Lech był o krok od transferu Pululu. Dlatego Jagiellonia się wycofała
fot. Michal Kosc / PressFocus/NEWSPIX.PL
Afimico Pululu latem 2025 roku był blisko przenosin z Jagiellonii Białystok do Lecha Poznań. Kluby prowadziły zaawansowane rozmowy dotyczące transferu napastnika, a ostatecznie do porozumienia nie doszło. Z relacji ze spotkania Piotra Rutkowskiego z karnetowiczami Kolejorza wynika, że istotny wpływ na fiasko negocjacji miała negatywna reakcja kibiców Jagiellonii.
Afimico Pululu był jednym z najważniejszych zawodników Jagiellonii Białystok, a jego dobra forma przyciągała zainteresowanie innych klubów. Wśród nich znajdował się Lech Poznań, który w 2025 roku poszukiwał wzmocnienia ofensywy. Kolejorz przedstawił propozycję sprowadzenia napastnika, a w transakcję miał zostać włączony również Filip Szymczak. Według ówczesnych informacji jedna z ofert Lecha opiewała na 1,3 miliona euro oraz kartę zawodniczą Szymczaka. Jagiellonia oczekiwała jednak korzystniejszych warunków.
Lech był blisko Pululu. Jagiellonia wycofała się z negocjacji
Piotr Rutkowski podczas spotkania z karnetowiczami Lecha miał ujawnić szczegóły nieudanego transferu. Jak relacjonował obecny na spotkaniu użytkownik DomasLP, rozmowy pomiędzy klubami były już na zaawansowanym etapie. Negocjacje osiągnęły etap przesyłania dokumentów i finalnych ustaleń. Ostatecznie jednak Jagiellonia miała zrezygnować z transakcji po negatywnych reakcjach swoich sympatyków.
Kibice Jagiellonii rzeczywiście krytykowali wówczas pomysł oddania Pululu do ligowego rywala. Szczególnie dużo kontrowersji wzbudzała możliwość otrzymania w zamian Filipa Szymczaka.
Pululu nie trafił do Lecha. Wybrał Arabię Saudyjską
Latem 2025 roku o Pululu zabiegał również węgierski Ferencváros. Napastnik ostatecznie pozostał w Jagiellonii do zakończenia sezonu 2025/2026. Po wygaśnięciu kontraktu zdecydował się na przeprowadzkę do Arabii Saudyjskiej, gdzie podpisał umowę z Al-Hazem.
Lech ostatecznie nie sprowadził Pululu, a latem 2025 roku zdecydował się na pozyskanie Yannicka Agnero. Z relacji ze spotkania z Rutkowskim wynika, że Iworyjczyk był sprowadzany z myślą o stopniowym rozwoju. W Poznaniu nadal liczą, że napastnik w przyszłości osiągnie poziom pozwalający mu odgrywać ważną rolę w drużynie.
Zobacz również: Lech nie pójdzie drogą Legii. Jasna decyzja ws. kibiców Wisły
















