Lech chce do Ligi Mistrzów. Te transfery mogą jednak niepokoić
Kanał Sportowy
Lech Poznań wydał dużo pieniędzy podczas letniego okienka transferowego. Celem drużyny jest awans do Ligi Mistrzów. W programie Kanału Sportowego Artur Wichniarek twierdzi jednak, że Kolejorz już ma na swoim koncie nietrafione inwestycje.
Lech krytykowany za transfery
Lech Poznań postanowił sięgnąć do kieszeni po zakończeniu minionego sezonu. Mistrzowie Polski przeznaczyli ponad 8 milionów euro na piłkarzy, którzy mieli dać klubowi awans do Ligi Mistrzów. Ostatecznie Kolejorz dostał się do fazy ligowej Ligi Europy.
Na razie rozgrywki z nieco niższej półki stanowią olbrzymie wyzwanie dla podopiecznych Nielsa Frederiksena. Po trzech kolejkach mają na swoim koncie tylko jeden punkt. Marcin Borzęcki zwrócił jednak uwagę na to, że celem Lecha wciąż jest gra w LM – bez względu na to, jak wyglądać będzie zderzenie z europejską elitą.
– Lech chce do Ligi Mistrzów, bo są tam ogromne pieniądze do zarobienia. Nawet jeśli podzieliliby los Slovana Bratysławy, wszedł i przegrał 8 meczów, ale po prostu zarobił pieniądze… dzięki nim mógłby później wznieść drużynę na wyższy poziom – powiedział na antenie Kanału Sportowego.
Artur Wichniarek twierdzi zaś, że władze Lecha już popełniły kosztowne błędy, jeśli chodzi o działania na rynku transferowym – w szczególności dostało się Terry’emu Yegbe.
– Tylko o jakim poziomie mówimy? Wydaniu kolejnych 4 mln na zawodnika pokroju Luisa Palmy? Albo Terry’ego Yegbe? Łącznie 7 mln euro wyrzuconych w błoto. Yegbe to zawodnik mina. Przy nim Skrzypczak wygląda jak profesor. A nim nie jest. Takiego obrońcy w Polsce jeszcze nie było, tak mówią, faktycznie nie było… z autu jeszcze sobie nikt piłki do bramki nie wrzucił – podsumował.
Czytaj też: Polskie kluby pod ścianą w Lidze Europy. Oto szanse Lecha i Jagiellonii na awans

















