Masłowski otwarcie narzeka na nowego piłkarza Widzewa. „Mam duże rozczarowanie”
PAWEL PIOTROWSKI/400MM.PL/NEWSPIX.PL
Dyrektor sportowy Widzewa Łukasz Masłowski bije na alarm po analizie finansów klubu i nie kryje rozczarowania brakiem przygotowania fizycznego skrzydłowego Paulinho Boi. Szef pionu sportowego RTS-u zapowiada zmianę strategii rynkowej, nazywając obecne wydatki czerwoną flagą dla przyszłości łodzian.
Mocne słowa Łukasza Masłowskiego o transferach
Dyrektor pionu sportowego Widzewa Łódź, Łukasz Masłowski, w programie „Sport po łódzku” na antenie TVP3 podsumował ostatnie działania rynkowe klubu. Mimo znacznych nakładów finansowych na wzmocnienia, drużyna nie notuje wyraźnego postępu sportowego. Masłowski przyznał, że choć liczy na większość nowych graczy, jeden z nich budzi jego szczególny niepokój.
– Wierzę, że większość z nich będzie wartością dodaną dla drużyny. Każdy ma odpowiednią jakość i umiejętności – przekonuje dyrektor sportowy łódzkiego klubu.
Czytaj także: Mariusz Stępiński doczeka się wymarzonego transferu? Klub zajął stanowisko
Problematyczny przypadek Paulinho Boi
Największym znakiem zapytania w kadrze Widzewa pozostaje obecnie Paulinho Boia. 28-letni skrzydłowy, który wcześniej reprezentował barwy Nacionalu, rozegrał zaledwie sześć minut w nowym zespole. Masłowski nie krył rozczarowania postawą i brakiem przygotowania fizycznego Brazylijczyka, porównując jego sytuację do problemów, jakie miał Lech Poznań z Alim Gholizadehem.
– Mam duże rozczarowanie co do tego, co się z nim dzieje. To był jeden z piłkarzy, który przyjechał do nas najmniej przygotowany – ocenił Masłowski.
Dyrektor doprecyzował, że pech zawodnika pogłębiły powracające problemy zdrowotne: – W momencie, kiedy zaczął już dobrze wyglądać, to złapał drugą kontuzję w tym samym miejscu. Czekamy na niego. Na Gholizadeha Lech czekał dwa lata. Finalnie z dobrym skutkiem.
Czytaj także: Masłowski zdradza: Dlatego Widzew zrezygnował z Camilo Meny


















