Trudna delegacja Lecha. Kolejorz kontra jeden z najbardziej ambitnych klubów Premier League
RADOSLAW JOZWIAK / CYFRASPORT / NEWSPIX.PL
Lech Poznań w czwartkowy wieczór rozpocznie rywalizację w tym sezonie Ligi Europy. Na sam początek Kolejorz zmierzy się z Crystal Palace, jednym z bardziej ambitnych klubów w Premier League.
Lech Poznań zagra z Crystal Palace
Lech Poznań w czwartek 17 września o godzinie 21:00 rozpocznie rywalizację w tym sezonie Ligi Europy. Przed tym, jak Kolejorz zagra w dalszej części rozgrywek z Bayerem Leverkusen, Sunderlandem, Benfiką, Royale Union SG, Ferencvarosem, Torreense i OFI, zmierzy się na inaugurację z Crystal Palace. Inauguracja na Selhurst Park będzie dla drużyny ze stolicy Wielkopolski pierwszym występem w LE od sezonu 2020-21.
Mimo że nazwa “Crystal Palace” być może nie budzi respektu, trzeba przyznać, że to mocny rywal nie tylko na standardy międzynarodowe. W poprzednim sezonie Premier League Orły potrafiły na przykład wygrać z czy Tottenhamem czy Brighton, a także zremisować z Chelsea lub Aston Villą. Szczególnie groźne są we własnym gnieździe. Na Selhurst Park polegli w ostatnich rozgrywkach piłkarze Liverpoolu i Newcastle United.
Lata sukcesów
Crystal Palace z sezonu 2025-26 to jednak zupełnie inna drużyna niż ta, z którą obecnie zmierzy się Lech. Być może skład Orłów nie zmienił się drastycznie – z liderów odszedł tylko Maxence Lacroix do Chelsea. Najpoważniejszy ubytek stanowi odejście trenera. Oliver Glasner, najbardziej utytułowany trener w historii klub. Przejął zespół w lutym 2024 roku, gdy ten znajdował się na 15. miejscu w tabeli z przewagą zaledwie pięciu punktów nad strefą spadkową. Austriak jednak szybko ugasił pożar – w debiucie wygrał 3:0 z Burnley, a sezon zakończył na 10. miejscu.
Potem było już tylko lepiej. W rozgrywkach 2024-25 Orły sięgnęły po Puchar Anglii, sensacyjnie pokonując w finale Manchester City. Następnie zdobyły Tarczę Wspólnoty, wygrywając z Liverpoolem. Po kilku miesiącach natomiast zanotowały pierwszy historyczny triumf w turnieju międzynarodowym. Gol Jean’a-Philippe’a Matety zapewnił Crystal Palace upragnione trofeum Ligi Konferencji UEFA.
Nieco inne spojrzenie na Crystal Palace ma Adam Targowski. Jego zdaniem, Glasner musiał odejść do innego klubu, aby dalej się rozwijać. Orły mają bowiem pewne ograniczenia, które mogą w pewnym momencie zastopować progres danego trenera.
Ambicja Olivera Glasnera była na kursie kolizyjnym z pozostaniem w Crystal Palace. Wiadome było, że on musi opuścić Palace, żeby się rozwijać, żeby móc liczyć na większe wsparcie zarządu pod kątem żądań trenerskich. Parish [prezes przyp. red.] by mu tego nie zagwarantował, bo Palace jest klubem przejściowym. To jest jeden z klubów przejściowych w Anglii. Mamy kilka modelowych, które po prostu piłkarzy skupują, mają ich rozwinąć i za odpowiednią kwotę później sprzedać, spieniężyć. Tam nie ma nawet potencjału logistycznego, o czym dobrze wiemy, patrząc chociażby na stadion, który jest obiektem kultowym. Tutaj nie ma jakiejś zabójczej perspektywy rozwojowej. W perspektywie następnych lat i tego, że elita jest już wykrystalizowana, ugruntowana i inwestuje tylko większe pieniądze, których Palace nie ma, wiadomo było, że Glasner musi poszukać jakiegoś ambitniejszego projektu
mówił Adam Targowski na antenie Kanału Sportowego.
Paradoksalnie oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że Forest dla kogoś, kto jest z zewnątrz, nie jest takim drastycznym awansem sportowym, ale paradoksalnie trafił w lepsze miejsce, jeżeli chodzi o realizowanie swoich ambicji, niż Crystal Palace. Takie jest moje zdanie. Takie jest zdanie wielu obserwatorów angielskiej rzeczywistości. Niezależnie od tego, jak długi wywód moglibyśmy przeprowadzić na temat Evangelosa Marinakisa i tego, jaki jest styl zarządzania
dodał.
Tu jest jakby luksusowo
Przy postaci francuskiego napastnika warto zatrzymać się na dłużej. Od kilku lat przez skład Orłów przewinęło się wielu graczy, którzy dziś mają miejsce w najlepszych klubach czy reprezentacjach. Wciąż w zespole występują na przykład wspomniany Mateta, uczestnik ostatnich mistrzostw świata, a także Adam Wharton, angielskie odkrycie środka pola, o które zabiegają co rusz giganci Premier League. Ponadto, do niedawna na chwałę Crystal Palace grali m.in. Eberechi Eze (Arsenal), Maxence Lacroix (Chelsea), Michael Olise (Bayern Monachium) czy Marc Guéhi (Manchester City). Każdy z nich był na ostatnim mundialu, a Olise choćby rywalizował o miano najlepszego zawodnika turnieju.
Niewykluczone, że w obecnej kadrze też jest ktoś, kto za kilka lat będzie brylował w jakimś europejskim gigancie. Oprócz wspomnianych Matety czy Whartona, którzy już teraz wymieniani są w kontekście wielkich klubów, wkrótce z orlego gniazda wyleci też pewnie Ismaïla Sarr. 87-krotny reprezentant Senegalu był bliski transferu już w letnim okienku. Mocno interesował się nim Liverpool. The Reds złożyli nawet za niego oficjalną ofertę, lecz Crystal Palace ją odrzuciło. 28-latek był ponoć tak tym faktem sfrustrowany, że usunął wszelkie zdjęcia związane z klubem ze swoich mediów społecznościowych. Sprawa stała się na tyle poważna, że musiał interweniować agent zawodnika, Diomansy Kamara. Wydał on specjalne oświadczenie, w którym domaga się większego szacunku do marzeń i ambicji afrykańskich piłkarzy. W tym przypadku – zdaniem Sarra i jego menedżera – Crystal Palace zablokowało swojemu podopiecznemu szansę na rozwój.
Należy zwrócić też uwagę na młodziutkiego Jaydee’a Canvota. To 20-letni francuski stoper, który mimo młodego wieku, w zeszłym sezonie rozegrał już 20 meczów w Premier League i 12 w Lidze Konferencji. Kibice Crystal Palace widzą w nim już naturalnego członka linii defensywnej. Jeśli będzie dalej prezentował tak solidny poziom, niebawem znowu trzeba będzie szukać następców.
Francuski łącznik
Widoki na dalszą grę w pierwszym składzie zapewni mu nowy trener Orłów, Pierre Sage. Po odejściu Olivera Glasnera Crystal Palace zdecydowało się postawić na obiecującego szkoleniowca z Francji. Kibice mogą go pamiętać, gdy ratował kilka lat temu Lyon, wówczas walczący o utrzymanie w Ligue 1. Rok temu 47-latek objął RC Lens, które poprowadził do wicemistrzostwa kraju. Zamiast zostać i zasmakować gry w Lidze Mistrzów, postanowił rzucić się na wielką wodę i zaakceptować ofertę z Anglii.
Perspektywy do rozwoju ma bogate. Jak widać, Crystal Palace to klub ambitny, oparty nie tylko na doświadczonych, ale i młodych, perspektywicznych zawodnikach. Kto dziś gra na Selhurst Park, jutro może wylądować w Bayernie, Manchesterze City czy Arsenalu. Przynajmniej tak było w ostatnich latach. Orły nie mają może na razie planów zaatakowania ligowej czołówki, są pewnie jeszcze na to zbyt słabe, ale po sukcesach na krajowym podwórku i potwierdzeniu dobrej formy w Lidze Konferencji, siła ich skrzydeł będzie tylko rosnąć.
To nie orły w sztuce defensywnej
Czy jest coś, co może stanowić nutkę optymizmu dla Lecha przed starciem z Crystal Palace? Wydaje się, że Kolejorz trafił na dobry moment, żeby zmierzyć się z Orłami. Niecały miesiąc od rozpoczęcia sezonu ligowego to nie jest jeszcze czas, w którym drużyna w stu procentach zrozumie styl gry nowego szkoleniowca. Widać to po wynikach – w czterech dotychczasowych kolejkach ekipa z Selhurst Park poniosła aż trzy porażki.
Się we znaki daje też dziurawa defensywa Orłów, zupełnie jakby strata Guehiego i Lacroixa w ciągu kilku miesięcy zupełnie rozmontowała szyki drużyny. W tym sezonie Crystal Palace straciło już 11 goli w czterech spotkaniach ligowych. Czyste konto zachowało tylko w Pucharze Ligi Angielskiej w spotkaniu z drugoligowym Middlesbrough.
Wojciech Mońka pewny siebie przed meczem z Crystal Palace
Najważniejsze to nie pękać przed rywalem z renomowanej ligi. Mimo że Lech miał już w tym sezonie swoje problemy, polskie kluby w europejskich pucharach potrafią napsuć krwi wyżej notowanemu przeciwnikowi. Tym bardziej, jeśli on też musi walczyć ze swoimi demonami, a nie da się ukryć, że Crystal Palace wciąż szuka swojej formy.
Zespół z Premier League to już jest światowy top. Fajnie będzie się sprawdzić na tle tak mocnego zespołu i zobaczyć, gdzie w tej chwili jestem. Nie mam większych obaw rywalizować z takimi przeciwnikami, a moim celem w przyszłości jest właśnie gra z takimi zespołami co tydzień czy nawet co trzy dni
powiedział przed starciem w Lidze Europy Wojciech Mońka, cytowany przez portal “Flashschore”.
Jeśli ambicją młodego stopera Kolejorza jest regularna gra przeciwko ekipom z najlepszej ligi świata, sprawdzian przeciwko Crystal Palace będzie dla niego dobrym oknem wystawowym. Nie tylko zresztą dla samego Mońki – cały Lech ma szansę pokazać się w Anglii. Czy mistrz Polski zdoła wyjść z cienia Orłów z Selhurst Park?

















