„Przebranżowienie” zawodnika Legii? Papszun nie ma wyjścia
MARCIN SZYMCZYK/FOTOPYK/NEWSPIX.PL
W związku z brakiem głębi składu na tyłach, Marek Papszun musi szukać niecodziennych rozwiązań. W tym kontekście testował znów Arkadiusza Recę na pozycji pół-lewego stopera.
Zmiana pozycji szansą dla Recy?
15-krotny reprezentant Polski dołączył do Legii Warszawa latem zeszłego roku, za darmo, po wygaśnięciu umowy ze Spezią Calcio. Jego celem było odbudowanie się, tak by przywrócić swoją karierę na odpowiednie tory i być może wrócić do kadry Biało-Czerwonych, szczególnie biorąc pod uwagę deficyty reprezentacji na lewej obronie.
Zaliczył jednak bardzo słaby sezon, w którym nie przebił nawet 900 minut na murawie w Ekstraklasie. W rundzie wiosennej, już pod skrzydłami Marka Papszuna, jego rola ograniczała się wyłącznie do wchodzenia na murawę w samych końcówkach. Wygryzł go ze składu Patryk Kun, który wcześniej był schowany głęboko do szafy.
Umowa Arkadiusza Recy obowiązuje jeszcze przez dwa lata i nic nie wskazuje na to, by miał teraz opuścić Legię. Możliwe natomiast, że zostanie „przebranżowiony”. Już w końcówce zeszłego sezonu okazjonalnie zdarzało się, że grał jako pół-lewy stoper i w takiej roli też Marek Papszun testował go w ostatnim sparingu z rezerwami Nuernberg.
Teoretycznie Reca ma warunki, by grać w tej roli. Mierzy 1,87 metra, całkiem nieźle radzi sobie w pojedynkach 1 na 1, potrafi grać głową. Wszystko zależy natomiast od tego, w jakiej będzie dyspozycji. Musi na pewno wejść na znacznie wyższy poziom niż w poprzedniej kampanii.
Marek Papszun szuka natomiast rozwiązań, wiedząc, że ma bardzo małe pole manewru w obronie. Na stoperach może grać Kamilem Piątkowskim, Zoranem Arseniciem (który miewa często problemy fizyczne), Rafałem Augustyniakiem (który jest nominalnym pomocnikiem) i Robertem Dezielem Juniorem (który nie ma żadnego doświadczenia). Bardzo nieciekawa sytuacja, w której trzeba szukać niecodziennych wariantów.

















