W końcu. Pogoń Szczecin nie musi się już martwić o tę pozycję
KRZYSZTOF CICHOMSKI/NEWSPIX.PL
Szczególnie w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu olbrzymim problemem Pogoni Szczecin była pozycja defensywnego pomocnika. Wraz z wyczekiwanym transferem Patryka Dziczka i wcześniejszym pozyskaniem Kellyna Acosty, sprawa została załatwiona.
Dziczek i Acosta opcjami na „szóstkę”
W zeszłorocznym letnim okienku transferowym Portowcy dokonali dwóch transferów defensywnych pomocników – pozyskali Jana Biegańskiego za darmo i Mora Ndiaye za 50 tysięcy euro. Były to opcje budżetowe i zgodnie z wątpliwościami części kibiców – brakowało im umiejętności. Zimą Pogoń wróciła na rynek, by pozyskać do tej roli Kellyna Acostę i zaklepać sobie Patryka Dziczka.
Na papierze po długim czasie finalnie Duma Pomorza ma bardzo dobrze obsadzoną tę pozycję. Dziczek od dawna jest czołowym defensywnym pomocnikiem Ekstraklasy – wnosi duży wkład zarówno w rozegraniu (średnio 46,8 celnych podań na mecz z czego 4,2 dalekich) jak i w destrukcji (4,6 wygrywanych pojedynków, 51%). Do tego potrafi dołożyć liczby (4 gole w poprzednim sezonie) i 4.53 spodziewanych asyst.
Wraz z przedłużeniem umów Fredrika Ulvestada i Natana Ławy, druga linia Portowców nabiera coraz to lepszych kształtów. Warto pamiętać także o Jose Pozo, który jest w procesie rekonwalescencji po poważnej kontuzji Achillesa. Przed tym urazem prezentował świetną formę, więc on również w trakcie sezonu może być ważną częścią składu. Tym bardziej, że charakterystyką wpasowuje się on w futbol nowego trenera. Oscar Garcia stawia na dominowanie posiadania piłki i kontrolę, a do tego potrzebuje tak utalentowanych technicznie pomocników jak Pozo.
Nowy trener Pogoni przemówił. „Pomagałem rozwinąć się Upamecano i Ekitike”
Są w Pogoni wątpliwości co do linii defensywy, ale środek pomocy zdaje się być naprawdę solidnie obsadzony.

















