Wszystkie relacje

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Meksyk

Meksyk MEK

-

Kamerun

Kamerun KAM

-

11.06 21:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Korea Południowa

Korea Południowa KOR

-

Czechy

Czechy CZE

-

12.06 06:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Katar

Katar KAT

-

Szwajcaria

Szwajcaria SZW

-

12.06 21:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

USA

USA USA

-

Venezuela

Venezuela VEN

-

13.06 18:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Kanada

Kanada KAN

-

Brazylia

Brazylia BRA

-

14.06 06:00

Szpilka: Mam już wszystkie puzzle i tylko ode mnie zależy, czy ułożę z nich piękny obraz w klatce

09.07.2026 | 11:04

Artur Szpilka

PIOTR KUCZA/FOTOPYK/NEWSPIX.PL

Już 18 lipca na gali XTB KSW 120 w Gdyni Artur Szpilka zmierzy się z Augusto Sakai. Na papierze będzie to zdecydowanie najtrudniejsze wyzwanie w jego karierze. – Zacząłem kochać MMA – powiedział nam Szpilka.

Kanał Sportowy: – Ostatni sparing za tobą, teraz w głowie już tylko Sakai?

Artur Szpilka: – Tak. To były ciężkie przygotowania, bo trwały ponad cztery miesiące, ale teraz zostały już tylko luźne treningi i schodzenie z obciążeń. Można powolutku myśleć o kierunku Gdynia.

– W boksie nie unikałeś wyzwań, w MMA jest podobnie. Sakai to kawał zawodnika.

– Co by nie mówić, to będzie moje najtrudniejsze wyzwanie w MMA. Bardzo trudny przeciwnik. On znokautował Marcina Tyburę w UFC, nie dał sobie zrobić krzywdy przez pięć rund z Philem De Friesem. Potrafi walczyć w stójce, potrafi walczyć w parterze. Ma bardzo dobre defensywne zapasy. Czeka mnie nie lada wyzwanie.

– Wspomniałeś o tych pięciu rundach z De Friesem. Sakai napsuł wtedy Brytyjczykowi sporo krwi.

– To nie tak, że on przetrwał pięć rund z De Friesem, on postawił mu bardzo trudne warunki. De Fries w sumie nie mógł za wiele wtedy zdziałać. To była bardzo równa walka. Poza tym, co już powiedziałem, Sakai także bardzo dobrze kopie. Mam pewne swoje przemyślenia, jak sobie z tymi wszystkimi jego atutami poradzić, ale to zostawię dla siebie.

– Jak w ogóle zareagowałeś na propozycję walki z Sakai?

– Od razu zadzwoniłem do trenera, bo ja już sam nie podejmuję decyzji. Arbi zna się znakomicie na MMA, a ja się dopiero uczę, więc tego typu kwestie zostawiam jemu. Oczywiście mogę mieć duży wpływ na wybór przeciwnika, ale tylko pod warunkiem, że trener się zgodzi.

– Ostatnia twoja wyprawa nad polskie morze nie była udana. Przegrałeś wtedy błyskawicznie z Arkadiuszem Wrzoskiem.

– To była walka bez walki i już nie chcę do tego wracać. Było jak było, kolejna lekcja, ale teraz przede mną ogromne wyzwanie i tylko na nim się skupiam. Najważniejsze jest tu i teraz, a nie to, co było kiedyś. Czasu nie cofniemy. Najważniejsze, że zdałem sobie sprawę, jakie są moje największe atuty. Muszę z nich korzystać, a nie wymyślać nie wiadomo co. Liczy się więc tylko Sakai, a jak wygram, to na pewno jeszcze w klatce coś tam więcej powiem (śmiech).

– Niedawno minęły cztery lata od twojego debiutu w MMA. Jak się zmieniłeś jako zawodnik i jako człowiek od tego czasu?

– Bardzo. Przede wszystkim cieszę się, że podnoszę swoje umiejętności w MMA. To jest najważniejsze. Już nie jestem zawodnikiem tylko stójkowym. Wiadomo, parterowcem też mnie nie można nazwać, ale na pewno jestem zawodnikiem bardziej zbliżającym się do wszechstronności. No i zaczęło mi się to bardzo podobać. To jest kluczowe, bo zacząłem żyć MMA tak, jak kiedyś żyłem boksem. Oglądam praktycznie wszystkie gale, patrzę na to, na tamto, mówię „O, to fajne poddanie, ciekawe, czy ja bym z tego wyszedł”. Żyję MMA i jest fajnie.

– Cztery lata temu mówiłeś, że MMA to jest przygoda, ale…

– Od razu ci przerwę. To już nie jest przygoda, dzisiaj to już jest coś, co zaczynam kochać. Coś, z czym zaczynam się utożsamiać. To jest teraz mój styl życia. Ja zawsze walczyłem, ale teraz walczę z wielką radością.

– Ty czujesz, że z walki na walkę stajesz się lepszym zawodnikiem MMA?

– Tak, progres jest. Wróciła pasja, wróciły chęci, ale fajne jest też to, że wróciłem do Fiodora Łapina. Wszystkie moje atuty są znowu wdrażane. Ten powrót do Łapina dał mi kolejną taką radość życia. Trenowaliśmy razem 12 lat i mega się cieszę, że możemy znowu razem pracować. Zawsze chciałem do niego wrócić, ale udało się dopiero teraz.

– Przypomniałeś sobie te wszystkie lata z trenerem Łapinem na Petofiego?

– Oj tak (śmiech). Teraz trener Łapin jest jednak innym człowiekiem, bardziej pozytywnym, ale to był od zawsze taki mój sportowy ojciec. Wystarczyło kilka dni, bym przypomniał sobie, skąd pochodzę, jakie są moje najlepsze atuty. Teraz będzie trzeba to wykorzystać w klatce.

– Wielu zawodników, z którymi rozmawiałem i którzy z tobą kiedykolwiek sparowali, mówili, że bijesz najmocniej w polskim MMA. Ty czujesz, że wychodząc do klatki, możesz jednym ciosem zakończyć walkę?

– Tak, czuję, ale nabrałem trochę spokoju i teraz nie jest tak, że tylko na to się nastawiam. Wiem, że mogę wciągnąć rywala w swoją grę i dopiero potem go capnąć. To jak z puzzlami – czasami brakuje jednego czy dwóch, by stworzyć piękny obraz. Mi też brakowało kilku elementów, ale dzisiaj jestem przekonany, że mam już te wszystkie puzzle i tylko ode mnie zależy, czy będę w stanie ułożyć z nich piękny obraz w klatce.

– Porozmawiajmy teraz o innych. Wspomniałeś, że śledzisz wszystkie gale MMA. Też jesteś pod wrażeniem Iwo Baraniewskiego?

– Iwo to ogólnie superfajny człowiek. To jest charyzmatyczny zawodnik, walczy widowiskowo, a to się liczy. Ma czym uderzyć, ma bardzo dobre judo, no i jest młody. A to dla UFC jest kapitalna sytuacja, bo mogą go budować od początku. Zasłużył na te wszystkie bonusy, jakie dostał od nich po swoich walkach. Do tego może pokazać innym młodym chłopakom, że się da, że trzeba ciężko pracować i można spełniać swoje marzenia.

– Wiem, że nie śledzisz już boksu, ale jak zareagowałeś na informację, że Mariusz Wach zmierzy się z Tysonem Furym?

– Cieszę się, że na koniec kariery Mariusz jeszcze sobie dobrze zarobi. Fajne jest też to, że Fury go docenił i wybrał na swojego rywala. Dziwię się tym, którzy to krytykują, a to są najczęściej ludzie, którzy nigdy nie walczyli. W Anglii odgrzewają stare kotlety i nikt nie narzeka, a jak Wach dostał taką szansę, to jest marudzenie i już jakieś mongoły wypisują to czy tamto. Najważniejsze jest to, żeby Wach na sam koniec stanął przed lustrem i powiedział sobie – „Mariusz, miałeś fajną karierę”. Fury nie raz podkreślał, że Mariusz ma twardą szczękę. On sobie nie da zrobić krzywdy. Oczywiście zdecydowanym faworytem będzie Tyson, ale to nie będzie tak, że wyjdzie i od razu połamie Wacha. Nie szukajmy więc dziury w całym.

– Twój były rywal Mariusz Pudzianowski ponownie zasugerował, że zwiąże się z FAME. Co ty na to?

– Każdy ma swoje życie, a jak przez to życie przepłynie, to już jego sprawa. Niech robi tak, jak uważa. Ja nie chcę, by ktoś chodził w moich butach, ale nie chcę też chodzić w czyichś butach. Oczywiście każdy ma prawo wypowiadać się w każdym temacie, ale nikt nie ma zielonego pojęcia, co dana osoba czuje itd. Na końcu najważniejsze będzie, jak on sam będzie się z tym czuł. I tyle.

– To na koniec muszę spytać o Cyca juniora. Widzę po tobie, że w tej kwestii także odżyłeś.

– Ja odżyłem, Pumba odżył, cała rodzina odżyła. Jest pięknie. Kocham moje zwierzątka. To jest moja rodzina. Poza treningami ja spędzam z nimi cały czas. To mi daje dużo radości, daje mi takie poczucie, że jestem potrzebny. Mam 37 lat, każda chwila spędzona z moją Kamilą i z pieskami to jest najcenniejsza rzecz, jaką mam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2026-08-17 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Oshee | Partner | 300×600
2026-08-17 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Oshee | Partner | 300×600

Główni partnerzy

Superbet
Logo XTB
OSHEE logo