Michał Pol: Grabara walczy o „1” w Juventusie. Musi wygryźć Vicario
Fot. Pawel Andrachiewicz / PressFocus
Czekamy na oficjalną prezentację w Turynie, ale włoskie „Here we go” od Fabrizio Romano już padło. Kamil Grabara zamienia spadkowicza z Bundesligi, VfL Wolfsburg, na Juventus. Uważam, że ma dużą szanse wygrać rywalizację Guglielmo Vicario, jak przed laty Wojtek Szczęsny z Alissonem i Gianuigi Buffonem.
Włoskie media przedstawiają Polaka wyłącznie jako „dwójkę”. Sky Italia pisze, że „Juventus wybrał Grabarę na drugiego bramkarza”. „La Repubblica”, że „Polak ma być rezerwowym sprowadzonego z Tottenhamu reprezentanta Włoch”. Gianluca Di Marzio nazwał go wręcz vice-Vicario.
To prawda, że hierarchia na start sezonu Serie A wygląda tak że to Vicario jest nr 1. W dodatku początek będzie miał łatwiejszy niż Grabara. Po pierwszej jest Włochem, występował już w Serie A w barwach Cagliari i Empoli, łatwiej będzie mu się adaptować w nowej drużynie i komunikować z kolegami. Z drugiej strony w obronie grają Francuz, Brazylijczyk, Anglik i Turek, z którymi Grabara też się porozumie.
Vicario jest starszy o dwa lata (29 lat) i bardziej doświadczony od Polaka. Trzy ostatnie sezony spędził w Premier League, rozgrywając 117 występów w barwach Tottenhamie, z którym wygrał Ligę Europy. Nie były to jednak sezony wybitne, a ostatni wręcz bardzo słaby.
Nie był więc Vicario bynajmniej pierwszym wyborem trenera Luciano Spallettiego na następcę odchodzących Michele Di Gregorio i Mattia Perrina. Jego marzeniem był Alisson, z którym współpracował w AS Roma. Cenił doświadczenie i osobowość Brazylijczyka, wierzył, że od razu podniesie poziom zespołu.
Kolejny na liście był argentyński mistrz i wicemistrz świata, Dibu Martinez. Gdy i ten transfer upadł, próbował jeszcze sprowadzić Mile Svilara, ale Roma postawiła zaporową cenę.
Skończyło się na Vicario. Co ciekawe, sama formuła transakcji – wypożyczenie z opcją wykupu (diritto di riscatto, bez automatycznego obowiązku) – dotyczy obu bramkarzy. To znak czasów w Turynie i jednocześnie casting na numer jeden – na końcu zostanie wykupiony jeden z nich.
Tylko pierwszy sezon Vicario w Tottenhamie miał udany. Zbierał wtedy w Anglii dużo pochwał. Ale w ostatnim (43 spotkania) miewał już częste problemy z błędami i wpadkami. W marcu przeszedł operację przepukliny. Pod jego nieobecność między słupkami stanął Antonin Kinsky, który mimo braku doświadczenia i własnych błędów utrzymał pozycję pierwszego bramkarza po powrocie Vicario.
Statystyka po stronie Grabary
Porównując statystyki Vicario i Grabary w ostatnim sezonie trzeba pamiętać, że mimo puszonych 69 bramek, Grabara regularnie zbierał najwyższe noty w zespole, zaliczając spektakularne parady i ratując Wilki przez znacznie wyższymi porażkami, gdy defensywa przed nim kompletnie się sypała.
I tak Grabara wpuścił 69 goli w 34 meczach Bundesligi, podczas gdy Vicario 50 w 31 w Premier League.
Procent obronionych strzałów lepszy miał Polak – 64,1 przy 62,4% Włocha, który jednak więcej razy zachował czyste konto (7), przy (3) Polaka.
Za to Grabara trzy razy bronił rzuty karne, Vicario ani razu. Jeśli chodzi o celność podań padł remis (66 procent do 67), ale przy długich minimalnie lepszy był Polak – 33,9 przy 31,2 Włocha. Także średnią notę za sezon Polak miał minimalnie lepszą – 6,84 do 6,68.
Największą różnice dane „FotMob” pokazują we wskaźniku goals prevented – Vicario miał -5,22, czyli według modelu przepuścił o ponad pięć bramek więcej, niż wynikałoby z jakości strzałów oddanych na jego bramkę. Grabara był praktycznie na zero: -0,49.
Rekomendacja Michniewicza
Co ciekawe wsparcia we włoskich mediach udzielił Grabarze były selekcjoner reprezentacji Polski Czesław Michniewicz, który udzielił wywiad Mirko Di Natale z serwisu „TuttoJuve”.
Przypomniał m.in, że Grabara był jednym z głównych bohaterów wygranego przez Polskę meczu z Włochami na Euro U-21 w 2019 roku. W barwach Italii występowali tacy zawodnicy jak Nicolo Barella, Sandro Tonali, Federico DiMarco, Federico Chiesa, Nicolo Zaniolo czy Moise Kean.
- (…) Grabara jest bardzo dobry w dośrodkowaniach i kontrolowaniu własnego pola karnego, świetnie gra nogami i ma niezwykłe warunki fizyczne: ma prawie dwa metry wzrostu. Do tego dochodzi bardzo silna osobowość. Wszystkie te cechy dają mu ogromny potencjał – zachwala Michniewicz.
- (…) Jeśli dać mu zaufanie i możliwość regularnej gry, wierzę, że ma wszystko, czego potrzeba, by grać na najwyższym poziomie europejskiej piłki przez wiele lat – dodaje.
„Znamy również tradycję włoskiej piłki nożnej, jeśli chodzi o bramkarzy i jakość pracy trenerów bramkarzy we Włoszech. Juventus i włoskie kluby w ogóle wiedzą, jak pracować z bramkarzami i jak pomagać im się rozwijać. Dlatego wierzę, że Kamil jeszcze bardziej rozwinie się we Włoszech”.
stwierdził Michniewicz
Charakterny Polak
Tego elementu nie da się zawrzeć w tabelce i excellu. Uważam, że Grabara ma coś, czego potrzebuje bramkarz Juventusu, a czym nie dysponuje Vicario – charakter bezczelnego, pewnego siebie zakapiora, którego nie sparaliżuje wielkość klubu, stadionu ani nazwisko konkurenta.
Czyli to samo co miał w sobie Wojciech Szczęsny, kiedy po „wygnaniu” z Arsenalu nie załamał się, ale wygrał rywalizację w Romie z Alissonem. A później zapracował na miano następcy Buffona w Juventusie.
To zresztą właśnie Wojtek namaścił Kamila na swego następcę w reprezentacji już w 2022. I już wtedy Juventus robił podchody pod Grabarę, sondując sprowadzenie go z ligi duńskiej.
Znając Grabarę wiemy doskonale, że podpisując kontrakt nie myśli sobie „fajnie, będę dwójką Vicario, zagram parę razy w Coppa Italia”. Zaczyna pościg o numer 1 i ma wszystko, żeby tę rywalizację wygrać.
Przed Juventusem za tydzień starcie z Parmą, za dwa wielki hit z AC Milan oraz faza ligowa Ligi Europy. Polak z pewnością dostanie swoją szansę, pytanie tylko jak szybko. A znając jego bezczelną pewność siebie i jakość na linii – kiedy dostanie rękawice, może ich już nie oddać.
Sonda
















