Oskar Pietuszewski oceniony po meczu Ligi Mistrzów. Słodko-gorzkie opinie kibiców
IMAGO/NEWSPIX.PL
Oskar Pietuszewski rozegrał niecałe 60 minut w starciu z PSV. Mimo że reprezentant Polski był aktywny, do jego występu można mieć pewne zastrzeżenia. Ostatecznie Smoki uległy rywalowi 0:1.
Oskar Pietuszewski zagrał w Lidze Mistrzów
Oskar Pietuszewski zanotował we wtorkowy wieczór swój debiut od pierwszej minuty w Lidze Mistrzów. Reprezentant Polski wyszedł w podstawowym składzie na spotkanie z PSV. Na murawie spędził niecałe 60 minut – w 58. minucie został zmieniony Borję Sainza. Drużyna trenera Francesco Fariolego przegrała z rywalem z Holandii 0:1. Jedynego gola strzelił w tym spotkaniu Guus Til.
Kibice Porto już w trakcie meczu pochwalili Pietuszewskiego za jego aktywność i kreatywność. Nie da się ukryć, że dzięki swojej szybkości nasz rodak siał popłoch w szeregach PSV. Kilka razy groźnie wchodził w pole karne lub balansował w bocznym sektorze. Raz nawet starał się wywalczyć rzut karny dla swojej ekipy, ale sędzia nie był skory do podyktowania jedenastki. Pojawiły się również głosy, że reprezentant Polski był najgroźniejszym zawodnikiem FC Porto w pierwszej połowie.
Występ Pietuszewskiego nie był jednak idealny. To, nad czym musi on jeszcze sporo pracować, to wykończenie. Gdyby w starciu z PSV lepiej przymierzył, mógłby mieć na koncie przynajmniej jednego gola. Fani Smoków zwracali zresztą na to uwagę. Przypominali, że wychowanek Jagiellonii Białystok trochę kosztował, a od zawodnika, za którego trzeba było zapłacić kilka czy kilkanaście milionów euro, oczekuje się zdecydowanie lepszej finalizacji.
Czytaj też: Oto nowa dziewczyna Oskara Pietuszewskiego! “Poznaliśmy się przez internet”
Bednarek i Kiwior solidnie, choć bez błysku
Co do Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora kibice nie mieli już tak zasadniczych recenzji. Trzeba jednak przyznać, że ogólnie defensywa Smoków przeciwko PSV prezentowała się dość dziwinie. Holendrzy potrafili łatwo dochodzić do sytuacji bramkowych, niewiele brakowało, żeby wyszli na prowadzenie przed przerwą. Błędy nie wynikały może bezpośrednio od naszych rodaków, ale na pewno Francesco Farioli z postawy swojej linii obrony nie będzie po tym meczu zadowolony.
Sytuacja FC Porto w Champions League jest nie do pozazdroszczenia. Po trzech kolejkach Portugalczycy mają na koncie zero punktów. Do końca fazy ligowej zmierzą się jeszcze z Napoli, Feyenoordem, Liverpoolem, Slavią Praga i LASK.
Czytaj też: PSG górą w hicie Ligi Mistrzów! Popis strzelecki Manchesteru City [WYNIKI]

















