Przemiana Jerzego Brzęczka. Zamiast oblężonej twierdzy jest luz, dowcip i sukces
FOTO LUKASZ GROCHALA / CYFRASPORT/NEWSPIX.PL
Jerzy Brzęczek świętuje awans reprezentacji Polski do lat 21 na młodzieżowe mistrzostwa Europy. Przeszedł imponującą przemianę, udowadniając niedowiarkom, że jest nie tylko znakomitym trenerem, ale również wartościowym człowiekiem.
Przemiana Jerzego Brzęczka
Nieczęsto zdarza się, że selekcjoner kadry młodzieżowej jest na ustach całego kraju zamiast trenera dorosłej reprezentacji. W Polsce obecnie panuje jednak taka atmosfera, a to wszystko za sprawą wielkiego sukcesu drużyny do lat 21. Wywalczyła ona awans na przyszłoroczne Mistrzostwa Europy U-21, które odbędą się w Serbii i Albanii. Mimo niedawnej bolesnej porażki z Włochami (2:6), Biało-Czerwoni załapali się na turniej jako najlepsza ekipa z drugiego miejsca.
Dlaczego reprezentacja Polski U21 awansowała bezpośrednio na EURO?
Sukces tej reprezentacji nie byłby możliwy bez Jerzego Brzęczka. Gdy latem 2025 roku obejmował kadrę, nie brakowało sceptyków wątpiących w powodzenie tej misji. Wielu kibiców zaznaczało zgryźliwie, że trener nie ma w swojej karierze tak znaczących osiągnięć, aby ponownie zarządzać drużyną narodową, nawet jeśli to młodzieżówka. Federacji zaś zarzucano, że wciąż porusza się w obrębie tych samych, być może nieco zgranych nazwisk, zamiast postawić na kogoś nowego, młodszego. Fani formułowali zarzuty o “kolesiostwie”, “kółku wzajemnej adoracji” czy wręcz zatrudnieniu “nieudacznika”.
Wszyscy mieli bowiem w głowie obraz Jerzego Brzęczka z dorosłej reprezentacji, którą prowadził w latach 2018-2021. Wyniki wówczas w miarę się zgadzały – za jego kadencji kadra odniosła 12 zwycięstw, pięć meczów natomiast zremisowała, a siedem przegrała. Potrafiła pokonać m.in. Austrię czy Ukrainę, a także zremisować z Włochami lub Portugalią.
Luz i dowcip zamiast oblężonej twierdzy
Problem leżał gdzie indziej. Tę drużynę trudno było szczerze polubić. Brzęczkowi zarzucano, że emanuje syndromem oblężonej twierdzy. Mogło się odnieść wrażenie, że na każdej konferencji prasowej podkreśla, jak ciężko ma jego zespół, jak wiele krytyki na niego spada, a także, jak przytłaczający jest hejt wylewający się po meczach Biało-Czerwonych. Faktycznie, kibice potrafili być bezkompromisowi, lecz w pewnym momencie jakiekolwiek słowo niezadowolenia było utożsamiane z bezpardonowym atakiem. Do tego doszła jeszcze nieszczęsna publikacja książki Małgorzaty Domagalik, w której Brzęczek został pokazany jako superbohater, co w tamtych realiach było dość osobliwym zabiegiem, nawet jeśli tylko literackim.
Reprezentanci Polski nie mieli ponoć zarzutów merytorycznych do Brzęczka, większości wręcz imponował jego warsztat. Atmosferę zepsuły natomiast niektóre decyzje selekcjonera, choćby ta o zatrudnieniu psychologa Damiana Salwina, który nie nadawał najwyraźniej na tych samych falach co niektórzy kadrowicze. Relacje trenera z zespołem też miały nie być do końca udane.
Po niespodziewanym zwolnieniu Brzęczka z reprezentacji niewielu w niego wierzyło. Na domiar złego kompletnie nie poszło mu w Wiśle Kraków, w której pracował przez kilka miesięcy w 2022 roku. W 27 spotkaniach odniósł tylko siedem wygranych. Aż 11 meczów natomiast przegrał. Gdy więc obejmował młodzieżówkę, chyba nikt nie przypuszczał, że po kilkunastu miesiącach będzie się o nim mówić jako o architekcie awansu na mistrzostwa Europy. Kapitalna forma reprezentacji to jedno. Warto jednak zwrócić uwagę na przemianę, jaką przeszedł sam Brzęczek przez ten czas.
Młodzieżówka zagra na mistrzostwach Europy! „Los wynagrodził pracę”
Upragniony sukces
Pisał o tym niedawno Marcin Borzęcki z Kanału Sportowego. Przypomniał swoje słowa z 2024 roku, kiedy chwalił Brzęczka za jego osobowość i charyzmę w studiu meczowym.
Miałem ostatnio przyjemność spędzić z nim ze 3 godziny w studiu meczowym. Co za znakomity, wyluzowany i dowcipny gość. Szkoda że w kadrze taki nie był, bo ludzie by go pokochali
pisał wówczas Borzęcki.
Po niedawnym spotkaniu ze Szwecją (3:0) dziennikarz Kanału Sportowego wrócił do tego wpisu. Przyznał, że miło obserwuje się osobowościową przemianę Brzęczka, który z trenera jątrzącego na wszystko dookoła stał się kimś, w kogo młodzieżowi reprezentanci pójdą jak w ogień. Być może to nie tyle przemiana, co ukazanie prawdziwego oblicza.
Trochę ten wpis czekał na wyciągnięcie. Cieszę się, że Jerzy Brzęczek pokazuje teraz prawdziwą twarz, nieskrzywioną presją i nerwami. Oby tak już pozostało, bo to prywatnie świetny i wyluzowany facet. Takiego selekcjonera obserwuje się z wielką przyjemnością
stwierdził Borzęcki.
Teraz Jerzy Brzęczek jest na ustach całej piłkarskiej Polski. Z pewnością jego notowania są wyższe niż choćby Jana Urbana, mającego niemałe problemy w seniorskiej kadrze. Ostatnio sporo mówiło się, że w przypadku wymiany selekcjonera to na sternika kadry U-21 padnie uwaga Cezarego Kuleszy. Trudno jednak wyobrazić sobie, że Brzęczek dobrowolnie rezygnuje z wyjazdu na wielką imprezę ze swoją młodą zgrają. Ukształtował ją, stał się jej mentorem i poprowadził ją do sukcesu. A przyszłość? Odmieniony Jerzy Brzęczek najwyraźniej nie powiedział jeszcze ostatniego słowa…

















