Lewandowski podjął decyzję. „Co mi to da?”
Mateusz Porzucek PressFocus/NEWSPIX.PL
Robert Lewandowski po meczu z Rumunią zapowiedział rozmowy z Janem Urbanem dotyczące jego potencjalnej podróży do Bośni. Teraz FootballScout informuje, że Polak podjął już decyzję i wraca do Ameryki.
Już bezpośrednio po meczu z Rumunią kapitan Biało-Czerwonych sugerował, że raczej nie będzie sensu, by jechał do Bośni, skoro i tak nie może zagrać.
– Żółta kartka? Szkoda, bo w tej sytuacji chciałem jedynie zablokować piłkę, ale nadepnąłem przypadkowo na stopę rywala. Ale ta adrenalina i emocje były dziś we mnie duże. Chciałem zewnętrzną częścią stopy zablokować piłkę, ale wolę kartkę po walce niż coś takiego głupiego. Szkoda, bo po hat-tricku chciałbym znowu zagrać kolejny mecz. Nie wiem, czy jest sens, żebym jechał do Bośni, skoro nie zagram. Zaraz to ustalimy z trenerem. Co mi to da, skoro nie mogę grać? To mnie będzie bardziej bolało tylko, że nie mogę grać. Wątpię, żeby to miało jakikolwiek sens – mówił 38-latek
Zgodnie z informacjami insajdera FootballScout, decyzja o wyjeździe kapitana jest już ostateczna. Napastnik Chicago Fire nie uda się z kadrą do Zenicy, dzięki czemu będzie dostępny dla swojego klubu na ligowe spotkanie z Vancouver Whitecaps, które odbędzie się 7 października o godzinie 2:30 polskiego czasu.
Najlepszy strzelec Biało-Czerwonych w piątkowej batalii z Rumunią zdobył trzy bramki, jednak w 42. minucie został ukarany żółtą kartką. To napomnienie wyklucza go z udziału w kolejnym meczu, co skłoniło 38-letniego napastnika do podjęcia decyzji o wcześniejszym opuszczeniu zgrupowania i wylocie do Stanów Zjednoczonych.


















