Zacięty bój na dole tabeli Ekstraklasy. Zdecydował jeden gol [WIDEO]
Kai Taller/Arena Akcji)/NEWSPIX.PL
Radomiak Radom wciąż czeka na pierwszą wygraną pod wodzą Johna Carvera. W poniedziałek Zieloni przegrali 0:1 z Wisłą Płock po koszmarnym błędzie obrońców.
Radomiak Radom w coraz gorszej sytuacji
Radomiak Radom i Wisła Płock to drużyny, które zdecydowanie nie mogły być zadowolone z wejścia w sezon 2026/27. Przed meczem kończącym 11. kolejkę PKO BP Ekstraklasy Nafciarze zajmowali 13. miejsce w tabeli. Z kolei ekipa Johna Carvera znajdowała się na 16. pozycji, a więc w strefie spadkowej.
Problemy Radomiaka z grą w defensywie dały o sobie znać już w 15. minucie poniedziałkowego starcia. Obrońcy „Zielonych” zostawili mnóstwo miejsca piłkarzom gospodarzy. Po próbie podania do Juricy Prsira piłka odbiła się od Roberto Alvesa i Steve’a Kingue. Zawodnik płocczan z łatwością minął zdezorientowanego obrońcę i pokonał Filipa Majchrowicza.
Jak się okazało, był to jedyny strzał celny, który padł w pierwszej połowie. Radomiak nie potrafił zagrozić bramce strzeżonej przez Rafała Leszczyńskiego. Tuż przed zmianą stron do siatki trafił Patryk Kun, lecz sędzia uznał, że wcześniej rywala faulował Łukasz Sekulski.
W końcówce spotkania goście zaczęli częściej utrzymywać się przy piłce. Nie przekładało się to jednak na ilość stuprocentowych sytuacji. Najlepszą okazję miał Rafał Wolski, którego zatrzymał wychodzący z bramki Leszczyński. Z kolei tuż przed rozpoczęciem doliczonego czasu gry blisko gola samobójczego był Marcin Kamiński.
Ostatecznie trzy punkty zostały w Płocku, co oznacza, że Wisła wskoczyła na 10. miejsce. Pozycja Radomiaka nie uległa zmianie, co może martwić Johna Carvera. Warto dodać, że ekipa z Radomia przegrała czwarty mecz z rzędu.

















