Aktualne przekleństwo reprezentacji Polski. Kadrowicz jasno wskazał
Igor Jakubowski/Arena Akcji)/NEWSPIX.PL
Przemysław Wiśniewski po poniedziałkowym meczu nie ukrywał rozczarowania. Stoper przed kamerami Kanału Sportowego mówił m.in. o największej bolączce kadry.
Przemysław Wiśniewski mówi wprost. Oto największa bolączka kadry
Przemysław Wiśniewski nie ukrywał przed kamerami Kanału Sportowego rozczarowania po przegranym meczu ze Szwedami. – Nic się nie zmienia, nie mam tutaj jakoś wiele założeń. Znam trenera Urbana, to czego wymaga i staram się to robić. Tych założeń się nie zmienia zbyt dużo w zależności czy grasz trójką czy czwórką. Dzisiaj byłem trochę bliżej linii w rozegraniu piłki, bo przechodziliśmy czasami na czwórkę. Mogliśmy częściej grać tą stroną, bo miałem trochę miejsca – mówił pytany o grę z czwórką z tyłu.
— Decydujące czynniki? Komunikacja i przeklęte stałe fragmenty gry. Ponownie w dziecinny sposób straciliśmy gole, to są takie podstawy, których musisz dopilnować, jeżeli nie chcesz stracić bramki
dodał pytany o defensywne kłopoty.
Na koniec padło też pytanie o atmosferę w szatni. – Jaki jest stan szatni? Ciężko powiedzieć. Myślę, że w szatni wszyscy zdają sobie sprawę jaka jest sytuacja, że musimy zacząć wygrywać, by nie spaść do dywizji C. Musimy zdobyć sześć punktów w tych dwóch najbliższych meczach, bo w innym przypadku te listopadowe mecze mogą nam wiele nie pomóc. Wszystko w naszych rękach i głowach – podsumował.

















