2026-09-30 11:45 / 2026-10-10 00:00 | Red Bull | Wings Cup | 1440×345
Wszystkie relacje

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Meksyk

Meksyk MEK

-

Kamerun

Kamerun KAM

-

11.06 21:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Korea Południowa

Korea Południowa KOR

-

Czechy

Czechy CZE

-

12.06 06:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Katar

Katar KAT

-

Szwajcaria

Szwajcaria SZW

-

12.06 21:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

USA

USA USA

-

Venezuela

Venezuela VEN

-

13.06 18:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Kanada

Kanada KAN

-

Brazylia

Brazylia BRA

-

14.06 06:00

2026-09-30 11:45 / 2026-10-10 00:00 | Red Bull | Wings Cup | 1440×345

Włochy nad przepaścią. Trzeci ominięty mundial będzie katastrofą

25.03.2026 | 21:02

Włochy

Włochy FOT Andrea Staccioli / Insidefoto/SIPA USA/PressFocus

Aż trudno w to uwierzyć, ale Włosi mogą nie pojechać na swój trzeci z rzędu mundial. To byłaby katastrofa, ale czy sytuacja kadry Gennaro Gattuso na pewno jest aż tak zła?

Wyobraź sobie, że jesteś Włochem i urodziłeś się w sierpniu 2006 roku – tuż po tym, jak drużyna Marcello Lippiego zdobyła mistrzostwo świata. Oznacza to, że nigdy nie widziałeś Włochów w fazie pucharowej mundialu. Nigdy, choć lada moment skończysz 20 lat.

To brzmi jak abstrakcja. Mówimy przecież o narodzie czterokrotnych mistrzów świata (1934, 1938, 1982, 2006). Tylko Brazylijczycy mają więcej tytułów. A jednak tak właśnie wygląda rzeczywistość. Na mundialu w RPA w 2010 roku Włosi nie wygrali żadnego meczu i odpadli już w grupie.

Cztery lata później w Brazylii znowu nie wyszli z grupy, przegrywając m.in. z Kostaryką. W 2018 roku Azzurri po raz pierwszy od 1958 roku nie awansowali na mistrzostwa, bo przez 180 minut barażów ze Szwecją nie potrafili strzelić choćby jednego gola… Mundial w Katarze także oglądali sprzed telewizora. Tym razem przeszkodą nie do przejścia w barażach okazała się… Macedonia Północna.

Włoski futbol w kryzysie

Fatalnie wygląda też sytuacja włoskich klubów w europejskich pucharach. Ostatni triumf w Lidze Mistrzów odniósł Inter Mediolan w 2010 roku, jednak w pierwszym składzie ekipy Jose Mourinho był wtedy tylko jeden Włoch: Marco Materazzi. W obecnym sezonie żaden klub Serie A nie dotarł jeszcze do ćwierćfinału LM. Słowem: włoski futbol od dawna jest w głębokim kryzysie.

Paradoksalnie jednak na mistrzostwach Europy Azzurri potrafili sobie świetnie radzić, czego dowodami są: srebro w 2012 i złoto w 2021 roku.

Skąd kryzys Włochów?

W skrócie: klubom brakuje pieniędzy (zwłaszcza po pandemii), stadiony są archaiczne i najczęściej należą do miast, a nie do klubów, co uniemożliwia godne zarabianie. A w federacji włoskiej pracuje wielu – jakbyśmy ich w Polsce nazwali – „leśnych dziadków”, czego świetnym przykładem jest Gabriele Gravina, prezydent Włoskiego Związku Piłki Nożnej (FIGC).

Do tego dochodzi mentalność Włochów, którzy od zawsze bali się stawiania na młodzież, wyżej ceniąc siwe włosy. Niedawno Zlatan Ibrahimović, obecnie jeden z dyrektorów Milanu, mówił, że we włoskich akademiach piłkarskich celem numer jeden jest wynik, a to sprawia, że wielu juniorów nie dostaje szans i grzeje ławkę, choć jest w wieku, w którym powinno im się pozwolić popełniać błędy.

Na Półwyspie Apenińskim krąży żart, że gdyby Lamine Yamal urodził się we Włoszech, to do 21. roku życia tułałby się po wypożyczeniach w Serie B, a może nawet Serie C. Wydaje się jednak, że włoski futbol nigdy całkowicie nie upadnie. Po prostu jest w nim zbyt wielu wybitnych trenerów.

Wystarczy spojrzeć na czołówkę Serie A: Antonio Conte, Massimiliano Allegri, Luciano Spalletti, Gian Piero Gasperini czy Maurizio Sarri. A za granicą pracują: Carlo Ancelotti, Simone Inzaghi, Roberto De Zerbi czy Roberto Mancini. Teraz szansę dostał Gennaro Gattuso – legendarny walczak z Milanu i mistrz świata z 2006 roku. Jako trener niczego jednak nie osiągnął, ale to właśnie jemu powierzono kadrę w kluczowym momencie.

Gattuso: To najważniejszy mecz w moim życiu

W eliminacjach Norwegia ośmieszyła Włochów. Aby ci zagrali na mundialu w USA, Meksyku i Kanadzie, muszą najpierw w czwartek w Bergamo pokonać Irlandię Północną, a potem zwycięzcę pary Bośnia i Hercegowina – Walia.

– Od siedmiu miesięcy, czyli od pierwszego dnia mojej pracy jako selekcjoner, nie ma nocy, żebym przed zaśnięciem lub rano po przebudzeniu nie myślał o tym, że musimy pojechać na mundial. To będzie najważniejszy mecz w mojej karierze trenerskiej ze względu na odpowiedzialność, którą czuję na swoich barkach – deklaruje Gattuso.

Irlandczycy wręcz widzą w tym swoją szansę.

– Oni muszą, my tylko możemy. Mamy więcej do zyskania niż do stracenia i dobrze o tym wiemy. Nie spodziewam się meczu z wieloma golami, wręcz przeciwnie… – przekonuje Michael O’Neill, selekcjoner Irlandii Północnej, która głównie skupia się na głębokiej defensywie, a jej ataki sprowadzają się z reguły do długich podań w kierunku napastników.

O presji na Włochach piszą też wyspiarskie media.

– Jedyną rzeczą, której należy się bać, jest sam strach. Jest on jednak nieunikniony dla Włochów po dwóch ostatnich katastrofach w barażach, które zadały nieobliczalne szkody dumie czterokrotnych mistrzów świata. Obecni Włosi nie są na poziomie tych sprzed 20 lat, ale na papierze powinni być wystarczająco silni, by wywalczyć kwalifikację – ocenia „The Times”.

Włochom jednak nie brakuje gwiazd

Azzurri nie mają już tylu gwiazd co w 2006 roku, ale też nie muszą zbytnio narzekać.

Bramka? Gianluigi Donnarumma (Manchester City) to najlepszy bramkarz 2025 roku.

Obrona? W obronie Gattuso może wystawić Alessandro Bastoniego (Inter), jednego z czołowych stoperów świata, który kapitalnie wyprowadza piłkę. Podobne atuty ma Riccardo Calafiori z Arsenalu, a tym, który ma uprzykrzać życie napastnikom będzie Gianluca Mancini, kapitan Romy, znany z agresywnego stylu gry.

Wahadła? Federico Dimarco z Interu to posiadacz prawdopodobnie najlepszej lewej nogi na świecie, a Matteo Politano to dwukrotny mistrz Włoch z Napoli.

Środek pola? To być może najsilniejsza formacja. Manuel Locatelli (Juventus), Nicolo Barella (Inter) oraz Sandro Tonali (Newcastle) walczyliby o pierwszy skład w większości klubów świata.

Atak? Tu zaczynają się schody, choć to akurat problem znany Włochom pewnie od ponad dekady. Moise Kean z Fiorentiny ma duże wahania formy, a Mateo Retegui strzela regularne gole, ale tylko w lidze saudyjskiej. Być może lepszym rozwiązaniem byłoby danie szansy 20-letniemu Pio Esposito, który coraz lepiej radzi sobie jako rezerwowy Interu Mediolan.

Pewnie żaden Irlandczyk z Północy nie miałby szans na grę w pierwszym składzie Włochów. Teraz piłka po stronie Italii. Nic bardziej nie zabije włoskiego futbol niż kolejny rozbrat z mundialem. No bo po co Włosi mają się interesować turniejem, który regularnie omijają?

Czytaj też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2026-08-17 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Oshee | Partner | 300×600
2026-08-17 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Oshee | Partner | 300×600

Główni partnerzy

Superbet
Logo XTB
OSHEE logo