Duża kontrowersja! Wiśle Kraków należał się karny po faulu Kapustki?
Canal+Sport
W 24. minucie niedzielnego hitu Ekstraklasy między Legią Warszawa a Wisłą Kraków doszło do dużej kontrowersji. Kapustka zahaczył w polu karnym Ertlthalera, ale arbiter nie doszukiwał się przewinienia.
Mecz Legii Warszawa z Wisłą Kraków zawsze jest spotkaniem generującym olbrzymie emocje: to po prostu ten kaliber drużyn, że niezależnie od ich dyspozycji (ta akurat jest bardzo dobra zarówno w przypadku gospodarzy jak i gości), wszyscy elektryzują się ich starciem. W tym przypadku emocje zostały dodatkowo podgrzane kontrowersjami związanymi z sektorem gości na Łazienkowskiej.
Wojskowi krótko przed meczem z Białą Gwiazdą ogłosili konieczność przeprowadzenia remontu, co zdaniem wielu było tylko pretekstem do niewpuszczenia kibiców krakowskiego beniaminka. Zaś jeśli mowa o samym aspekcie sportowym, to starcie pod względem statystyk (posiadanie piłki, czy oddane strzały) w pierwszej odsłonie było bardzo wyrównane. Pierwszy cios wyprowadziła natomiast Legia Warszawa w postaci bramki Łukasza Zjawińskiego w 18. minucie.
Wisła Kraków została pokrzywdzona?
Goście szybko mogli jednak doprowadzić do wyrównania, gdyby w 24. minucie został przyznany im rzut karny. Argumenty ku takiej decyzji były spore: Bartosz Kapustka chcąc zaatakować piłkę, którą kontrolował Julius Ertlthaler, ewidentnie podciął austriackiego pomocnika. Zawodnik Białej Gwiazdy został kopnięty i upadł w polu karnym, ale arbiter Damian Sylwestrzak nie dopatrzył się przewinienia, co od razu wzbudziło spore kontrowersje wśród kibiców, dziennikarzy i ekspertów.
— Niesamowita kolejka w wykonaniu sędziów. Teraz nieodgwizdany ewidentny karny dla Wisły. Do tego: karny dla GKS-u, karny dla Jagi, gol dla Jagi, karny dla Cracovii… Ależ popis – napisał Marcin Borzęcki na platformie „X”.

















