FC Porto przed najważniejszym sprawdzianem. Ten mecz może zadecydować o mistrzostwie!
Pietuszewski (Porto) FOT. ZUMA/NEWSPIX.PL
FC Porto prowadzi w tabeli ligi portugalskiej. W niedzielę zagra z Benfiką, aktualnie trzecią siłą rozgrywek. To może być najważniejszy mecz Smoków w tym – coraz więcej wskazuje, że mistrzowskim – sezonie.
FC Porto przed najważniejszym meczem w sezonie
FC Porto po raz ostatni po krajowe mistrzostwo sięgnęło w 2022 roku. Zespół, prowadzony jeszcze przez Sérgio Conceição, w 34 spotkaniach zdobył aż 91 punktów. Poniósł tylko jedną porażkę. Nad drugim Sportingiem zgromadził sześć “oczek” przewagi, a nad trzecią Benfiką – aż 17.
Maj 2022 roku jawi się jednak teraz, jakby był szmat czasu temu. Leo Messi nie był jeszcze wówczas mistrzem świata, Robert Lewandowski nadal grał w Bayernie Monachium, a Oskar Pietuszewski miał… 14 lat. Kibice Porto w kolejnych sezonach obserwowali, jak Benfica oraz dwukrotnie Sporting świętują krajowe mistrzostwo, sami musieli zaś zadowolić jednym srebrnym i dwoma brązowymi medalami.
Teraz Porto jest na dobrej drodze, aby zakończyć oczekiwanie fanów i w końcu sięgnąć po zwycięstwo w portugalskiej ekstraklasie. Po 24 kolejkach Smoki mają na koncie 65 punktów – to o cztery “oczka” więcej niż drugi w tabeli Sporting. Tylko trzy dotychczasowe mecze ligowe nie zakończyły się dla ekipy z Estádio do Dragão wygraną (dwa remisy i jedna porażka).
Ostatni wielki rywal na drodze do mistrzostwa
W najbliższej kolejce ligowej Porto zagra z Benfiką. Hit tamtejszej ekstraklasy będzie ostatnim poważnym sprawdzianem dla podopiecznych Francesco Fariolego. Po spotkaniu z Orłami będą do końca rozgrywek mierzyć się już tylko z ekipami spoza TOP3. Wynik w starciu z drużyną prowadzoną przez Jose Mourinho może więc mieć niebagatelny wpływ na resztę sezonu dla lidera tabeli.
Zwycięstwo jest potrzebne nie tylko, aby utrzymać czy nawet zwiększyć przewagę nad Sportingiem. Porto chce się również zrehabilitować za ostatnią porażkę w Pucharze Portugalii. Kilka dni temu Smoki w półfinale rozgrywek przegrały 0:1 właśnie z wiceliderem tabeli. Co prawda walka o awans do finału nie jest jeszcze zakończona, rewanż odbędzie się bowiem 22 kwietnia. Druga przegrana z rzędu, kolejna z ekipą z “Wielkiej Trójki”, mogłaby jednak poważnie zachwiać zespołowym morale przed decydującymi miesiącami w rywalizacji o krajowe mistrzostwo.
Z pokorą przed hitem
Przed niedzielnym meczem pełen pokory na konferencji prasowej był Francesco Farioli. Włoski trener, o 26 lat młodszy od Jose Mourinho, chwalił szkoleniowca rywala. Przyznał, że podziwia The Special One zarówno jako fachowca, jak i człowieka. Wiele ciepłych słów powiedział też o zespole przeciwnika.
– Do zdobycia jest jeszcze 30 punktów, wszystko jest możliwe. Od początku powtarzałem, że musimy traktować Benfikę jako pretendenta do tytułu. Zwłaszcza teraz, gdy są w bardzo dobrej formie. Ewolucja od czasu przybycia José Mourinho jest naprawdę wyraźna. Udowodnili swoją jakość na krajowym podwórku. Pozostają niepokonani w lidze. Są jedną z dwóch drużyn w Europie, które wciąż nie przegrały, a to wiele znaczy. Dwa bardzo trudne mecze z Realem Madryt dowodzą poziomu i jakości Benfiki – komplementował rywala, cytowany przez “A Bolę”.
– Dla nas jest jasne, z kim mamy do czynienia, jaką jakością dysponuje nasz przeciwnik. Wielokrotnie to mówiłem: podziwiam José Mourinho jako trenera i jako człowieka. Trener, który ma na koncie 1200 meczów i wygrał ponad 60% z nich. To będzie dla nas ogromne wyzwanie. To będzie wspaniały mecz i jesteśmy do niego przygotowani – dodał sternik Porto.
Mimo zaledwie 36 lat na karku, Farioli ma już w trenerskim CV kilka niezłych klubów. Szerszej publiczności dał się poznać, gdy pracował we Francji, doprowadzając Niceę do Ligi Europy. Potem objął Ajax, w którym uzyskał średnią 2,09 punktu na mecz w 54 spotkaniach. Przegrał jednak o włos mistrzostwo Holandii. Latem 2025 roku zaczął pracę w Porto. Jest na dobrej drodze do zdobycia pierwszego trofeum w karierze szkoleniowej. Kto wie, być może kiedyś Farioli będzie mógł poszczycić się podobnymi sukcesami, jakie na koncie ma Jose Mourinho.
Niemoc przeciwko gigantom
The Special One ma w tej chwili jednak swoje problemy. Portugalska prasa zwraca uwagę na niemoc Benfiki w starciach z najmocniejszymi drużynami. Po objęciu zespołu przez Mourinho w połowie września 2025 roku Orły co prawda pokonały już Real Madryt czy Napoli w Lidze Mistrzów, ale na krajowym podwórku w spotkaniach z “wielką trójką” nie odniosły ani jednego zwycięstwa. Z FC Porto raz zremisowały i raz przegrały, ze Sportingiem zaś podzieliły się punktami.
Wydaje się, że Benfica to najsłabsze ogniwo obecnego podium ligowego. Do wicelidera traci trzy punkty, a do pierwszej ekipy w stawce – aż siedem “oczek”. Dla tak ambitnego trenera, jakim jest Mourinho, najniższa pozycja z możliwych w czołówce rozgrywek z pewnością byłaby rozczarowaniem. Tym bardziej, że The Special One może za kilka miesięcy być w zupełnie innym miejscu. Media co jakiś czas rozpisują się o możliwym przejęciu przez 63-latka reprezentacji Portugalii po mistrzostwach świata.
Polskie trio robi furorę w Porto
W ostatnich miesiącach Porto stało się nieoczekiwanie jednym z najważniejszych klubów dla polskich kibiców. Wszystko za sprawą transferów, jakich dokonał portugalski klub. Latem 2025 roku szeregi drużyny Smoków zasilili reprezentanci Polski Jan Bednarek i Jakub Kiwior. W kolejnym okienku 30-krotny mistrz kraju wygrał rywalizację o Oskara Pietuszewskiego, jeden z największych talentów, jakie narodziły się nad Wisłą w ostatnich latach.
Tak jak Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek sprawili, że oczy polskich miłośników futbolu coraz częściej zwracały się w kierunku Dortmundu, tak obecne trio z Porto napędza zainteresowanie rodaków ekipą Smoków. Zapewne coraz więcej piłkarskich podróżników obierze za cel swojej eskapady drugie największe miasto w Portugalii.
Bednarek na pierwszych stronach gazet
Jeśli chodzi o polskich zawodników w drużynie Porto, portugalska prasa w ostatnich dniach akcentowała przede wszystkim wątek kontuzji Jana Bednarka. Stoper musiał opuścić boisko pod koniec pierwszej połowy w starciu pucharowym ze Sportingiem. Został brutalnie potraktowany przez Luisa Suareza, napastnika ekipy Lwów. Co ciekawe, za swój faul Kolumbijczyk nie otrzymał nawet żółtej kartki.
Pierwsze objawy Bednarka były niepokojące. “O Jogo” pisze, że schodząc z murawy, reprezentant Polski miał odczuwać mdłości i problemy z oddychaniem. Obawiano się złamania żeber. Jeśli taka diagnoza by się potwierdziła, 29-latka najprawdopodobniej zabrakło by na marcowym zgrupowaniu kadry, na którym Biało-Czerwoni będą walczyć o awans na mistrzostwa świata.
Na szczęście kolejne badania nie potwierdziły złamania. Wydaje się, że Bednarek uniknął najgorszego scenariusza, choć jego występ przeciwko Benfice i tak stoi pod znakiem zapytania. Jeśli nie będzie mógł zagrać w niedzielę, w jego miejsce wskoczy pewnie Thiago Silva. Reprezentant Polski natomiast powinien wrócić do kadry meczowej w czwartek 12 marca na spotkanie z VfB Stuttgart w 1/8 finału Ligi Europy.
Jeśli ktoś szuka czasem okazji do włączenia nieco bardziej egzotycznej ligi, nie ma lepszego momentu. Mecz Porto z Benfiką to starcie na szczycie portugalskiej ekstraklasy. Dla Smoków to ostatni wielki sprawdzian w tym sezonie ligowym. Po nim powinno być im już łatwiej. Podopieczni trenera Fransceco Fariolego dadzą egzamin czy będą musieli zostać po lekcjach?

















