Wichniarek ma żal do piłkarzy. „Dla niektórych to będzie piąty lub szósty selekcjoner”
Fot. Szymon Gorski / Newspix /NEWSPIX.PL
Wokół Jana Urbana ponownie trwa dyskusja o jego przyszłości, ale Artur Wichniarek uważa, że odpowiedzialności za problemy reprezentacji nie można sprowadzać wyłącznie do kolejnych selekcjonerów. W Kanale Sportowym zwrócił uwagę, że część obecnych kadrowiczów pracowała już z wieloma trenerami, a po słabych występach w narodowych barwach regularnie wraca do klubów i prezentuje tam znacznie wyższy poziom.
Reprezentacja Polski kończy obecne zgrupowanie z bilansem jednego zwycięstwa i dwóch porażek w czterech meczach Ligi Narodów. Raptem cztery punkty to rozczarowujący rezultat, który stawia przyszłość Jana Urbana pod znakiem zapytania. Na dzisiaj konkretnej decyzji nie ma, natomiast po przegranej z Bośnią i Hercegowiną trudno o optymizm. Artur Wichniarek punktuje selekcjonera, ale jednocześnie zwraca uwagę na zawodników, którzy nie dali z siebie wszystkiego.
Niektórzy kadrowicze przeżyli już więcej niż sześciu selekcjonerów
– Cholera jasna, jak wiesz, że każdy kolejny wynik spowoduje, że dyskusja wokół Jana Urbana będzie narastać, jak wiesz, że zaraz możesz „pozbyć się” tego trenera… Dla niektórych z tych reprezentantów to będzie piąty lub szósty selekcjoner, który odejdzie – mówi Wichniarek na naszej antenie.
Wichniarek zwraca uwagę, że w kadrze nie brakuje zawodników, którzy grają w niej od wielu lat i przeżyli minimum kilku selekcjonerów. Mowa tu między innymi o Robercie Lewandowskim, Piotrze Zielińskim czy Janie Bednarku, czyli liderach reprezentacji Polski. Ekspert uważa, że to oni powinni wziąć większą odpowiedzialność.
„Za chwilę wrócą do klubów i będą jednymi z lepszych”
Wichniarek wcześniej punktował błędy Urbana, ale nie chce się skupiać wyłącznie na nim. Uważa, że piłkarze znacznie lepiej radzą sobie na co dzień w swoich klubach, gdyż tam mają większą rywalizację i łatwiej im stracić miejsce w drużynie.
– To jest smutne, że ci zawodnicy za chwilę wrócą do klubów i będą jednymi z lepszych w swoich zespołach. Będą zawodnikami, którzy wyprują sobie flaki. Tylko dlatego, że na ławkach rezerwowych tych zespołów są zawodnicy, którzy czekają na ich potknięcie. I tam nie ma trenera, który powie: „Hej, możesz jeszcze słabo zagrać cztery mecze”. No nie. Tam jest maksymalnie jeden słaby mecz i jest nowe przetasowanie – podsumowuje.


















