Wszystkie relacje

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Meksyk

Meksyk MEK

-

Kamerun

Kamerun KAM

-

11.06 21:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Korea Południowa

Korea Południowa KOR

-

Czechy

Czechy CZE

-

12.06 06:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Katar

Katar KAT

-

Szwajcaria

Szwajcaria SZW

-

12.06 21:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

USA

USA USA

-

Venezuela

Venezuela VEN

-

13.06 18:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Kanada

Kanada KAN

-

Brazylia

Brazylia BRA

-

14.06 06:00

Kapitan Lechii zburzył swój pomnik w kilka miesięcy. Od tego się zaczęło

01.08.2026 | 22:30

Fot. TOMASZ RULSKI / 400mm.pl

Rifet Kapić nie jest już w Gdańsku mile widziany przez kibiców. Bośniak w kilka miesięcy zburzył swój pomnik nad Bałtykiem. A zaczęło się od kilku, jak się okazuje, nieprzemyślanych wypowiedzi. 31-latek jeśli nie zmieni klubu, nie będzie miał lekko.

Rifet Kapić trafił do Lechii po jej spadku z Ekstraklasy w 2023 roku. Bardzo szybko zyskał sympatię kibiców z Gdańska, stał się kapitanem drużyny, jej prawdziwym liderem na boisku. Po roku wraz z drużyną wrócił do Ekstraklasy, wciąż odgrywał bardzo ważną rolę w zespole. I w zasadzie mniej więcej do kwietnia 2026 roku kibice nie mieli co zarzucić Bośniakowi. W międzyczasie spotkała go rodzinna tragedia, stracił brata. Klub i kibice okazali mu pełne wsparcie. Piłkarz zapowiedział, że chce w Gdańsku zakończyć karierę. A potem nagle coś się zmieniło. Kilka niefortunnych wypowiedzi i błyskawicznie zburzył swój pomnik. W tym tekście wyjaśnimy, od czego się zaczęło.

Rifet Kapić oddał opaskę. Sceny po meczu z Wartą Poznań

Zacznijmy od tego, co wydarzyło się w ostatni piątek po meczu z Wartą Poznań. Kapić pojawił się na boisku w 46. minucie, przejął opaskę kapitana od Iwana Żelizko. Po spotkaniu, kiedy razem z zespołem, podszedł pod sektor najbardziej zagorzałych kibiców Lechii, ci kazali mu oddać opaskę komuś z młodych zawodników Akademii. Kapicia pożegnały niecenzuralne okrzyki, ten ironicznie fanom odmachał i udał się do szatni. Wchodząc do tunelu jeszcze krzyczał coś w kierunku kogoś stojącego obok i nerwowo gestykulował. Uspokajać musiał go asystent trenera Krzysztof Brede. Te wydarzenia zarejestrowali obecni na meczu dziennikarze. My też byliśmy tego świadkami.

Kapić już w trakcie meczu nasłuchał się wyzwisk z trybun oraz gwizdów. Tomasz Galiński informuje, że po meczu usłyszał, że Bośniak wszedł do szatni przybity. I miał powiedzieć, że to był jego ostatni mecz w Lechii. Cóż, podobną deklarację złożył też w maju, ale o tym za moment.

Kapić opuszczając stadion na widok zgromadzonych w mixed-zonie dziennikarzy tylko odwrócił głowę i udawał, że ich nie widzi. Wymowne.

Rifet Kapić chciał w Gdańsku kończyć karierę. A potem zdanie zmienił

Cofnijmy się o kilkanaście miesięcy. W kwietniu 2024 roku Kapić zapowiedział, że chciałby w Gdańsku zakończyć karierę. Potem podpisał kontrakt z klubem do 2027 roku. Na początku 2026 roku mówił zaś, że zaczęły się pierwsze rozmowy z klubem ws. nowej umowy. Podtrzymywał, że chce tutaj grać dalej. I nic dziwnego. Miał w Trójmieście wszystko – rodzinę, szacunek kibiców, tutaj na świat przyszła jego córka. Po bramkach – całował herb. W rozmowach z kibicami przekonywał o miłości do Lechii i Gdańska.

– Rozmawiamy, ale jeszcze nie wiem, co się wydarzy. Podoba mi się Gdańsk jako miasto i Lechia jako klub. Jestem szanowany przez ludzi, ja i moja rodzina dobrze się tu czujemy, jednak decyzja nie należy wyłącznie do mnie. Chciałbym grać dalej w Lechii, ale jest za wcześnie, by wyrokować – powiedział w styczniu w rozmowie z „WP SportowymiFaktami”.

Kilka miesięcy później deklaracja stała się nieaktualna. A postawa boiskowa Kapicia, gdy Lechia walczyła o utrzymanie w Ekstraklasie, też pozostawiała wiele do życzenia. Trzeba w tym miejscu powiedzieć wprost – kapitan Gdańszczan był jednym z winowajców spadku z Ekstraklasy. Nagły spadek formy w ostatnich siedmiu meczach sezonu dotyczył również jego. Nieoficjalnie mówi się, że buntował szatnię przeciwko Paolo Urferowi.

Tuż po spadku Lechii z Ekstraklasy, kilkanaście minut po meczu z Bruk-Bet Termaliką Kapić powiedział dziennikarzom, że w Lechii już nie zagra. W domyśle chodziło mu o Paolo Urfera. Później swoich słów się wypierał w nieoficjalnych rozmowach, kolokwialnie mówiąc obraził się na cały świat. Kibice mają mu to za złe. Że nie wziął swoich słów na klatę, że nie przeprosił. Przecież gdyby zabrał w tej sprawie głos, powiedział, że wypowiedział jakieś słowa w emocjach, nikt nie miałby mu tego za złe. A on wybrał ciszę.

Rifet Kapić zburzył swój pomnik niefortunnymi wypowiedziami i postawą

Bośniak w trzy miesiące zburzył swój pomnik w Gdańsku. Zamiast szacunku ma wyzwiska i gwizdy. Jego postawa jest po prostu rozczarowująca. Niedawno Kapić miał powiedzieć do kibiców, że trzy lata grał za darmo. Problem w tym, że nie jest to prawda. Po pierwsze gdyby tak było zgodnie z przepisami po dwóch miesiącach bez pensji mógłby wezwać klub do zapłaty, a potem rozwiązać kontrakt z winy klubu. Po drugie Kapić był jednym z niewielu piłkarzy, który pieniądze dostawał regularnie, jako jeden z pierwszych. I wiemy to z kilku niezależnych źródeł. Nie bronimy w tym miejscu Paolo Urfera, który ma wiele za uszami, ale narracja Kapicia nie jest po prostu prawdziwa.

W tym miejscu warto podkreślić, że nikt nie zabrania piłkarzowi chcieć zmienić otoczenia. Natomiast dopóki wiąże go kontrakt z klubem powinien profesjonalnie wykonywać swoje obowiązki. Ponadto w Gdańsku krytyka spada na niego nie tyle za samą chęć odejścia, a za styl i brak profesjonalizmu. Złe rozegranie sytuacji. Dla porównania Iwan Żelizko, Tomasz Neugebauer czy Tomas Bobcek nie narzekają na sytuację, trenują i czekają na rozwój sytuacji. Zabrakło klasy. A mówimy o kapitanie. Który zamiast zachować się z klasą na lewo i prawo opowiadał o chęci odejścia. Jako pierwszy wyraził chęć opuszczenia tego statku.

Na koniec. Kapić przeżył rodzinną tragedię, stracił brata. Rozumiemy jego ból. I być może się po dramacie pogubił. Ale nie usprawiedliwia to jego postawy i sposobu, w jaki w ostatnich tygodniach się zachowywał. Dziś Kapić dalej jest obrażony na cały świat, nie widzi, że wystarczyło słowo przepraszam i szybkie sprostowanie sytuacji. Bo przecież każdy w emocjach może coś palnąć. Ale wtedy wystarczy przeprosić, napisać kilka słów na Instagramie (w końcu żyjemy w erze mediów społecznościowych), a nie być obrażonym.

Co dalej z jego przyszłością?

Na dziś adekwatne jest pytanie – co z przyszłością Kapicia. Nikt w Gdańsku nie wyobraża sobie, żeby on w Lechii jeszcze zagrał. Sam zawodnik też miał taką deklarację złożyć. Pogoń Szczecin chętnie widziałaby go w swoim zespole, on sam również chce tam trafić. Pozostaje kwestia dogadania się między klubami.

Wczytując się w głosy gdańskich kibiców w mediach społecznościowych płynie jasny przekaz – nikt nie chce już widzieć pomocnika w koszulce Lechii. Niektórzy sugerują zesłanie go do tzw. klubu kokosa. Takie historie polska piłka wielokrotnie widziała. Nie można jednak wykluczyć, że ostatecznie Lechia po prostu tego piłkarza sprzeda, bo klub potrzebuje pieniędzy.

Kapić ma też wielu obrońców, ludzie bronią piłkarza w mediach społecznościowych. I mają do tego prawo. Natomiast w Gdańsku przeważają głosy negatywne.

Z Gdańska, Karolina Jaskulska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2026-08-17 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Oshee | Partner | 300×600
2026-08-17 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Oshee | Partner | 300×600

Główni partnerzy

Superbet
Logo XTB
OSHEE logo