Przełom! Oto najdziwniejsza kadra Włoch w historii
TRENING REPREZENTACJI WLOCH FOT. ZUMA/NEWSPIX.PL
Reprezentacja ciągle się ośmieszała, więc Włosi powiedzieli „basta” i powołali najmłodszą kadrę w historii! Tak nietypowej drużyny jeszcze nie mieli.
Republika Zielonego Przylądka, Curacao, Uzbekistan, DR Konga, Haiti, Jordania czy Irak awansowały na rozszerzony mundial, gdzie pierwszy raz wystąpi aż 48 drużyn, a Włosi trzeci raz z rzędu będą śledzili mistrzostwa świata co najwyżej sprzed telewizora. Alessandro Nesta, mistrz świata z 2006 roku, ostatnio nawet zażartował, że jego 18-letni syn mu wręcz nie wierzy, że tata zdobył złoto mundialu, bo przecież jeszcze nigdy świadomie nie oglądał Włochów na tym turnieju.
Włoscy kibice są kompletnie przybici, bo zawodzą także kluby, który ośmieszyły się w Europie. Słowem atmosfera jest ponura, a grać przecież trzeba. W czerwcu Squadra Azzurra ma do rozegrania dwa mecze, a przecież nie ma nawet selekcjonera, od kiedy z kadrą pożegnał się Gennaro Gattuso, także mistrz z 2006 roku.
Obecnie reprezentację prowadzi Silvio Baldini, który wcześniej pracował z kadrą U21, a także w klubach pokroju Pescary, Crotone czy Perugii. Baldini to oczywiście jedynie opcja tymczasowa. Włosi wciąż nie wiedzą, kto zostanie ich selekcjonerem. Marzą podobno o Pepie Guardiolii, ale to pewnie marzenia ściętej głowy. Zdecydowanie bardziej prawdopodobną opcją jest powrót Roberto Manciniego lub Antonio Conte.
Najdziwniejsza kadra Włoch
Baldini powołał kadrę na nadchodzące mecze z Luksemburgiem oraz Grecją, ale wśród nich zobaczymy głównie piłkarzy z roczników 2004-2008. Kibic, który na co dzień nie śledzi Serie A, nawet nie kojarzy większości piłkarzy, którzy pojawili się na czerwcowym zgrupowaniu, skoro Baldini dał szansę aż 19 debiutantom.
Jedyną gwiazdą w kadrze jest Gianluigi Donnarumma z Manchester City, który sam poprosił o powołanie, bo chce dać przykład młodszym kolegom. Część kibiców pewnie także kojarzy: Marco Palestrę z Cagliari (odkrycie sezonu Serie A), Francesco Pio Esposito z Interu, Niccolo Pisilliego z Romy, czy Davide Bartesaghiego z Milanu. Reszta graczy będzie dla wielu dość anonimowa. Zresztą sami zobaczcie:
Kadra Włoch na czerwcowe zgrupowanie
- BRAMKARZE: Giovanni Daffara (Avellino), Gianluigi Donnarumma (Manchester City), Lorenzo Palmisani (Frosinone);
- OBROŃCY: Honest Ahanor (Atalanta), Davide Bartesaghi (Milan), Fabio Chiarodia (Borussia Mönchengladbach), Pietro Comuzzo (Fiorentina), Costantino Favasuli (Catanzaro), Filippo Mane (Borussia Dortmund), Marco Palestra (Cagliari), Luca Reggiani (Borussia Dortmund);
- POMOCNICY: Matteo Dagasso (Venezia), Giacomo Faticanti (Juventus), Luca Lipani (Sassuolo), Cher Ndour (Fiorentina), Niccolò Pisilli (Roma), Lorenzo Venturino (Roma);
- NAPASTNICY: Francesco Camarda (Lecce), Luigi Cherubini (Sampdoria), Jeff Ekhator (Genoa), Francesco Pio Esposito (Inter), Seydou Fini (Frosinone), Samuele Inacio (Borussia Dortmund), Luca Koleosho (Paris FC).
To najmłodsza kadra Włoch w historii, a jej średnia wieku to zaledwie 20 i pół roku. Baldini wprowadził także nowe porządki na zgrupowaniu.
– W ośrodku Coverciano zapanował nowy porządek, oparty na budowaniu empatii i wspólnoty. Piłkarze dobrowolnie odkładają telefony komórkowe do szuflad, aby zamiast w świecie wirtualnym, spędzać czas na bezpośrednich rozmowach. Dzień zaczyna się od wspólnego śniadania najpóźniej o godzinie dziewiątej, a zawodnicy kwaterowani są w pokojach dwu- i trzyosobowych, co ma sprzyjać integracji szatni – pisze „La Gazzetta dello Sport”.
Wybory Baldiniego zostały przyjęte ze zrozumieniem, bo jednym z największych grzechów włoskiego futbolu jest fakt, że młodzi nie dostają zbyt wielu szans w Serie A. Winna jest mentalność Włochów, którzy od zawsze bali się stawiania na młodzież. Niedawno Zlatan Ibrahimović, dziś jeden z dyrektorów Milanu, mówił, że we włoskich akademiach piłkarskich celem numer jeden jest wynik i że jest to bardzo niebezpieczne.
Niebezpieczne, bo wielu juniorów nie dostaje szans i grzeje ławkę, choć są w wieku, w którym powinno im się pozwolić na błędy. Na Półwyspie Apenińskim żartuje się, że gdyby Lamine Yamal urodził się we Włoszech, to do 21. roku życia pewnie tułałby się po wypożyczeniach w Serie B, a może nawet Serie C.
– Jeśli chcemy płynąć pod prąd, będziemy potrzebować adrenaliny, którą potrafią przekazać tylko najmłodsi – zadeklarował Baldini, tłumacząc swoją wizję budowy drużyny. Selekcjoner podkreśla, że kluczowe jest połączenie intensywności z odpowiednią oceną potencjału zawodników, którzy mają w swoich rękach przyszłość włoskiej piłki.
– W jego zespole znalazł się prawdziwy „skarbiec” talentów, których łączna wartość rynkowa szacowana jest na około 300 milionów euro – podkreśla „Gazzetta”.
– Najważniejsze, aby chłopcy dobrze się bawili. Żeby nie myśleli o wyniku. Chłopcy mają okazję reprezentować kraj, grając w piłkę. Co czuję, że powinienem powiedzieć Włochom? Że w tej grupie jest nasza przyszłość, są tu najlepsi młodzi ludzie, którzy trenowali głową i sercem…. Chciałbym, żeby chłopcy wrócili ze zgrupowania jako lepsi ludzie – podsumował Baldini. Pierwsza okazja do świętowania już w środę wieczorem, bo rywalem Włochów będzie Luksemburg.
Na takim rywalu można podbudować morale, prawda?















