Wisła uderza w Śląsk. Królewski: To jest uderzenie w układy
Fot. KS
Jarosław Królewski ze szczegółami uargumentował decyzję Wisły Kraków o zgłoszeniu Śląska Wrocław do europejskich organów ws. dotacji od miasta. Prezes Wisły Kraków otwarcie przyznał, że sprawa ta była przygotowywana od dłuższego czasu.
Śląsk nie wpuści kibiców Wisły
W piątek Śląsk Wrocław wydał komunikat, w którym ogłosił, że klub nie wpuści kibiców Wisły Kraków na ligowe spotkanie, które odbędzie się 7 marca. Tym razem odpowiedź ze strony „Białej Gwiazdy” była natychmiastowa i przybrała dość nieoczekiwany obrót.
Po kilkunastu godzinach Wisła ogłosiła, że zgłosi do UEFA i FIFA sprawę „w zakresie naruszenia zasad równej i uczciwej konkurencji”. Co więcej, do Komisji Europejskiej ma zostać złożone zawiadomienie dotyczące całej pomocy publicznej, jaką od lat otrzymuje Śląsk Wrocław. Ostatnio było głośno o dotacji z miasta w wysokości 30 mln zł, która ma ratować Śląsk przed upadłością.
Czytaj także: Królewski nie wytrzymał. Jest reakcja ws. głośnej decyzji Śląska Wrocław
Królewski wyjaśnia decyzję o złożeniu wniosku
Jarosław Królewski w niedzielnej Loży Piłkarskiej w Kanale Sportowym opowiedział o tym, dlaczego została podjęta tak odważna i ofensywna decyzja.
– Kumulowało się to bardzo długo. Punktem zapalnym było niewpuszczenie naszych kibiców na stadion na kolejny mecz. Fakt, że mając co roku co najmniej 30 milionów finansowania, brak organizacji sytuacji dla dwóch tysięcy kibiców wyjazdowych był momentem zwrotnym – zdradził.
Królewski dodał, że sprawa będzie dopięta w ekspresowym tempie. – Nie ma w tym spontaniczności. Od dłuższego czasu zbieramy w tym zakresie dokumentację z fanami, naukowcami. Myślę, że bardzo szybko złożymy odpowiednie dokumenty. W Polsce dochodzi do bardzo ordynarnego łamania prawa, wiec sprawa będzie jasna i czytelna – dodał.
Prezes Wisły Kraków mówił również o namawianiu Wojciecha Kwietnia z Wieczystej Kraków do poparcia wniosku, ale wspomniał także o przedstawicielach innych klubów. – Wykonam telefony w przyszłym tygodniu. To w pewnym sensie jest uderzenie w układy i nie każdy się odważy. Jeśli ktoś będzie chciał się przyłączyć, to zapraszam – skwitował.

















