Krwawe wojny z Materlą i starcie z „Pudzianem”, czyli pamiętne walki Jay Silvy
Jay Silva vs Michał Materla FOT. screen z KSW/FB
W wieku 45 lat niespodziewanie zmarł Jay Silva. I nie będzie wielką przesadą, jeśli napiszemy, że historia polskiego MMA potoczyłaby się nieco inaczej, gdyby nie on. Wybraliśmy najważniejsze momenty jego kariery.
Świat MMA pożegnał Jay Silvę, byłego zawodnika UFC, KSW, czy federacji freakowych. To była ważna postać dla polskiego MMA. To właśnie na starciach z Silvą zbudował się Michał Materla, który stoczył z nim epicką trylogię. The Spider Killer był także przeciwnikiem Mariusza Pudzianowskiego. Oto najważniejsze momenty jego kariery.
Trylogia z Michałem Materlą

(KSW)
Było lato 2012 roku. Cały rok żył rozpoczynającym się Euro, a fani sportów walki czekali na galę KSW 19, gdzie w walce wieczoru Mariusz Pudzianowski gładko pobił słynnego Boba Sappa. Tamta walka nie spełniła oczekiwań kibiców. Na szczeście wcześniej byli świadkami imponującej bitwy między Michałem Materlą a właśnie Jay Silvą.
Polak wygrał na punkty po ciężkiej batalii, ale rok później gładko triumfował The Spider Killer. Znokautował „Cipka” już w II rundzie! Potrzebna była więc trzecia walka. W 2014 roku na KSW 26 szczęśliwie trylogię zakończył Materla, który drugi raz wygrał. Dzięki tamtym starciom stał się prawdziwą gwiazdą KSW.
„Pomiędzy mną a Jayem Silvą nigdy nie było chemii. Wystawiał mnie na próbę nie tylko w ringu, ale również poza nim. Mimo naszych różnic wiadomość o jego śmierci przyjąłem ze smutkiem. Szanuję go jako zawodnika mieszanych sztuk walki i jako mojego przeciwnika. Dziękuję mu za walki, które stoczyliśmy, i za wspólnie zapisaną historię w sporcie. Jego rodzinie, bliskim i przyjaciołom składam szczere wyrazy współczucia” – napisał na Instagramie Materla.

Walka z Mariuszem Pudzianowskim

(KSW)
W 2017 roku na gali KSW 40 w Dublinie Jay Silva w ostatniej chwili wskoczył na zastępstwo, by zmierzyć się z Mariuszem Pudzianowskim. To był wyrównany bój. Silva królował doświadczeniem, a Polak warunkami fizycznymi. „Pudzian” wykorzystał przewagę w parterze, gdzie utrzymywał dominującą pozycję, no i ostatecznie wygrał na punkty. Ale tamtego dnia wygrał coś znacznie ważniejszego, czyli zaufanie kibiców. Co prawda Pudzianowski już wcześniej potrafił ograć Pawła Nastulę czy Oliego Thompsona, ale w Dublinie pokazał charakter i świetna kondycję. Pod okiem Arbiego Szamajewa bił się mądrze przez 15 minut.
Silva walczył w UFC czy Bellatorze
Silva urodził się w Angoli, ale dorastał w USA, gdzie szybko pokochał MMA. Debiutował niemal 20 lat temu. Udało mu się nawet trafić do UFC, ale obie walki przegrał w amerykańskiej federacji. Nie był nigdy zawodnikiem klasy światowej, ale twardzielem, który nie unikał wyzwań. W 2010 roku podczas gali Bellator MMA stoczył walkę z kultowym Hectorem Lombardem, jednak gładko przegrał.
Silva zakończył poważną karierę kilka lat temu. To nie znaczy jednak, że później się nie bił. O Polsce mówił, że jest jego drugim domem. Czy mówił szczerze? Trudno to ocenić. Na pewno jednak nad Wisłą mógł dobrze zarobić, więc zaczął występować na freakowych galach. Mierzył się w K1 z Tomaszem Sararą czy Denisem Labrygą.
Jay Silva we freakach
Z Sararą dwukrotnie poległ, ale trudno się dziwić, bo mierzył się z kickbokserem w jego dyscyplinie. Nie pokonał też Denisa Labrygi w K1, ale przegrał dopiero po wyrównanej walce.

FOT. PIOTR KUCZA/FOTOPYK / NEWSPIX.PL

Foto Marcin Bulanda / PressFocus
Choć Silva nie był żadnym awanturnikiem, tylko zachowywał spokój podczas programów freaków, to i tak dobrze się odnajdywał w tym specyficznym świecie. Potrafił zrozumieć konwencje, m.in podczas programów z Marcinem Najmanem.


„Młody, wesoły i inteligentny facet. Jae Silva niestety już na opuścił. Za wcześnie kumplu. Do zobaczenia po drugiej stronie” – napisał Marcin Najman.
Jay, spoczywaj w pokoju!















