Przypomina o sobie Urbanowi. Chciałby wrócić do kadry po dziewięciu latach
LUKASZ GROCHALA/CYFRASPORT/NEWSPIX.PL
Mariusz Stępiński błyszczy formą w barwach Złocisto-Krwistych i otwarcie deklaruje gotowość do powrotu do reprezentacji Polski. Skuteczna dziewiątka kieleckiego klubu ma na koncie już sześć trafień w tym sezonie, choć sam chłodno ocenia swoje aktualne szanse na powołanie.
Ambitne plany napastnika Korony
Mariusz Stępiński, aktualnie występujący w barwach Korony Kielce, zadeklarował gotowość do powrotu do reprezentacji Polski. 31-letni napastnik, który w przeszłości rozegrał cztery oficjalne mecze w drużynie narodowej, nie ukrywa swoich ambicji, choć zachowuje dystans do obecnej sytuacji kadrowej.
Stępiński zadebiutował z orzełkiem na piersi w lutym 2013 roku za kadencji Waldemara Fornalika. Był częścią kadry Adama Nawałki podczas EURO 2016, jednak na turnieju nie spędził ani minuty. Jego ostatni występ z orzełkiem na piersi miał miejsce w listopadzie 2017 roku, gdy wszedł na ostatnie 19 minut sparingu z Meksykiem. Podczas rozmowy w programie „Cały ten Majdan” zawodnik jasno określił swoje stanowisko w sprawie gry dla biało-czerwonych.
– Kariery reprezentacyjnej nie zakończyłem. Jestem dostępny. Czy myślę? Nie myślę o tym na co dzień… Nie myślę, ale bardzo bym chciał. Oczywiście, że bardzo bym chciał. To największe wyróżnienie dla piłkarza z polskim paszportem, jakie może być – przyznał snajper kieleckiego zespołu.
Skuteczność w Ekstraklasie i chłodna ocena szans
Za kandydaturą Stępińskiego przemawiają liczby z trwającego sezonu. W dziesięciu ligowych spotkaniach napastnik Złocisto-Krwistych zdobył sześć bramek. Mimo dobrej dyspozycji strzeleckiej, piłkarz podkreśla, że priorytetem jest dla niego praca w klubie, a ewentualne powołanie traktuje jako pochodną solidnych występów ligowych.
– Nie jest to jednak rzecz, bez której nie mógłbym żyć. Wykonuję swoją pracę z myślą, żeby swój najbliższy mecz w Koronie zagrać najlepiej. Powołanie może być konsekwencją dobrych występów i dobrej pracy na treningach, a później w meczach ligowych – zaznaczył zawodnik.
Stępiński potrafi obiektywnie spojrzeć na swoją obecną pozycję w hierarchii napastników. Odwołując się do swoich wcześniejszych doświadczeń, zauważył, że droga do kadry bywa nieprzewidywalna, choć obecnie nie czuje się blisko powrotu do reprezentacyjnego trykotu.
– Będąc w Ruchu, też nie myślałem, że dostanę powołanie do reprezentacji w tak szybkim czasie po powrocie do Ekstraklasy. Dzisiaj myślę, że nie jestem tego blisko. Obiektywnie patrząc, jestem daleko – ocenił napastnik.
W superlatywach o Mariuszu Stępińskim na antenie Kanału Sportowego wypowiadał się niedawno Paweł Golański, dyrektor sportowy Korony Kielce.
— Zawsze napastnika rozlicza się ze zdobytych bramek, ale jak prześledzicie czasami, to nawet w zeszłym sezonie w niektórych sytuacjach bardzo mało brakowało Mariuszowi do strzelenia gola. Świetnie się zachował, dobrze uderzył, ale poszło po palcach i słupek albo poprzeczka… czasami brakowało tego farta. Oczywiście mam nadzieję, że w tym sezonie będzie inaczej, ale tak jak powiedziałem: ja go sobie cenię jako piłkarza, jako człowieka i uważam, że jest bardzo wartościową postacią. Też jak przychodzę na trening i widzę, z jakim zaangażowaniem od podchodzi do każdej sesji, to jest to dla mnie budujące. Bo reszta chłopaków, niezależnie od wieku, patrzy na gościa po trzydziestce i mówi: „No, szac, daje 120% na każdym treningu”. To nie jest, że wychodzi na trening i sobie spaceruje, wybiera momenty, w których trzeba pracować. Widać, że jest maksymalnie przygotowany do każdej jednostki. I ja wierzę, że to zaprocentuje.

















