Rekordowy transfer Lecha rozczarowuje. „Presja jest olbrzymia”
fot. PATRYK PINDRAL / 400MM.PL/NEWSPIX.PL
Luis Palma miał być jednym z liderów Lecha Poznań, ale ten sezon jest dla niego rozczarowaniem. Z uwagi na rekordową kwotę wydaną na jego transfer, presja na reprezentancie Hondurasu jest olbrzymia. Sebastian Staszewski na kanale „Meczyki” zdradził, co usłyszał od władz klubu.
Luis Palma trafił do Lecha Poznań w 2025 roku w ramach wypożyczenia z Celticu. Runda jesienna była w jego wykonaniu znakomita. Choć wiosną nieco przygasł, pod koniec sezonu znów się obudził i znacząco pomógł drużynie w wywalczeniu mistrzostwa Polski. Kibice wierzyli, że uda się go zatrzymać, choć byli świadomi, z jak poważnym wysiłkiem ekonomicznym się to wiąże. Ostatecznie Kolejorz aktywował klauzulę wykupu, wydając na Palmę ponad cztery miliony euro.
Palma rozczarowuje. „Ogromna presja”
Obecna kampania w wykonaniu reprezentanta Hondurasu jest znacznie słabsza. Do liderów Lecha należą Patrik Walemark czy Pablo Rodriguez, zaś były gracz Celticu balansuje między pierwszym składem a ławką rezerwowych. Być może jest to związane z ogromną presją, jaka ciąży na Palmie. Poznaniacy wyłożyli na niego ponad cztery miliony euro i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie mogli ten rekord pobić.
– Miałem przyjemność rozmawiać z szefami Lecha. Zapytałem, czy 4 mln euro to granica nie do przekroczenia. Prezesi powiedzieli, że 4 mln euro to na ten moment duży wydatek i trudno spodziewać się, by Lech zapłacił za zawodnika np. 6 mln euro.
– To sprawia, że presja na Luisie Palmie jest olbrzymia. Lech zrobił naprawdę gruby transfer, a jak na razie zawodnik nie dowozi liczb – tym bardziej w europejskich pucharach. Na razie Palma to dla mnie pewne rozczarowanie. To nie jest zawodnik, który przyszedł latem – to jest piłkarz, który przepracował dwa okresy przygotowawcze, grał przez cały rok, zna kolegów, trenerów, stadion… Te oczekiwania muszą być do tego dostosowane – wyjaśniał Sebastian Staszewski na kanale „Meczyki”.
Zobacz również: Talenty Lecha Poznań na szczycie. Oto najbardziej wartościowi piłkarze Ekstraklasy
Cień zawodnika z poprzedniego sezonu
26-latek we wszystkich rozgrywkach tego sezonu uzbierał w sumie gola i cztery asysty. Niels Frederiksen regularnie korzysta z niego w najważniejszych i najbardziej prestiżowych spotkaniach, częściej oszczędzając w Ekstraklasie. Ostatnie dwa występy notował z ławki, a przeciwko Śląskowi Wrocław nawet nie pojawił się na murawie.
To cień zawodnika z zeszłego sezonu. Wówczas Honduranin zanotował w Ekstraklasie liczby na poziomie dziesięciu trafień i sześciu asyst. Dołożył do tego też dwie bramki i cztery asysty w Lidze Konferencji.
Zobacz również: Trzy gwiazdy Lecha odejdą jednego lata? Rząsa nie wyklucza

















