Robert Podoliński ujawnił, co działo się w Bośni i Hercegowinie. „Chcieli nas wyrzucić ze stanowiska”
Robert Podoliński komentował u boku Jacka Laskowskiego mecz Polski z Bośnią i Hercegowiną (0:1). Opowiedział o stresującej sytuacji ze stadionu.
Robert Podoliński o stresującej sytuacji z Bośni i Hercegowiny
Robert Podoliński komentował wyjazdowy mecz Polski z Bośnią i Hercegowiną (0:1). Na antenie Kanału Sportowego opowiedział o stresującej sytuacji, która wydarzyła się tuż przed wejściem na antenę. W pewnym momencie zrobiło się gorąco!
Siedząc już na stanowiskach komentatorskich, na trzy minuty przed rozpoczęciem spotkania podszedł do nas gość i zaczął nas przepychać. Mówił, że to jego miejsce i mamy sobie iść. Jacek Laskowski stwierdził, że dzieje się coś złego. To był ktoś ze sztabu reprezentacji Bośni i Hercegowiny albo jakaś osoba z federacji. Utrzymywał, że to stanowisko należy się mu. Powiedziałem mu, że za chwilę wchodzę na antenę i komentuję mecz, a on na to, że go to nie obchodzi. Wezwał więc ochroniarzy
zaczął.
Tego z federacji się nie obawiałem, ale jak zobaczyłem tych panów z ochrony, to nie wiedziałem, gdzie uciekać. Na nich najlepszy sport to lekkoatletyka. Wyglądało to tak, jakby chcieli nas wyrzucić ze stanowiska. Zadzwoniliśmy do producenta, który przyszedł i zaczął krzyczeć na Dominika (…) Potem zjawił się facet z UEFA, któremu też się dostało. Dopiero gdy oficer UEFA zwrócił się do federacji, sytuacja trochę się uspokoiła. Z Jackiem mieliśmy natomiast za naszymi plecami gościa, który przez praktycznie cały mecz za nami stał i przeszkadzał nam komentować
dodał Podoliński.
Więcej na antenie Kanału Sportowego!
















