KSW wysyła największą gwiazdę do UFC. Ameryka o nim nie słyszała. Kuriozalne nagranie
Salahdine Parnasse odchodzi z KSW. FOT. ICON SPORT/NEWSPIX.PL
Kilku zawodników KSW zrobiło karierę w UFC, jednak nikt nie wchodził do amerykańskiej federacji z tak silną pozycją jak Salahdine Parnasse. Były podwójny mistrz KSW na dzień dobry otrzymał rankingowy pojedynek i to w walce wieczoru gali w swoim mieście. Polacy nie mogą być tym zdziwieni, bo znają potencjał Francuza, który dla Amerykanów – i to siedzących w MMA – wciąż jest anonimem. To się jednak powinno szybko zmienić.
Najpierw słowo wstępu. UFC zrzesza najlepszych zawodników MMA na świecie, zaraz za plecami amerykańskiego giganta są takie federacje jak PFL, czeski Oktagon, nowopowstałe MVP czy KSW. O sile polskiej federacji świadczą kariery jej byłych gwiazd, z których większość w UFC radzi sobie dobrze lub bardzo dobrze.
Jan Błachowicz? Zanotował falstart w UFC, ale później został mistrzem wagi półciężkiej i do dziś jest w czołówce, co będzie chciał udowodnić w najbliższy weekend w Belgradzie.
Mateusz Gamrot? Zdobył dwa pasy KSW, a od kilku lat jest w topie wagi lekkiej, która jest naszpikowana gwiazdami. I to najbardziej ze wszystkich dywizji.
Jakub Wikłacz? Odszedł z KSW jako mistrz i niewykluczone, że w przyszłości zawalczy też o pas UFC. Na razie do tego jeszcze długa droga, ale zawodnik z Olsztyna stoczył dwie walki w amerykańskiej federacji i obie wygrał.
Intrygujący jest także przykład Dricusa Du Plessisa. Afrykaner co prawda był przez moment mistrzem KSW, ale w rewanżu z Roberto Soldiciem stracił pas i wydawało się, że to prędzej Chorwat zrobi większą karierę. Tymczasem Soldić po odejściu z KSW kompletnie marnuje swój potencjał w azjatyckiej federacji One (zaledwie jedno zwycięstwo w cztery lata), zaś Du Plessis nieoczekiwanie został mistrzem wagi średniej UFC i w dodatku dwukrotnie obronił pas, który później odebrał mu dopiero potężny Chamzat Czimajew (dziś pas ma Sean Strickland).
Lada moment fani UFC mogą pokochać innego wychowanka KSW, czyli Salahdine’a Parnasse’a, który w polskiej federacji był mistrzem wagi piórkowej oraz lekkiej. ”Kylian Mbappe francuskiego MMA” zadebiutuje w amerykańskiej federacji w walce wieczoru wrześniowej gali UFC w Paryżu. Jego rywalem ma być doświadczony Nowozelandczyk Dan Hooker, 12. zawodnik rankingu wagi lekkiej, który w 2024 roku pokonał Gamrota.
Skoro Parnasse na dzień dobry otrzymał takie wyróżnienie, czyli walkę wieczoru i starcie z wojownikiem z szerokiej czołówki, to Dana White i jego świta doskonale zdają sobie sprawę z potencjału Francuza. Zarówno sportowego, jak i marketingowego.
Ameryka pyta: kim jest Parnasse?
W USA kibice wiedzą co to KSW, ale nie oszukujmy się, poza wąską garstką naprawdę hardkorowych kibiców, nikt nie śledzi regularnie polskich gal. Wystarczy posłuchać podcastu, w którym ikony UFC (m.in. Jorge Masvidal, Dustin Poirier czy Chris Weidman) nawet się nie kryją, że nie wiedzą, kim jest Parnasse.
A przecież Parnasse był już po debiucie na dużej gali MVP, gdzie z łatwością rozbił Kenny’ego Crossa. Tej nocy w klatce biły się także legendy MMA jak: Ronda Rousey, Nate Diaz czy Francis Ngannou.
Jeśli po takiej gali Francuz wciąż jest anonimowy dla Ameryki, to tym bardziej nikt nie zachwycał się jego zwycięstwami nad Marianem Ziółkowskim, Marcinem Heldem, Robertem Ruchałą czy Marcinem Wrzoskiem.
O tym, że Parnasse nie jest anonimem w Europie przekonuje się właśnie Hooker. Przyszły rywal Francuza skarżył się, że został zaatakowany w sieci przez fanów podwójnego mistrza KSW.
– Tam jest mnóstwo gróźb śmierci, to jest skandaliczne! Nie dostawałem tych wiadomości, gdy walczyłem z Saint Denisem. Francuzi mówiący po francusku i mówiący mi, że umrę i że mnie zabiją! Te groźby śmierci są skandaliczne, dlatego będzie całkiem miło zgasić temu dzieciakowi światło – mówi Hooker.
Fani KSW, którzy śledzą Parnasse’a od 2017 roku, jednak wiedzą, że Hooker może mocno żałować swoich słów, bo Salahdine to niezwykle wszechstronny zawodnik, który może zdominować Nowozelandczyka w każdej płaszczyźnie. Nawet w stójce, z której słynie Hooker, Parnasse może być szybszy, choć akurat nasz ekspert Albert Odzimkowski widzi to nieco inaczej.
– Gabaryty Hookera będą robić robotę, jest dużym gościem, ma duży zasięg. Parnasse będzie miał więcej szans, jeśli będzie szukał uniwersalności, zapasów, sprowadzania walki do parteru. Ciężkie starcie. W stójce faworytem będzie Hooker, natomiast w parterze Parnasse może kraść punkty – ocenia zawodnik i komentator KSW.
Przez lata Parnasse dawał do zrozumienia, że nie zależy mu na UFC, bo dla niego priorytetem jest zarabianie pieniędzy. Dziś okazuje się, że jego kariera jest prowadzona wzorowo. Wchodzi do UFC w wieku 28 lat i jeśli wygra w debiucie, to będzie mógł marzyć o samym szczycie.
Choć polscy kibice pewnie marzyliby o walce z Mateuszem Gamrotem, do której nigdy nie doszło na KSW, bo gdy Francuz się rozkręcał, Polak myślami był już w UFC. Ale ich walka to na dziś odległa perspektywa, bo Parnasse musi jeszcze pokonać Hookera. Coś nam jednak mówi, że Amerykanie szybko zauroczą się Parnassem, tak jak zrobili to Polacy.















