Gerard Pique przed finałem mistrzostw świata. „Najlepsze możliwe zestawienie”
Zeytun Sports Images / Alamy
Gerard Piqué zapowiada historyczny finał mundialu w Nowym Jorku, w którym Hiszpania powalczy o złoto z Argentyną. Legendarny stoper wskazuje na starcie pokoleń między Messim a Laminem Yamalem, podkreślając, że kluczem do zdobycia drugiej gwiazdki będzie wierność własnej filozofii gry.
Legenda La Roja zapowiada historyczny finał
Przed nadchodzącym starciem o złoto Mistrzostw Świata 2026, w którym Hiszpania zmierzy się z Argentyną w Nowym Jorku, swoimi przemyśleniami podzielił się Gerard Piqué. Mistrz świata z 2010 roku w rozmowie z dziennikiem „AS” ocenił, że obecne zestawienie finałowe to jedno z najlepszych widowisk, jakie można sobie wyobrazić, przypominając przy tym o randze tzw. Finalissimy.
„Hiszpania znajdowała się wśród moich faworytów, podobnie jak Francja, Anglia czy Brazylia, w przeciwieństwie do Argentyny. Ostatecznie, biorąc pod uwagę przebieg turnieju, jest to jeden z najlepszych finałów, jakie można zobaczyć. W końcu będziemy mogli obejrzeć Finalissimę, która nie mogła odbyć się w Katarze. Rozmawiamy o dwóch najlepszych reprezentacjach ze względu na zawodników, jakich posiadają” – przyznał były stoper Dumy Katalonii.
Piqué zwrócił uwagę, że niedzielny mecz może być symbolicznym domknięciem kariery dla Lionela Messiego, ale też wielką chwilą dla młodej gwiazdy La Furia Roja. „To historyczny finał, który dla naszych interesów może oznaczać drugą gwiazdkę, ale także dla Leo – jego drugi Mundial z rzędu. Oznaczałoby to domknięcie pewnego etapu w momencie kariery, w którym ludzie być może już się tego nie spodziewali, co wyniosłoby go, o ile już tak nie jest, na miano najlepszego piłkarza w historii. A co powiedzieć o Lamine, jeśli Hiszpania wygra? W wieku 19 lat stoi przed wyjątkową sytuacją, mogąc stać się jednym z najmłodszych zawodników, którzy wygrali mundial” – kontynuował były reprezentant Hiszpanii.
Taktyczna bitwa o panowanie nad światem
Analizując styl gry obu finalistów, Gerard Piqué podkreślił, że kluczem do sukcesu Hiszpanów będzie zachowanie wierności własnej filozofii gry, mimo fizycznego stylu prezentowanego przez Albicelestes. Jego zdaniem jako kolektyw to zespół z Półwyspu Iberyjskiego prezentuje się najlepiej na tym turnieju.
„Uważam, że Argentyna będzie zaznaczać swoje terytorium od samego początku. To ich styl, ich sposób rozumienia futbolu, a Hiszpania nie może pozwolić, by to na nią wpłynęło. Musi skupić się wyłącznie na piłce nożnej. Musi pozostać bardzo wierna naszemu stylowi. Jeśli Hiszpanii uda się przejąć panowanie nad piłką, mając do tego odpowiednich zawodników, a następnie agresywnie i bez strachu przyciśnie wysoko, będzie miała większe szanse na zwycięstwo” – wyjaśnił Piqué.
Podobieństwa do 2010 roku
Były obrońca zaznaczył również, że zatrzymanie Messiego to zadanie ekstremalnie trudne ze względu na boiskową inteligencję 39-latka. „On jest świadomy, że fizycznie nie ma już 25 lat, ale doskonale wie, jak znaleźć pozycje, na których może wyrządzić szkodę. Jego talent jest wrodzony, wyjątkowy, co pozwala mu odnajdywać najlepsze sytuacje blisko pola karnego, bardzo szybko wymieniać krótkie podania lub schodzić do skrzydła i posyłać fantastyczne dośrodkowania. Nie trzeba dodawać, że jest najlepszy w wykańczaniu akcji wewnątrz pola karnego” – ocenił ekspert.
Piqué dostrzega wiele podobieństw między obecną kadrą Luisa de la Fuente a drużyną, która sięgała po tytuł w RPA w 2010 roku, w której grał oczywiście były stoper Barcelony. Wskazał przy tym na zawodników, którzy najbardziej go zaskoczyli. „Fabián Ruiz jest niespodzianką, choć pokazał w PSG, jak jest dobry. Podobnie Mikel Merino z minutami, jakie otrzymuje, czy Mikel Oyarzabal, który być może na poziomie europejskim nie był tak dobrze znany. Co tu mówić o obronie, z tylko jednym straconym golem w całym turnieju, co było również jednym z kluczy do naszego zwycięstwa w 2010 roku. My wtedy nie byliśmy faworytami, zwłaszcza po porażce ze Szwajcarią, gdy nikt nie dawał za nas złamanego grosza. Jestem przekonany, że obecna reprezentacja z Pedrim, Laminem Yamalem czy Pau Cubarsím będzie taka sama lub lepsza niż ta z 2010 roku, ale potrzebuje czasu” – stwierdził na koniec były zawodnik.

















