Przebudzenie De Bruyne. Czas na ostatni wielki taniec?
FOT. ZUMA/NEWSPIX.PL
Kevin De Bruyne ma już 35 lat, ale w tym wieku wciąż można szaleć w Serie A. Belgowi jednak nie pasuje muzyka, jaką serwują mu włoscy trenerzy. Czas na ostatni taniec legendy?
Gdy Kevin De Bruyne rok temu zamienił Manchester City na Napoli, to neapolitańscy kibice byli w ekstazie. Może Belga nieco trapiły już kontuzje, to jednak przychodził piłkarz światowej klasy. No i faktycznie zanotował wejście smoka. Już w debiucie strzelił gola, a po ośmiu kolejkach poprzedniego sezonu miał na koncie aż cztery bramki. Ale to była tylko część prawdy o Belgu, bo wcale nie zachwycał, choć strzelał regularnie jak na środkowego pomocnika.
De Bruyne nie zdążył się rozkręcić, bo nabawił się poważnej kontuzji. Do gry wrócił dopiero po kilku miesiącach i choć znów miał przebłyski, to nie został wcale liderem Napoli. Włoscy kibice myśleli, że 35-latek jest już po drugiej stronie rzeki. Gdy latem Napoli opuścił Antonio Conte, to jednak pojawiła się nadzieja, bo De Bruyne odetchnął z ulgą.
– Czy cieszę się, że Conte odchodzi? Tak i nie będę tego ukrywał. Conte ma wizję piłki zupełnie inną niż moja, nie ma co owijać w bawełnę. Nie dość, że nigdy tak naprawdę nie grałem na swojej pozycji, to jeszcze Napoli był bardzo defensywnie ustawione. Graliśmy bardzo nisko.Piłka powinna sprawiać przyjemność, a tego mi trochę brakowało – mówił De Bruyne, cytowany przez belgijskie „Het Nieuwsblad” i włoską „Gazzettę”.
Z deszczu pod rynnę?
Paradoks polega na tym, że w miejsce Conte przyszedł Massimiliano Allegri, a więc wynikowiec, dla którego wynik to jedyne co się liczy. Kładzie mocny nacisk na obronę, nie interesuje go ofensywny futbol. Dla Maxa wymarzonym wynikiem jest 1:0.
– Chcecie rozrywki, to idźcie do cyrku – zwykł mawiać Allegri. Przyjście Włocha sprawiło, że przyszłość De Bruyne stanęła pod dużym znakiem zapytania, a jednak Belg postanowił zostać w Neapolu. Być może też dlatego, że Allegri – w odróżnieniu od Conte – ma dobry kontakt z piłkarzami, momentami wręcz koleżeński.
– Każdy trener jest inny, a ja już pracowałem z wieloma różnymi. Conte jest bardzo sztywny, bardziej skupiony na relacji zawodowej. Piłka, piłka, piłka. Myśli tylko o piłce. Nie ma osobistej więzi z zawodnikami. Allegri jest trochę bardziej wyluzowany, bardziej nieformalny i bardziej dba o osobisty kontakt – mówił na początku sezon Belg na łamach „Corriere dello Sport”.
Jednak Allegri wcale nie wystawiał 35-latka, pomimo faktu, że w 1. kolejce z Genoą (2:0) De Bruyne wszedł z ławki, strzelił gola i zanotował asystę. Max jednak częściej stawiał na Stanislava Lobotkę, Zambo Anguissę oraz Scotta McTomineya. Problemy zdrowotne Szkota sprawiły, że De Buryne łapał coraz więcej minut. A teraz, w trakcie zgrupowania Belgów, wygląda na to, że złapał bardzo wysoką formę. Zdobył dwie bramki z Turcją (3:0) oraz asystował przeciwko Włochom (2:0).
– Nasz selekcjoner Marc Van Bommel preferuje styl gry, który bardziej mi pasuje. Lubię być blisko bramki rywali, gdy chłopaki wokół mnie są bardzo energiczni. Fizycznie też jestem w lepszej formie niż rok temu. Krytyką się nie przejmuję – mówił podczas zgrupowania, co włoscy dziennikarze odebrali jako szpilkę wobec Allegriego, choć jego nazwisko wcale nie padło.
Kibice Napoli liczą, że wreszcie zobaczą prawdziwego De Bruyne, czyli takiego jak z Premier League. Pytanie czy Allegri też się do niego w pełni przekonał. Nadzieją dla Kevina może być także potencjalne odejście Allegriego, bo Napoli rozczarowuje. Przegrało w tym sezonie wszystkie prestiżowe mecze (z Como, Interem i Arsenalem).
Kontrakt Belga wygasa już pod koniec sezonu. Jeśli 35-latek wciąż chce występować w Lidze Mistrzów, to musi do siebie w pełni przekonać trenera Napoli. Inaczej zostanie mu tylko transfer do MLS.















