Lech Poznań mógłby wyłożyć na niego 3,5 mln euro. Trzeba szukać dalej
FOT. DEFODI IMAGES/NEWSPIX.PL
Lech Poznań kontynuuje proces poszukiwania nowego defensywnego pomocnika na rynku. Kolejorz jeszcze niedawno był bardzo blisko transferu Niklasa Dorscha, ale ostatecznie zadecydowała cena.
Lech Poznań dokonał już wielu ciekawych transferów w tym oknie, ale to jeszcze nie koniec. Kolejorz chce – niezależnie od przyszłości Antoniego Kozubala – wzmocnić drugą linię zawodnikiem o charakterystyce defensywnej. Przez długi czas Poznaniacy byli łączeni ze sprowadzeniem Tamara Svetlina z Korony Kielce oraz Niklasa Dorscha z FC Heidenheim.
Lech Poznań nie zamierza przepłacać
Ostatecznie ten drugi zawodnik trafił do Torono FC za 3,5 mln euro. Teraz Szymon Janczyk z „Weszło” informuje, że gdyby Heidenheim było chętne na sprzedaż Dorscha po tej cenie Lechowi Poznań, to polski klub sfinalizowałby transakcję. Problem natomiast tkwił w tym, że niemiecka ekipa zażądała od Kolejorza 5 mln euro, a na taki wydatek mistrz Polski się nie zdecydował.
Lech Poznań odrzucił kilka ofert za niego. Negocjacje dalej trwają
Wciąż zatem nie wiadomo, kto będzie wyczekiwaną nową „szóstką” w ekipie Nielsa Frederiksena. W starciach z Górnikiem Zabrze w Superpucharze Polski oraz Aarhus w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów w pierwszym składzie zagrał Radosław Murawski. Z Cracovią zaś Lech Poznań zdecydował się na ustawienie, gdzie tercet w pomocy tworzył Kozubal, Rodriguez i Jagiełło.
Rekordowe wydatki Lecha Poznań
Do tej pory w tym oknie mistrz Polski wydał ze wszystkimi opłatami 15 mln euro, jak przyznał sam Tomasz Rząsa. Dzięki temu udało się klubowi pozyskać:
- Luisa Palmę
- Terry’ego Yegbe
- Mateusza Lisa
- Allahyara Sayyadmanesha

















