PKOl zalega związkowi kilkaset tysięcy! „Wielokrotnie się upominaliśmy”
Zuma Press / Alamy
PKOl zalega spore pieniądze Polskiemu Związkowi Towarzystw Wioślarskich. Adam Korol, sternik polskiego wioślarstwa, zapowiada walkę o należne fundusze, podczas gdy zjednoczone środowisko sportowe szykuje wniosek o pilne odwołanie szefa komitetu.
Poważne zaległości PKOl wobec związków sportowych
Podczas piątkowego spotkania prezesów związków sportowych z ministrem sportu Jakubem Rutnickim, Adam Korol ujawnił skalę kryzysu finansowego w Polskim Komitecie Olimpijskim. Organizacja zarządzana przez Radosława Piesiewicza ma zalegać Polskiemu Związkowi Towarzystw Wioślarskich kwotę sięgającą 600 tysięcy złotych. To kolejne obciążenie dla komitetu, który wciąż nie wypłacił 1,1 mln złotych medalistom olimpijskim i ich trenerom w ramach współpracy z zondacrypto.
Prezes PZTW i mistrz olimpijski podkreśla, że w środowisku sportowym narasta determinacja do przeprowadzenia zmian w strukturach komitetu. Korol otwarcie mówi o konieczności odwołania obecnego szefa PKOl.
„Dzisiaj środowisko sportowe przemówiło jednym głosem – nie chcemy takiego PKOl-u zarządzanego przez prezesa Piesiewicza. Musimy zacząć działać, bo jeśli nie spróbujemy odwołać prezesa, to będziemy dalej tkwili w niewiedzy. Takiej jedności środowiska jeszcze nie było, więc wierzę, że wspólnie doprowadzimy do odwołania prezesa PKOl-u” – przyznaje Adam Korol.
Spór o fundusze od sponsorów i widmo drogi sądowej
Dla środowiska wioślarskiego szczególnym problemem jest rozliczenie środków pochodzących od spółki Enea, która zakończyła współpracę z PKOl z końcem 2024 roku. Choć fundusze powinny trafić do związku w 2025 roku, pieniądze do dziś nie wpłynęły na konto PZTW. Adam Korol nie kryje irytacji postawą prezesa Piesiewicza, który zwłokę tłumaczy oczekiwaniem na wpłaty od innych podmiotów, m.in. Polkomtelu.
„O dokładnych kwotach nie mogę mówić, ale faktycznie PKOl wciąż zalega Polskiemu Związkowi Towarzystw Wioślarskich znaczącą kwotę, która ma wpływ na nasze funkcjonowanie. Spółka Enea zakończyła współpracę z PKOl-em wraz z końcem 2024 roku, a nam należała się wypłata środków za ten okres. Niestety do dziś nie otrzymaliśmy tych pieniędzy, choć powinniśmy je dostać jeszcze w 2025 roku. Mowa o kilkuset tysiącach złotych” – wyjaśnia sternik polskiego wioślarstwa.
Związek podjął już formalne kroki w celu odzyskania należności, jednak bezskutecznie. Sytuacja finansowa organizacji staje się coraz trudniejsza ze względu na konieczność uregulowania zobowiązań podatkowych od kwot, których PZTW fizycznie nie otrzymał.
„Wielokrotnie upominaliśmy się o te pieniądze. Wystawiliśmy fakturę, zapłaciliśmy już nawet podatek, a pieniędzy wciąż nie ma na naszym koncie. Ostatnie wytłumaczenie prezesa Piesiewicza było takie, że zapłaci zaległe środki, gdy swoje zobowiązanie wobec PKOl-u wypełni spółka Polkomtel. Nie rozumiem, dlaczego nie zapłacił ponad rok temu, gdy otrzymał należności od Enei. Teraz rozważamy różne opcje, jak choćby pójście na drogę sądową” – kontynuuje Korol.
Prezes PZTW sugeruje również, że wstrzymywanie wypłat może mieć podłoże osobiste i wynikać z jego krytycznego stosunku do działań Radosława Piesiewicza. Korol przypomniał, że już w listopadzie grupa 15 działaczy protestowała przeciwko umowie z nowym, kontrowersyjnym sponsorem.
„Dyskusje na temat nowego sponsora były bardzo burzliwe. 15 działaczy podpisało się pod listem, w którym wyraziliśmy się przeciwko tej umowie. Potem z podpisu pod oświadczeniem wycofał się co prawda przedstawiciel PZLA, Henryk Olszewski, to jednak pozostali mówili wprost, że nie chcą tej umowy. Dzisiaj nie chcę mówić: 'a nie mówiłem’, bo wszyscy na tym cierpimy. Neon zondacrypto jest wykorzystywany w każdym medium i przynosi nam wstyd. Powinien zostać zdemontowany jeszcze dzisiaj” – podkreśla prezes PZTW.
Adam Korol gorzko podsumowuje postawę szefa PKOl wobec sportowców, którzy czekają na należne im wsparcie finansowe.
„Przypuszczam jednak, że brak wypłat może być karą za moją postawę wobec prezesa Piesiewicza. Szkoda, że tyle mówi o trosce o zawodników, ale jakoś niespecjalnie przejmuje się losem polskich wioślarzy, którzy czekają na pieniądze” – kończy Adam Korol.
W najbliższym czasie ma zostać złożony wniosek o pilne zwołanie zarządu PKOl, który mógłby podjąć uchwałę o odwołaniu prezesa. Do przeprowadzenia takiej zmiany konieczna jest jednak większość 2/3 głosów spośród 60 członków zarządu.

















