Serie A znów się ośmiesza! Koszmarne statystyki
ZUMA/NEWSPIX.PL
Inter Mediolan zanotował siódmą porażkę w ośmiu ostatnich meczach w Lidze Mistrzów. Inne kluby Serie A także stają się obiektem drwin…
Inter to mistrz Włoch, który w 2023 i 2025 roku grał w finałach Ligi Mistrzów. Ale to tylko część prawdy o Mediolańczykach. Aż trudno w to uwierzyć, ale Inter przegrał siedem z ostatnich ośmiu meczów w LM..
Ostatnie 8 meczów Interu w Lidze Mistrzów:
- Inter – Club Brugge 3-4 (13.10.2026)
- Real Madrid – Inter 2-1 (08.09.2026)
- Inter – Bodø/Glimt 1-2 (24.02.2026)
- Bodø/Glimt – Inter 3-1 (18.02.2026)
- Borussia Dortmund – Inter 0-2 (28.01.2026)
- Inter – Arsenal 1-3 (20.01.2026)
- Inter – Liverpool 0-1 (09.12.2025)
- Atlético Madrid – Inter 2-1 (26.11.2025)
Statystyki są dla mediolańczyków druzgocące – cztery kolejne porażki w Lidze Mistrzów to najgorsza seria w historii klubu.
– Biorę na siebie całą odpowiedzialność, frustracja zniweczyła plan na ten mecz. Mieliśmy w sobie zbyt wiele frustracji i pośpiechu, przez co straciliśmy dystanse i równowagę, a po bramce na 2:1 wszystko wymknęło się spod kontroli – analizował trener Chivu.
Przede wszystkim dziurawa linia obrony. Inter stracił już 14 bramek w ośmiu meczach bieżącego sezonu. Krytyka spada także na bramkarza Pepo Martineza, którego postawa staje się powodem do coraz większego niepokoju w szeregach Nerazzurrich.
– Nie mogę powiedzieć, że nie martwi mnie 14 straconych bramek. Są rzeczy, które wymagają ponownej oceny, zwłaszcza w Lidze Mistrzów: w tych rozgrywkach, gdy przegrywasz, trudno o odrobienie strat. Musimy pomyśleć o naszej równowadze i odnalezieniu właściwych odległości między formacjami, być może można było zrobić coś lepiej w fazie przygotowań. Między Serie A a Ligą Mistrzów jest ogromna różnica pod względem intensywności i jakości technicznej. W kolejnych sześciu meczach postaramy się odwrócić ten trend – zapowiedział Chivu.
Serie A zawodzi
Kluby Serie A przegrały sześć z ostatnich ośmiu spotkań. Tylko jedno zwycięstwo to wygrana debiutanta, czyli Como 4:1 nad RB Lipsk. Inter oraz Napoli po 180 minutach rywalizacji pozostają z zerowym dorobkiem punktowym. Porażki z Club Brugge i Villarrealem, które nastąpiły po wcześniejszych niepowodzeniach w starciach z Realem Madryt oraz Arsenalem, sprawiły, że ekipy prowadzone przez Cristiana Chivu i Massimiliano Allegriego nie mają już marginesu błędu. Aby kontynuować przygodę w europejskich pucharach, włoskie drużyny muszą zacząć punktować natychmiast, a matematyczne szanse na bezpośredni awans do 1/8 finału drastycznie zmalały.
Zaczyna się matematyka…
W sezonie 2024/25 przepustkę do czołowej ósemki gwarantowało 16 punktów – taką pulę zgromadził ósmy Aston Villa, wyprzedzając dziewiątą Atalantę, która zakończyła zmagania z 15 oczkami. Podobny scenariusz powtórzył się w kolejnym roku, gdy Manchester City wywalczył bezpośrednią promocję z 16 punktami, spychając Real Madryt do baraży. Wniosek dla Interu i Napoli jest brutalny: aby mieć realną szansę na uniknięcie play-offów, musiałyby wygrać co najmniej pięć z sześciu pozostałych meczów i dołożyć do tego jeden remis.
Nieco łatwiejsza, choć wciąż wymagająca, wydaje się droga do czołowej dwudziestki czwórki, co pozwala grać w barażach o 1/8 finału. W pierwszej edycji nowego formatu 24. miejsce zajął Club Brugge z 11 punktami, natomiast rok później próg ten obniżył się do 9 punktów, które wystarczyły Benfice. Wówczas z ośmioma oczkami z rozgrywek odpadły m.in. PSV Eindhoven oraz Napoli. Bezpiecznym pułapem dającym spokój w kontekście awansu do fazy play-off jest zatem zgromadzenie od 10 do 11 punktów. Dla włoskich drużyn oznacza to konieczność odniesienia przynajmniej trzech zwycięstw i zanotowania dwóch remisów w pozostałych spotkaniach, by nie musieć oglądać się na wyniki rywali w tabeli.

















