Jan Urban powinien dać mu drugą szansę. To może być cenny reprezentant Polski
Jan Urban i Sebastian Walukiewicz P.Dziurman / 400mm.pl/NEWSPIX.PL/ SIPAUSA/NEWSPIX.PL
Sebastian Walukiewicz nie okaże się zapewne zbawieniem reprezentacji Polski. Obrońca Sassuolo może jednak stać się niezwykle cennym wzmocnieniem kadry. Niech tym razem stoper odbierze telefon od… Jana Urbana.
Przez lata piętą achillesową reprezentacji Polski była formacja obronna, a zwłaszcza jej środek. Za kadencji Jana Urbana sytuacja się jednak diametralnie zmieniła. Jan Bednarek i Jakub Kiwior rozkochali w sobie fanów FC Porto, Jan Ziółkowski rozwija się w Romie, a przecież w obwodzie są jeszcze Tomasz Kędziora (PAOK Saloniki) czy Przemysław Wiśniewski, który zamienił Serie B (Venezię) na Ekstraklasę (Widzew Łódź).
Przed marcowymi barażami o mundial przydałby nam się jeszcze jeden obrońca – Sebastian Walukiewicz. Tym bardziej że Kiwior może nie być w optymalnej formie po kontuzji.
Walukiewicz jest solidnym i uniwersalnym obrońcą, choć kilka lat temu można było przypuszczać, że jego sufit jest jeszcze wyżej. Ale po kolei.
Świetne wejście Walukiewicza
Walukiewicz dorastał w akademii Legii Warszawa, ale w pierwszej drużynie nigdy nie zadebiutował. Szansę w Ekstraklasie dostał dopiero w Pogoni Szczecin. W 2019 roku trafił do Cagliari za 3,5 miliona euro.
Na debiut w Serie A czekał pięć miesięcy. Z Biało-Czerwonych tylko Piotr Zieliński i Nicola Zalewski rozpoczynali mecz ligi włoskiej będąc młodszymi. Urodzony w 2000 roku Walukiewicz miał dokładnie 19 lat, 9 miesięcy i 1 dzień, gdy otrzymał szansę. W debiutanckim sezonie rozegrał 14 meczów. Sezon 2020/21 zaczynał jako podstawowy stoper Cagliari, a media zaczęły go wychwalać. Został wybrany do najlepszej drużyny Serie A złożonej z zawodników do lat 21 (według whoscored.com). Mało tego! Nawet pojawiły się też plotki o rzekomym zainteresowaniu ze strony Interu Mediolan.
Później jego karierę wyhamowały kontuzje, m.in. uraz biodra. Obrońca odbudował się później w Empoli i grał na tyle dobrze, że w 2024 roku trafił do Torino, gdzie stał się ważnym graczem. Latem został wypożyczony o Sassuolo.
Słyszysz Sassuolo, myślisz Domenico Berardi. Mistrz Europy z 2021 roku to największa legenda w historii klubu i ciągle to potwierdza. Zresztą w miniony weekend strzelił dwa gole przeciwko Hellasowi Werona (3:0).
Z Sassuolo wyróżnilibyśmy także ofensywnego skrzydłowego Armanda Laurienté, środkowego napastnika Andrea Pinamontiego czy środkowych pomocników Ismaëla Koné i weterana Nemanję Maticia. Oto największe gwiazdy beniaminka Serie A. Ale Walukiewicz też jest pewnym punktem drużyny.
W tym sezonie zagrał w 25 meczach z 26, jeden ominął przez kontuzję. Tylko dwa razy zszedł z boiska przed 78. minutą. Słowem jest wiernym żołnierzem trenera Fabio Grosso. I co ciekawe: występuje głównie na prawej obronie w systemie 1-4-3-3, choć z ”wykształcenia” jest stoperem.
Bieganie po prawej stronie boiska to nie jest dla niego żadna nowość. W ubiegłym sezonie był prawym stoperem w trzyosobowym bloku obronnym Torino, ale często podłączał się do ataku, np. wymieniając się pozycją z wahadłowym, który był Valentino Lazaro.
Dziś Walukiewicz ma 25 lat, 134 mecze w Serie A, zero goli i zaledwie dwie asysty. I te liczby świetnie podsumowują Polaka. Oczywiście, obrońca jest przede wszystkim od bronienia, ale jednak ceni się stoperów, którzy strzelają gole po stałych fragmentach gry, czy dobrze rozgrywają. A jednak ofensywne liczby Walukiewicza wyglądają po prostu mizernie.
I jest to o tyle zaskakujące, bo Sebastian ma naprawdę przyzwoitą technikę i potrafi zagrać dobrą piłkę. Walukiewicza blokuje chyba po prostu jego styl. Polak praktycznie nie ryzykuje, z reguły wybierając same bezpieczne rozwiązania. Wystarczy spojrzeć na mecz z Hellasem. Z 44 jego podań aż 42 dotarły do adresata, czyli miał 95 procent skuteczności. Dwa niecelne podania to zagrania do przodu. A reszta? Głównie do tyłu lub wszerz boiska…
Podania Walukiwicza z Hellasem

Trudno dostrzec nazwisko Walukiewicza w czołowych defensywnych statystykach piłkarzy Serie A.
- odbiory? 54. miejsce w lidze
- przechwyty? 44. miejsce
- wybicia? 47. miejsce
- zablokowane strzały? 70. miejsce
Telefon od Urbana. Czy tym razem zostanie odebrany?
Walukiewicza trudnie przesadnie chwalić, ale też nie ma zbyt wielu powodów do krytyki. To solidny obrońca, którego uniwersalność może przydać się Janowi Urbanowi. W razie czego zastąpi jednego stoperów, a przecież może także zmienić Matty’ego Casha, gdy sytuacja tego wymusi. Polski nie stać by z niego zrezygnować. 25-latek nie okaże się zapewne zbawieniem reprezentacji, ale może okazać się niezwykle cennym wzmocnieniem.
Tylko niech tym razem odbierze telefon od Jana Urbana. Podobno na poprzednie zgrupowanie nie pojechał, bo selekcjonerowi nie udało się skontaktować z piłkarzem.
Walukiewicz ma zaledwie 10 spotkań w kadrze, ale ani jednego na dużym turnieju. Najwyższy czas to zmienić.

















