Wielka szansa Grabary. Idealny moment
Kamil Grabara (Juventus) FOT. Juventus FC
Kamil Grabara trafił do Juventusu. 27-latek dołączył do drużyny w wiecznym remoncie, ale ma szanse zostać fundamentem odbudowanego Juve.
– Kamil Grabara ma to coś, że kiedy patrzysz na niego, to mówisz, że to może nie być dobry bramkarz, tylko genialny. Były trener bramkarzy Juventusu widział w nim wielki potencjał. Pierwszy raz usłyszał o nim chyba ode mnie. Kiedy Kamil przyjechał na zgrupowanie za Paulo Sousy, miałem takie: „Uważaj… Tu trzeba się przyjrzeć”. Pewnie był kiedyś napisany scenariusz, w którym Kamil Grabara byłby od przyszłego roku numerem ”1” w Juventusie – mówił już w 2024 roku Wojciech Szczęsny. A jego słowa są akurat bardzo cenione w Turynie.
Kibice Starej Damy już na zawsze będą mu wdzięczni, że podołał wielkiemu wyzwaniu. Przyjechał do Juve jako zmiennik Gianluigiego Buffona, by później przejąć schedę po legendzie, stając się jednym z czołowych bramkarzy Europy. Poza tym Szczęsny już udowodnił, że nie tylko dobrze łapie piłkę, ale także trafnie diagnozuje futbol.
Gdy dwa lata temu Juventus wygnał Polaka i zastąpił go Michele Di Gregorio, to Wojtek od razu wiedział, że Juve popełniło błąd.
– Uważam, że to nie jest mądra decyzja ze strony Juventusu, ale nie mam żalu. Uważam, że ze sportowego punktu widzenia ta decyzja się nie obroni. Mam nadzieję, że jestem w błędzie – stwierdził Szczęsny w Eleven Sports.
Od tamtej wypowiedzi minęły dwa lata i dziś bramkarz Barcy może się tylko uśmiechnąć pod nosem, że miał rację. Paradoks polega na tym, że Di Gregorio miał bardzo przyzwoity debiutancki sezon w Turynie, ale w kolejnym (2025/26) był już jednym z najsłabszych punktów drużyny.
Pod względem liczby udanych interwencji zajął dopiero 16. miejsce wśród bramkarzy Serie A. Włoch przede wszystkim nie zapewniał obrońcom poczucia bezpieczeństwa. W poprzednim sezonie Juventus stracił aż 16 bramek w Serie A po pierwszych celnych strzałach rywali (najgorszy odsetek w lidze). Tego lata stało się jasne, że ani Di Gregorio, ani jego zmiennik Mattia Perin, nie będą strzegli bramki Juventusu.
Pierwszym celem Luciano Spallettiego był Alisson (Liverpool), kolejnymi Dibu Martinez i Zion Suzuki (obaj Aston Villa). Te transfery okazały się zbyt drogie, więc do Turynu zawitał w formie darmowego wypożyczenia Guglielmo Vicario, na którego w poprzednim sezonie mocno narzekali fani Tottenhamu. W najlepszym wypadku był opcją ”D”.
Podobno Spalletti wcale nie był wielkim entuzjastą talentu rodaka. A że Perin trafił do Palermo, a Di Gregorio jest o krok od Bournemouth, Juve szukało jeszcze jednego bramkarza. Do Turynu – w ramach wypożyczenia z wykupem – ma zawitać za to Kamil Grabara. Co go czeka w nowym klubie?
Grabara w Juventusie. Co go czeka?
Włoskie media na razie piszą o Polaku jako o „Vice-Vicario”, sugerując, że będzie pełnił rolę zmiennika. Nie trzeba jednak brać takich opinii jako prawd objawionych. Wynikają one raczej z tego, że Grabara jest po prostu anonimowym zawodnikiem dla Włochów.
Po pierwsze włoscy dziennikarze z reguły są przypisywani do poszczególnych drużyn Serie A, ktoś jest specem od Interu, inny śledzi głównie Romę, itd. Inaczej niż w Polsce, gdzie – pewnie także ze względu na słabość Ekstraklasy – wielu dziennikarzy interesuje się zagranicznymi ligami i w dodatku potrafią jednocześnie mocno śledzić dwie takie ligi. Na Półwyspie Apenińskim nie często zagląda się poza horyzont Serie A.
Po drugie, gdzie mieli Grabarę oglądać? W reprezentacji Polski rozegrał zaledwie sześć meczów, żadnego na wielkim turnieju. A co do kariery klubowej, to choć w Anglii spędził kilka lat, to nigdy nie zadebiutował w Premier League. Najwyżej grał w Championship, gdy przebywał na wypożyczeniu z Liverpoolu w Huddersfield Town.
To jednak nie znaczy, że nigdy nie zasmakował wielkiej piłki, bo w latach 2022-24 regularnie występował w Lidze Mistrzów z Kopenhagą, gdzie potrafił się z niezłej strony pokazać na tle Manchesteru City czy Bayernu Monachium. To właśnie wtedy część włoskich kibiców mogła się o nim dowiedzieć.
Grabara podąży śladami Szczęsnego?
Dwa lata temu Grabara trafił do Wolfsburga, ale jeśli ktoś szczegółowo nie śledził „Wilków”, tylko opierał się na suchych liczbach, to mógłby mieć wrażenie, że Polak jest słabiutkim bramkarzem. W zeszłym sezonie stracił aż 69 goli, a Wolfsburg z hukiem spadł z Bundesligi. Ale choć Grabara hurtowo tracił bramki, to i tak popisywał się widowiskowymi paradami. Mógł się też pochwalić trzema obronionymi rzutami karnymi. Słowem, Włosi jeszcze nie wiedzą, jak dobry może być Grabara.
Możliwe więc, że początkowo Spalletti będzie rotował bramkarzami, tak jak to robił w zeszłym sezonie. Na przykład Vicario będzie występował w Serie A, a Grabara w Lidze Europy oraz Coppa Italia. Niewykluczone, że 27-letni Grabara podąży drogą Szczęsnego. A przynajmniej chciałby nią podążyć.
Czyli zacząć na ławce, a skończyć jako podstawowy bramkarz klubu, który po latach posuchy chce wrócić do elity europejskiego futbolu. Jeszcze w drugiej dekadzie XXI wieku Juventus był jednym z najlepszych klubów świata. Nie dość, że potrafił wygrać dziewięć mistrzostw Włoch z rzędu (2012-2020), to jeszcze dwa razy grał w finale Ligi Mistrzów (2015, 2017). Później jednak nieudolna polityka władz klubu doprowadziła Starą Damę do poważnej zapaści.
Juve ostatni raz doczłapało do ćwierćfinału LM w 2019 roku, a w ostatnich sześciu sezonach tylko raz było na podium Serie A. Zeszły sezon, zakończony na szóstym miejscu w lidze, również był nieudany, choć Luciano Spalletti starał się reanimować zespół po krótkiej kadencji Igora Tudora. „Spal” tchnął nowe życie w Turyńczyków, ale to nie wystarczyło, by awansować do Ligi Mistrzów.
Grabara wchodzi do drużyny, która jest w trakcie budowy, czy wręcz wieloletniego remontu, w którym często zmieniały się ekipy budowlane. Jeśli Polak wygra rywalizację z Vicario, to nie tylko może stać się fundamentem odrodzenia Juve, ale także jednym z czołowych bramkarzy Europy, na co liczą wszyscy polscy kibice.















