Lechia Gdańsk musi sprzedawać! Ma jednak coraz mniej czasu
Fot. TOMASZ RULSKI / 400mm.pl
Lechia Gdańsk ma coraz mniej czasu na sprzedaż swoich liderów i zarobek na nich. Okno transferowe w Europie kończy się za dwa tygodnie, w Polsce za trzy, a w klubie wciąż są Tomas Bobcek, Iwan Żelizko czy Camilo Mena. Czy to się zmieni w najbliższym czasie?
Lechia Gdańsk po spadku z Ekstraklasy mierzyła się ze sporymi problemami finansowymi i organizacyjnymi. Na klubie bardzo długo ciążyły zakazy transferowe – od FIFA i PZPN-u. A to sprawiało, że nie było możliwości rejestrowania nowych zawodników. I choć z tym się już uporano i klub działa na rynku transferowym, to wciąż sytuacja finansowa jest dość niepewna. Niektórzy pracownicy nie dostali pensji od maja, a klub do końca sierpnia musi wykazać w PZPN-ie, że jest na „zero” z płatnościami. Pomóc w zwalczeniu problemów miały sprzedaże liderów. Problem w tym, że oni wciąż są w klubie (stan na poniedziałek 17 sierpnia).
Lechia Gdańsk musi sprzedawać, aby „żyć”. Jasna deklaracja prezesa Urfera
Na dzień przed startem rozgrywek ligowych, kiedy CAS oficjalnie odrzucił skargę Lechii ws. ujemnych punktów za zeszły sezon, Paolo Urfer w oświadczeniu zapowiedział, że klub jest zmuszony sprzedać swoich najlepszych zawodników, aby zbudować kadrę na nowy sezon. Później deklarował też, że pieniądze z tej sprzedaży mają dać budżet na kolejne miesiące, a może nawet lata.
Problem w tym, że Lechia ma coraz mniej czasu na sprzedaż liderów z Tomasem Bobckiem na czele. 31 sierpnia w większości lig europejskich zakończy się okno transferowe. 1 września zakończy się ono w Niemczech, a 9 września w Polsce. Zegar tyka.
Dokąd trafi król strzelców Ekstralasy? Lechia tak go wycenia!
Na największy zarobek Lechia może liczyć ze sprzedaży Tomasa Bobcka. Król strzelców Ekstraklasy od bardzo dawna wzbudza zainteresowanie na rynku, chcieli go m.in. działacze Werderu Brema, HSV czy AS Monaco. Problemem jest jednak wysoka cena. Lechia chciałaby najlepiej za niego około 10 milionów euro, z czego 25% musi oddać słowackiemu Rużemborkowi. Stąd taka zaporowa cena. A niemieckie kluby słysząc to, po prostu rezygnują.
Zainteresowanie Bobckiem pojawiło się też z kierunku tureckiego. Od tamtejszych klubów Lechia żąda jednak jeszcze więcej! – Jego klub żąda minimum 12 milionów euro. Powiedziałem, że nie mamy szans na jego pozyskanie. Widzę, że cena zaczyna spadać. Jesteśmy zainteresowani, chcę aby został najdroższym piłkarzem w historii Samsunsporu, ale nie mogę dać 10-12 milionów euro tylko dlatego, że kibice go chcą. Jestem gotów dać 5-6 milionów euro, ale nie 10-12. Kibice powinni pomóc, wesprzeć swój klub. Niech oni dadzą 5-6 milionów euro, ja dam 5-6, kupmy go razem. Chcę go jeszcze bardziej niż oni, ale to się nie dzieje – powiedział prezes Turków Yüksel Yıldırım w rozmowie z „HT Spor”.
Iwan Żelizko nie gra bo chce odejść. „W tym klubie będą grać tylko ci, którzy są pewni swojej przyszłości”
Kolejnym zawodnikiem, na którym Lechia chciałaby zarobić jest Iwan Żelizko. Pomocnik był jednym z najlepszych zawodników w całej lidze na swojej pozycji, interesowały się nim polskie kluby, ale też były zapytania z Bolonii. Na razie jednak żadnych konkretów, a Ukrainiec wciąż jest zawodnikiem Lechii.
Inna sprawa, że od dwóch spotkań nie gra. To decyzja trenera Władysława Łupaszko, który na każdym kroku powtarza, że „będą grać tylko, ci którzy są pewni swojej przyszłości w Lechii”. My słyszymy, że Żelizko już raczej w Biało-Zielonej koszulce nie zagra, podobnie jak inny chcący odejść Ukrainiec Bohdan Wjunnyk. Obaj są rozczarowani swoją obecną sytuacją, liczyli na szybki transfer, a tu na razie nie widać końca tej sagi.
Camilo Mena odejdzie do Szkocji?
Wiele mówiło się też o potencjalnym transferze Camilo Meny, ale fakty są takie, że Kolumbijczyk jest obecnie kapitanem drużyny i poza pierwszym meczem z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, grał we wszystkich spotkaniach. W lipcu wyleciał tymczasowo do Kolumbii, spekulowano, że ma to związek z transferem, ale oficjalna wersja z klubu była taka, że piłkarz udał się do ojczyzny w celu załatwienia spraw prywatnych.
W ostatnich dniach z okolic klubu płynął przekaz, że nie można wykluczyć, że Mena zostanie w Lechii, chociaż na pół roku. W najbliższym czasie ma jednak dojść do ponowych rozmów szkockich Rangersów z Lechią i nie można wykluczyć, że ostatecznie tam będzie kontynuował karierę. Nieoficjalnie słyszymy, że rozpoczęte w lipcu negocjacje są kontynuowane, a Szkoci chcą wykorzystać to, że Lechia jest pod ścianą i musi sprzedawać. Szkockie media informują o kwocie około 3 milionów funtów.
Co Lechia Gdańsk zrobi z byłym kapitanem?
Najbardziej problematyczna jest obecnie sytuacja byłego kapitana zespołu Rifeta Kapicia. Bośniak po spadku zadeklarował chęć odejścia, rozmawiał z Pogonią Szczecin, potem miał mówić, że „trzy lata grał za darmo”. Kibicom jego postawa się nie podoba i nie chcą oni już widzieć tego zawodnika w klubie. On też nie chce w Lechii grać. Co zatem zrobi klub? Słyszymy, że trwają prace nad rozwiązaniem tej sytuacji. Pewnie optymalny byłby transfer do innego klubu, ale Pogoń już go podobno nie chce.
Lechia Gdańsk ma coraz mniej czasu, zostały jej dwa tygodnie na sprzedaż. Mało kto wyobraża sobie chyba, że największe gwiazdy na czele z Bobckiem zostanąw klubie. A sprzedaż jest najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich stron – Lechia nie będzie musiała opłacać wysokich kontraktów, a piłkarze będą mogli się rozwijać w innych ligach. Paolo Urfer jednak nie zamierza spuszczać ceny i liczy na wielki zarobek. Oby się na tym nie przejechał.
Kolejny mecz Lechia zagra w piątek 21 sierpnia o 20.30 u siebie z Pogonią Siedlce.


















