Pep Guardiola przed finałem mundialu. Komu będzie kibicował?
SIPAUSA/NEWSPIX.PL
Pep Guardiola analizuje szanse Hiszpanii w finałowym starciu mundialu z Argentyną, wskazując Rodriego i Lamine Yamala jako klucze do pokonania Albicelestes. Pozostający bez klubu utytułowany menedżer zapowiada powrót na Etihad Stadium i wspomina najtrudniejszą w swojej karierze rywalizację z Jürgenem Kloppem.
Pep Guardiola przed finałem mistrzostw świata
Legendarny trener Pep Guardiola, który obecnie pozostaje bez klubu po dekadzie pełnej sukcesów w Manchesterze City, podzielił się swoimi spostrzeżeniami przed finałowym starciem MŚ, w którym Hiszpania zmierzy się z Argentyną. 55-letni szkoleniowiec przyznał, że podczas turnieju jego sympatie nie są jednoznaczne.
„W turnieju nie wspieram konkretnej reprezentacji, ale drużyny z piłkarzami, których cenię i z którymi grałem, i będę szczęśliwy, mogąc ich dopingować” – wyjaśnił Guardiola w rozmowie z „OKX”. Trener zaznaczył, że cieszą go sukcesy zawodników, których zna, bez względu na to, czy reprezentują barwy Argentyny, Francji czy Portugalii.
Analiza szans reprezentacji Hiszpanii
W kontekście wielkiego finału przeciwko Albicelestes, Guardiola wskazał kluczowe elementy w układance Luisa de la Fuente. Zdaniem trenera, o triumfie może zadecydować dyspozycja liderów formacji ofensywnej i środkowej.
„Jeśli Rodri pokaże swój poziom w środku pola wraz z Pedrim i Lamine Yamalem, i będzie w swojej najlepszej formie, Hiszpania może zrobić różnicę” – ocenił szkoleniowiec, cytowany przez „Markę”. Pep odniósł się również do stanu zdrowia młodego talentu, Lamine Yamala, który do kadry dołączył po problemach z kontuzjami.
„Lamine Yamal przybył nieco spóźniony pod względem fizycznym z powodu swoich niedawnych kontuzji. Jednak biorąc pod uwagę jego wiek, posiada niesamowitą zdolność radzenia sobie z presją i jest w stanie samodzielnie rozstrzygnąć mecz” – dodał Guardiola.
Przyszłość zawodowa
Szkoleniowiec z Santpedor otworzył się także na temat swojej przyszłości oraz dotychczasowej kariery. Choć obecnie deklaruje, że jest szczęśliwy poza blaskiem jupiterów, nie wyklucza powrotu do miejsca, z którym odnosił największe sukcesy w ostatnich latach.
„Pewnego dnia, oczywiście, wrócę na Etihad Stadium. Ale teraz chcę być za kulisami. Jeśli będą mnie potrzebować, tam będę” – zadeklarował. Guardiola podkreślił, że po rozpoczęciu pracy w wieku 37 lat w Barcelonie, teraz jako 56-latek potrzebuje nowych wyzwań.
Wspominając lata spędzone na ławce trenerskiej, Hiszpan wskazał również nazwisko menedżera, który stanowił dla niego największe wyzwanie taktyczne.
„Jürgen był największym rywalem w mojej karierze. Ten facet był w stanie zmieniać system co 20 minut. Doprowadzał mnie do szału” – wyznał Guardiola, nawiązując do rywalizacji z Jürgenem Kloppem.

















