Wszystkie relacje

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Meksyk

Meksyk MEK

-

Kamerun

Kamerun KAM

-

11.06 21:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Korea Południowa

Korea Południowa KOR

-

Czechy

Czechy CZE

-

12.06 06:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Katar

Katar KAT

-

Szwajcaria

Szwajcaria SZW

-

12.06 21:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

USA

USA USA

-

Venezuela

Venezuela VEN

-

13.06 18:00

MISTRZOSTWA ŚWIATA

Kanada

Kanada KAN

-

Brazylia

Brazylia BRA

-

14.06 06:00

Najdroższa lekcja w historii Ekstraklasy. Widzew zaczyna wyciągać wnioski

25.07.2026 | 11:00

Widzew Łódź

MARCIN BRYJA / 400MM.PL/NEWSPIX.PL

Widzew Łódź miał podbić Ekstraklasę dzięki rekordowym wydatkom, lecz zamiast tego stał się przykładem, jak łatwo ambitny projekt może wymknąć się spod kontroli. Teraz w Łodzi postawiono na coś, czego wcześniej brakowało najbardziej – cierpliwość.

Widzew przeprowadził eksperyment skazany na niepowodzenie

Poprzedni sezon Widzewa Łódź przeszedł do historii – nie tylko klubu, ale też całej Ekstraklasy. Żaden polski zespół nie przeprowadził wcześniej transferowej ofensywy na podobną skalę. Widzew wydał ponad 20 milionów euro na nowych piłkarzy. To więcej niż latem zapłaciło wiele klubów z czołowych europejskich lig.

Wraz z olbrzymimi wydatkami pojawiła się rewolucja – i to nie jedna. Nowi zawodnicy nie mieli czasu się poznać, wypracować automatyzmów ani stworzyć prawdziwej drużyny. Jakby tego było mało, w minionym sezonie przez klub przewinęło się aż czterech trenerów. Każdy z nich miał własny pomysł na grę i inne wymagania wobec piłkarzy. Choć Widzew miał być projektem, który wstrząśnie polskim futbolem, zamiast tego był pośmiewiskiem.

Ekipa Aleksandara Vukovicia zakończyła zmagania na 14. miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Do ostatniej kolejki biła się o utrzymanie, co można uznać za wielkie rozczarowanie. Walka o ligowy byt była jednak naturalną konsekwencją wszystkiego, co wydarzyło się przy al. Piłsudskiego. Stworzone zostały warunki, w których sukces był wręcz niemożliwy.

Nie chodzi nawet o jakość piłkarzy, którzy trafili do Łodzi w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Futbol pewnych rzeczy po prostu nie wybacza. Zbudowanie klubu na nowo zawsze będzie wymagało czasu. To nie Football Manager.

Zmiana podejścia do transferów

Podczas letniego okienka transferowego doszło jednak do przełomu. Widzew nie próbuje ponownie wywrócić wszystkiego do góry nogami. Jak dotąd do zespołu dołączyli jedynie Karol Świderski i Mario Garcia.

Oba transfery trudno uznać za przypadkowe. Świderski zwiększa rywalizację na pozycji napastnika, gdzie Sebastian Bergier przez długi czas nie miał realnego konkurenta. Garcia z kolei wzmacnia prawą stronę defensywy, na której Christopher Cheng również pozostawał praktycznie bez alternatywy.

Niewykluczone, że przed końcem okna do Łodzi trafi jeszcze środkowy pomocnik. To jednak nie byłby ruch wynikający z chęci rozpoczęcia kolejnej rewolucji, lecz odpowiedź na konkretny problem kadrowy. Lukas Lerager i Szymon Czyż zmagają się z poważniejszymi urazami, dlatego uzupełnienie środka pola wydaje się zwyczajnie konieczne. W grę wchodzi także pozyskanie skrzydłowego, którym najprawdopodobniej będzie Darko Czurlinow.

Najważniejsze jest jednak coś zupełnie innego. Po raz pierwszy za czasów Roberta Dobrzyckiego Widzew nie sprawia wrażenia klubu, który kupuje zawodników dlatego, że ma kaprys lub dlatego, że chce prężyć muskuły na rynku transferowym. Pozyskani gracze mają uzupełniać istniejącą drużynę, a nie tworzyć nową. To zasadnicza różnica względem poprzednich dwóch okien.

Widzew zaczyna mieć tożsamość

Prawdziwym symbolem zmian nie jest jednak liczba transferów, lecz decyzja dotycząca Aleksandara Vukovicia. Po trudnej końcówce sezonu władze klubu – z Dobrzyckim na czele – mogły uznać, że Widzew potrzebuje nowego impulsu, jeśli ma wreszcie włączyć się do walki o czołowe lokaty.

Ostatecznie „Vuko” dostał jednak szansę kontynuowania rozpoczętej pracy i pełne wsparcie nowych osób odpowiedzialnych za pion sportowy. W klubie pojawili się Łukasz Masłowski, Artur Płatek oraz Piotr Kosiorowski, którzy wyraźnie sygnalizują, że chcą budować projekt oparty na cierpliwości.

Najdobitniej podsumował to właśnie Kosiorowski w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet”.

– Wierzę w stabilizację, systemową pracę i strategię rozwoju. Trener jest jednym z najistotniejszych elementów całej układanki i trzeba go wspierać, zarówno w codziennej pracy, jak i w trudnych momentach, które w sporcie prędzej czy później nadchodzą. Można pomylić się raz w wyborze trenera, ale nie trzy albo cztery razy w ciągu sezonu. Zmiana trenera to, w mojej ocenie, zawsze porażka osoby odpowiedzialnej za jego zatrudnienie – powiedział dyrektor ds. rekrutacji.

Tym samym były trener Legii Warszawa wreszcie otrzymał możliwość stworzenia zespołu zamiast gaszenia kolejnych pożarów. Ma czas, by rozwijać zawodników, którzy kosztowali klub ogromne pieniądze. Wiele z tych transferów nadal pozostaje zagadką. Niezwykle ciężko ocenić piłkarza, wokół którego co chwilę zmieniają się trenerzy, partnerzy z boiska i sposób gry.

Dobrym przykładem może być Mariusz Fornalczyk. Skrzydłowy, który dotychczas nie spełniał pokładanych w nim nadziei, bardzo dobrze prezentował się podczas letnich przygotowań. Wszystko wskazuje na to, że może stać się jedną z najważniejszych postaci zespołu. Być może podobnych historii będzie więcej.

Oczywiście, wyniki sparingów same w sobie niewiele znaczą. Cztery zwycięstwa w pięciu meczach oraz wygrana z Besiktasem nie gwarantują sukcesu w Ekstraklasie. Mogą jednak sugerować, że w zespole zaczyna pojawiać się chemia, której wcześniej nie było. Nawet jeśli nie wszystkim podobało się pragmatyczne podejście pokazane przez Vukovicia w rundzie wiosennej, Widzew może w końcu być jakiś.

Potencjał w tej drużynie prawdopodobnie istniał od początku. Wszyscy potrzebowali jednak czasu.

Szansa na wejście do czołówki

Najciekawsze jest jednak to, że obecna strategia świadczy o ambicjach klubu bardziej niż kolejne spektakularne transfery. Aleksandar Vuković pozostał na stanowisku. Większość zawodników również. Zmiany ograniczono do pozycji, które rzeczywiście wymagały wzmocnienia. Zamiast kolejnego resetu pojawiła się konsekwencja.

To właśnie dlatego obecne lato może okazać się punktem zwrotnym we współczesnej historii Widzewa. Wiemy już, że Robert Dobrzycki nie boi się szastać pieniędzmi. Teraz widać pierwsze oznaki tego, że zaczyna rozumieć, jak je wykorzystywać.

Właściciel łodzian powoli rozwiązuje zagadkę, z którą mierzy się kilku ligowych rywali. Ekstraklasa coraz mocniej odczuwa napływ nowego kapitału. Większe budżety oznaczają większe możliwości, ale także większe ryzyko popełniania kosztownych błędów. Historia pokazuje, że pieniądze same w sobie nie gwarantują sukcesu. Czasami wręcz zachęcają do podejmowania zbyt pochopnych decyzji, o czym oprócz Widzewa przekonała się m.in. Pogoń Szczecin.

Dlatego pierwszym klubem, który naprawdę wykorzysta finansowy potencjał nowej rzeczywistości, może nie być ten, który wydaje najwięcej. Najprawdopodobniej będzie to zespół, który połączy duże inwestycje z cierpliwością, stabilnością i spójną strategią. Jeśli to Widzew połączy te dwie rzeczy, na dobre wejdzie do ligowej czołówki.

Owszem, na razie nie wiadomo, czy drużyna Aleksandara Vukovicia obrała właściwy kierunek. Ekstraklasa uwielbia bolesne weryfikacje. Wydaje się jednak, że Widzew jest klubem, który uczy się na własnych błędach. Chaos wreszcie dobiega końca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2026-08-17 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Oshee | Partner | 300×600
2026-08-17 00:00 / 9999-12-31 23:59 | Oshee | Partner | 300×600

Główni partnerzy

Superbet
Logo XTB
OSHEE logo