Zieliński wspomina rekordowy transfer: Zarobił tam osiem razy więcej
15.10.2026 | 11:53
Udostępnij
PIOTR KUCZA/400mm.pl
Jacek Zieliński był kiedyś dyrektorem sportowym Legii. I jak wspomina po latach, czasami dostaje się propozycje, których nie można odrzucić.
Zimą 2021 roku KF Tirana sprzedała Ernesta Muciego Legii Warszawa za pół miliona euro. Kibice stołecznego klubu początkowo byli dość sceptyczni i bali się, że przeskok z ligi albańskiej do Ekstraklasy jest zbyt duży. Po pół roku Muci miał na koncie zero goli. Pierwszy pełny sezon w Ekstraklasie? Też furory nie było. Ofensywny pomocnik zdobył tylko cztery bramki.
Jednak potem Muci odpalił. W sezonie 2022/23 miał pięć goli i aż siedem asyst w lidze, a do tego trafiał w Pucharze Polski. Na półmetku kolejnego sezonu miał już dziewięć trafień na koncie, no i zimą 2024 roku Legia sprzedała go do Besiktasu za 10 milionów euro. I do dziś jest to najdrożej sprzedany piłkarz Legii w historii! W sumie w warszawskim klubie Albańczyk wystąpił w 114 spotkaniach, zdobył 21 bramek i miał dziesięć asyst.
W Besiktasie zanotował 11 goli i cztery asysty w 61 meczach, ale latem trafił do Trabzonsporu za 8,5 mln euro, gdzie wcześniej występował przez sezon w ramach wypożyczenia. Jego nazwisko jednak wciąż się przewija przez polski futbol.
W Kanale Zero wspominał jego transfer do Legii Jacek Zielińskie, były dyrektor sportowy Wojskowych, a wcześniej ich kapitan.
– Ernest Muçi miał zostać i chcieliśmy go trzymać dalej, natomiast jeżeli ktoś przychodzi i proponuje ci taki deal, to musisz to zrobić. Osiem razy więcej dostał niż miał u nas – ujawnił Jacek Zieliński.
Warto dodać, że Muci wciąż pamięta o kibicach Legii, a przynajmniej pamiętał o nich podczas Euro 2024, gdy pozdrowił legionistów w rozmowie z polskim dziennikarzem.
Adriano Amorim niespodziewanie wrócił do Częstochowy po wielotygodniowej, kontrowersyjnej nieobecności w zespole Rakowa. Brazylijski skrzydłowy przejdzie teraz weryfikację stanu fizycznego,…
Wypływają kolejne kulisy kary Nielsa Frederiksena wymierzonej w Pablo Rodrigueza. Hiszpan rzeczywiście się spóźnił, choć według informacji Dawida Dobrasza, zrobił…