walczyły o utrzymanie, a teraz nic nie wskazuje, że będzie inaczej. Dla mierzącego ponad 190 centymetrów środkowego obrońcy to jednak dobra wiadomość – będzie miał mnóstwo okazji, żeby się wykazać.
Ronald Araujo (FC Barcelona – Liverpool, wypożyczenie)
Transfer z gatunku najmniej spodziewanych. Wydawało się, że przyszłość Ronald Araujo wiąże przede wszystkim z Barceloną, a jeśli już gdzieś odejdzie, to do Serie A czy innego klubu z Hiszpanii. Tymczasem reprezentant Urugwaju najbliższy sezon spędzi na wypożyczeniu w Liverpoolu. Najwyraźniej trener Andoni Iraola stwierdził, że po stracie Ibrahimy Konaté drużynie przyda się doświadczony stoper. Inny nowy nabytek The Reds, Jérémy Jacquet, o którym więcej za chwilę, ma dopiero 20 lat i musi się jeszcze sporo nauczyć. Araujo zaś może wnieść do drużyny stabilizację, której nigdy dość w linii defensywnej.
Jérémy Jacquet (Stade Rennais – Liverpool, 63.60 miliona euro)
Francuski obrońca to wielki talent. O jego transfer z Rennes rywalizowały w ostatnim czasie wielkie firmy z Anglii, Niemiec czy Hiszpanii. Ostatecznie wychowanek Les Rouge et Noirs postawił na Liverpool, gdzie będzie miał się od kogo uczyć. Oprócz wspomnianego Araujo, na Anfield wciąż króluje przecież Virgil van Dijk. Od jednego z najlepszych stoperów minionej dekady Jérémy Jacquet będzie mógł czerpać wiedzę garściami. Obu panów łączy też inna rzecz – wysoka cena. Co prawda kwoty, jaką musiał Liverpool zapłacić za van Dijka (prawie 85 milionów euro), młody Francuz nie pobił, ale i tak kosztował niemało (ponad 63 miliony). Wskoczył tym samym do grona 10 najdroższych graczy sprowadzonych kiedykolwiek przez ekipę z Anfield. Zajmuje w tym rankingu aż 8. miejsce.
Víctor Muñoz (CA Osasuna – Liverpool, 40 milionów euro)
Liverpool w tym okienku dobitnie postawił na graczy niesprawdzonych dotychczas na angielskim podwórku. Dwa transfery do obrony to nie wszystko – szeregi The Reds wzmocnił też Víctor Muñoz, którego zadaniem będzie rozbujanie skrzydeł. Hiszpan, który w CV ma pobyt zarówno w akademii FC Barcelony, jak i Realu Madryt, był bardzo blisko przenosin do Newcastle United, ale na ostatniej prostej do gry wkroczył Liverpool. Gdy tak się dzieje, nie sposób mu odmówić. Trudno przyznać, że Muñoz będzie prawowitym następcą Mohameda Salaha, ale na pewno kibice liczą, iż 23-latek na wiele sezonów stanie się pewnym punktem drużyny.
Ousmane Diomande (Sporting – Nottingham Forest, 40 milionów euro)
Kto śledził ligę portugalską, ten od paru lat wiedział, że pewnego dnia Ousmane Diomande opuści Sporting i wybierze ofertę z mocniejszego piłkarsko kraju. 22-letni środkowy obrońca za 40 milionów euro zasilił szeregi Nottingham Forest, gdzie pod wodzą nowego trenera Olivera Glasnera spróbuje odbudować mocną pozycję drużyny z miasta Robin Hooda. Po zajęciu siódmego miejsca w sezonie 2024-25, ekipa City Ground znacząco obniżyła loty i poprzednie rozgrywki zakończyła dopiero na 16. pozycji. Z rosłym Iworyjczykiem na obronie gra The Tricky Trees ma być lepiej zorganizowana.
Xaver Schlager (RB Lipsk – Nottinhgam Forest, wolny transfer)
Lata gry w akademii RB Salzburg, ugruntowanie pozycji w Wolfsburgu i transfer do Lipska doprowadziły Xavera Schlagera do Premier League. Podobnie jak Diomande, będzie on bronił barw Nottingham Forest. Takiego pomocnika w swojej drużynie chce mieć każdy trener. Zazwyczaj gra jako “ósemka”, ale bez problemu poradzi sobie niżej lub wyżej w linii pomocy. Skąd ekipa The Tricky Trees wpadła na pomysł zakontraktowania 55-krotnego reprezentanta Austrii? Za sprawą trenera Olivera Glasnera. Obaj współpracowali ze sobą już w Wolfsburgu.
Mamadou Sangaré (RC Lens – Brentford, 48 milionów euro)
Kolejny zawodnik mający za sobą pobyt w akademii Red Bulla. Kształcł się głównie w Salzburgu, grał też w klubie partnerskim FC Liefering. Rok temu trafił do RC Lens, a w Ligue 1 zaprezentował się tak dobrze, że zanotował kolejny awans w karierze i przeniósł się do Premier League. Będzie jednym z bohaterów środka pola w Brentford. Szerszenie znane są z mocnej obsady drugiej linii – w ubiegłych latach grali tam m.in. Christian Nørgaard, Jordan Henderson, Mikkel Damsgaard czy Frank Onyeka. Teraz 24-letni reprezentant Mali ma szansę samemu stać się gwiazdą drużyny Keitha Andrewsa.
Thomas Meunier (Lille – Sunderland, wolny transfer)
Niezwykle doświadczony zawodnik, który po grze w lidze belgijskiej (Club Brugge), francuskiej (PSG, Lille), niemieckiej (Borussia Dortmund) i tureckiej (Trabzonspor) w końcu zawita do Premier League. 83-krotny reprezentant Belgii, mogący grać zarówno na prawej stronie boiska, jak i na lewej, będzie fenomenalnym dodatkiem do składu trenera Regisa Le Brisa. Sunderland w dużej mierze opiera swoją kadrę na zawodnikach mających „prime” jeszcze przed sobą. Ubiegłoroczny transfer doświadczonego Granita Xhaki był jednak jednym z najważniejszych ruchów na rynku i miał niebagatelny wpływ na postawę Czarnych Kotów w trakcie sezonu. Teraz kibice liczą, że tak samo będzie z Meunierem.
Marco Palestra (Atalanta – Chelsea, 57 milionów euro)
Czy to jeden z największych włoskich talentów? Z pewnością. Na koncie ma już dwa występy w reprezentacji Włoch, szerszej publiczności dał się poznać w barwach Cagliari. Latem mocno starał się o niego Inter Mediolan. Ostatecznie prawy wahadłowy, którego Antoni Partum, redakcyjny ekspert od ligi włoskiej, nazwał “przebojowym”, postawił na przenosiny do Chelsea. W Londynie o miejsce w składzie będzie rywalizować przede wszystkim z Malo Gusto i Reecem Jamesem. Od Anglika Marco Palestra będzie mógł nauczyć się prawdopodobnie najważniejszej cechy, gdy jest się piłkarzem The Blues – miłości i oddania dla Chelsea. Czego natomiast mogą spodziewać się kibice? Palestra – jak podkreśla Partum – “jest szybki, zadziorny i ma przyśpieszenie, a jego dodatkowym atutem jest fakt, że potrafi nieźle dograć z obu nóg”.

















