Fatalny mecz Lecha przeciwko Bayerowi. W Poznaniu różnica klas była wyraźna [WIDEO]
Tomasz Kluczynski / Arena Akcji/NEWSPIX.PL
Lech Poznań przyjął w czwartkowy wieczór solidną lekcję futbolu od Bayeru Leverkusen. Mistrz Polski przegrał na własnym boisku aż 0:4.
Lech Poznań rozbity przez Bayer Leverkusen
Mimo, że jest to czwartek, a nie środa popielcowa, to ja mogę tylko posypać głowę popiołem i powiedzieć: „przepraszam”. Bo to, co oglądam w wykonaniu Lecha… (…) To co wyczynia dzisiaj Lech Poznań w defensywie… To jest nieporozumienie. Nic się nie zgadza. Lech jest przyzwyczajony do budowania akcji od obrony na poziomie Ekstraklasy, a dzisiaj widzimy tę różnicę względem takiej drużyny jak Bayer. Różnicę w każdym aspekcie, od rozumienia futbolu, po szybkość grania, do zwykłej indywidualnej jakości – to wszystko się uplastycznia i uwydatnia. Zakładałem, że Lech Poznań zawiesi wyżej poprzeczkę, ale wygląda to dramatycznie
takimi słowami pierwszą połowę starcia Lecha z Bayerem opisał Mateusz Borek.
Ta wypowiedź mogłaby stanowić podsumowanie nie tylko pierwszych 45 minut, ale i całych zawodów. Jeśli ktoś myślał, że porażka 0:4 z Crystal Palace w pierwszej serii gier była tylko wypadkiem przy pracy, w czwartkowy wieczór pozbawił się wszelkich złudzeń. Zespoły z lig TOP5, nawet nie te z najwyższej półki, wciąż są dla mistrza Polski przeszkodą nie do przejścia.
Wszystko się posypało
Zaczęło się w 15. minucie. Wtedy Lech jeszcze nie przegrywał, ale przyjął pierwszy cios od losu. Z kontuzją zszedł wówczas Wojciech Mońka. Najlepszy stoper Kolejorza wypadł z tak ważnego meczu już po kwadransie, zastąpił go Terry Yegbe. Defensywa mistrza Polski nie przetrwała jednak tej nagłej roszady.
W 29. minucie rzut karny wykorzystał Patrick Schick. Wystarczyło następnie tylko 180 sekund, a Bayer prowadził już 2:0 po trafieniu Malika Tillmana. Na kilka minut przed przerwą sędzia podyktował kolejną jedenastkę dla Aptekarzy, pokazując dodatkowo żółtą kartkę Mateuszowi Skrzypczakowi za jego nieodpowiedzialny faul w polu karnym. Schick po raz drugi pokonał Mateusza Lisa z jedenastu metrów.
Po zmianie stron Niemcy kontrolowali przebieg spotkania. Nie wysilali się, żeby za wszelką cenę podwyższyć wynik. Wiedzieli, że tego spotkania już nie przegrają, a Lech nie był w stanie jakkolwiek zagrozić ich dominacji. Co więcej, pod koniec spotkania dorzucili jeszcze czwartą bramkę. Na listę strzelców wpisał się Ibrahim Maza. Był to ostateczny gwóźdź do trumny dla mistrza Polski. Po 0:4 z Crystal Palace, nastąpiło 0:4 z Bayerem Leverkusen. Auć.
Jaki jest dalszy terminarz Lecha w Lidze Europy?
Dwie porażki nie kończą jednak przygody Lecha w europejskich pucharach. W najbliższych miesiącach Kolejorza w fazie ligowej LE zagra jeszcze z:
- Sunderlandem,
- Benfiką,
- Royale Union SG,
- Ferencvarosem,
- Torreense i
- OFI.
Więcej na antenie Kanału Sportowego!
















