Piłkarz Pogoni: Miałem w głowie słowa Jakubczyka. Zabolały mnie one
fot. KRZYSZTOF CICHOMSKI/NEWSPIX.PL
Pogoń Szczecin pokonała Koronę Kielce 2:0, a spotkanie miało szczególne znaczenie dla Jana Biegańskiego. Pomocnik Portowców rywalizował bowiem z Kamilem Jakubczykiem, który w poprzednim sezonie prowokował swój były klub. Po niedzielnym meczu Biegański przyznał, że doskonale pamiętał tamte wydarzenia i był dodatkowo zmotywowany, aby powstrzymać zawodnika Korony.
Pogoń Szczecin pokonała w niedzielę Koronę Kielce 2:0 po bramkach Macieja Wojciechowskiego i Paula Mukairu. Dla Portowców było to trzecie zwycięstwo z rzędu, a jednocześnie ósmy kolejny mecz bez porażki w Ekstraklasie. Pełne spotkanie rozegrał Kamil Jakubczyk, natomiast Jan Biegański opuścił boisko w 83. minucie. Występ miał dla pomocnika Pogoni dodatkowy wymiar ze względu na wydarzenia sprzed ponad roku.
Biegański nie zapomniał Jakubczykowi. „Nie wypada palić mostów”
Biegański po niedzielnym spotkaniu przyznał, że do rywalizacji z Jakubczykiem podszedł ze szczególną motywacją. Pomocnik Pogoni nadal pamiętał zachowanie byłego zawodnika szczecińskiego klubu, które mocno go dotknęło. Zwycięstwo miało więc również osobisty wymiar, a jego słowa pokazują, że ubiegłoroczna prowokacja nie została całkowicie zapomniana.
– Podszedłem na poważnie i ambicjonalnie do walki z Jakubczykiem. Miałem w głowie jego słowa i zachowanie z poprzedniego sezonu. Zabolały mnie one. Nie wypada palić mostów, a on to zrobił. Nie pozwoliłem mu rozwinąć skrzydeł na boisku, nie zrobił w tym meczu dużo – mówił zawodników Portowców, cytowany przez Sebastiana Szczytkowskiego.
Jakubczyk prowokował Pogoń. Po meczu wybuchła awantura
Jakubczyk jest wychowankiem Pogoni Szczecin, ale nie doczekał się debiutu w pierwszym zespole. Latem 2024 roku przeniósł się do Arki Gdynia, gdzie rozpoczął występy na seniorskim poziomie. 9 sierpnia 2025 roku zdobył zwycięską bramkę w spotkaniu Arki z Pogonią (2:1). Po trafieniu podbiegł do ławki rezerwowych Portowców i wykonał gest przesłania całusa. Zachowanie wywołało ogromne emocje, a na boisku doszło do przepychanek.
Po spotkaniu Jakubczyk przeprosił sztab szkoleniowy, piłkarzy i kibiców Pogoni, przyznając, że jego zachowanie było niepotrzebne i wynikało z emocji. Sprawa powróciła jednak w lutym 2026 roku, kiedy pomocnik w programie „Liga+ Extra” sugerował, że Pogoń może znaleźć się w gronie drużyn zagrożonych spadkiem z Ekstraklasy.
Zobacz również: Pogoń wygrała, ale Alex Haditaghi grzmi. „Hańba, totalna farsa”

















