Urban nie gryzł się w język po meczu ze Szwecją. „Nie przystoi”
FOT. PIOTR KUCZA/400mm.pl
Jan Urban po przegranym 1:3 meczu ze Szwecją nie ukrywał rozczarowania zwłaszcza błędami w defensywie. „Nie przystoi” – mówił selekcjoner.
Problemy defensywne w Solnej
Biało-czerwoni po raz kolejny musieli uznać wyższość reprezentacji Szwecji. Po marcowej porażce w finale baraży, tym razem podopieczni Jana Urbana przegrali 1:3 w spotkaniu Ligi Narodów. Największym mankamentem polskiego zespołu ponownie okazała się postawa w formacji obronnej, co selekcjoner dosadnie skomentował po zakończeniu meczu.
Słaba postawa lewej strony i błędy indywidualne
W pierwszej części spotkania polska defensywa miała ogromne problemy z powstrzymaniem ataków gospodarzy. Szczególnie widoczne było to na lewym boku, gdzie Tymoteusz Puchacz nie radził sobie z Patrikiem Walemarkiem. Jan Urban przyznał na konferencji prasowej, że ta strefa boiska wymagała pilnej interwencji w przerwie.
— No było kiepsko po naszej lewej stronie w pierwszej połowie. Walemark i Svensson tam stworzyli dużo zagrożenia. Ale w drugiej połowie to skorygowaliśmy, bo rozmawialiśmy w przerwie na ten temat i było inaczej — ocenił selekcjoner.
Żukowski jednym z najlepszych, Puchacz wśród najsłabszych [OCENY POLAKÓW]
Mimo pewnych korekt, błędy indywidualne wciąż rzutowały na wynik. Przy trafieniu Viktora Gyokeresa, snajpera Arsenalu, z kryciem kompletnie nie poradził sobie Przemysław Wiśniewski. Urban podkreślił, że poziom czysto piłkarski obu drużyn był zbliżony, jednak to rywale otrzymywali od Biało-czerwonych zbyt łatwe okazje.
— Moim zdaniem graliśmy w piłkę na podobnym poziomie, co reprezentacja Szwecji, ale nie można tracić bramki w taki sposób. Bardzo trudno jest potem odrobić. My musieliśmy zrobić świetną akcję, żeby strzelić gola, a Szwecja zdobywała bramki zbyt łatwo — punktował szkoleniowiec.
Największe pretensje trener miał o sytuację przy trzecim golu, kiedy szwedzki napastnik został pozostawiony bez żadnej opieki. Urban nie krył irytacji sposobem, w jaki jego zawodnicy zachowywali się w polu karnym po rzucie rożnym.
— Przy trzecim golu napastnik Szwecji strzelił gola, będąc sam. Nie przystoi. Wcześniej jest rzut rożny, za łatwo dajemy się ograć. Znowu ktoś się daje ograć, ktoś chce blokować strzał, piłka przechodzi i jest gol. No taka prosta, łatwa stracona bramka — dodał selekcjoner.
Opiekun kadry zauważył również, że płynność gry Polaków spadła dopiero w końcowej fazie meczu, co było podyktowane koniecznością oszczędzania sił niektórych zawodników przed kolejnymi starciami. — Gra nam siadła po stracie trzeciej bramki, gdy zdecydowaliśmy się na zmiany, mając na uwadze kolejne spotkanie, patrząc na to, jak kto wygląda fizycznie — wyjaśnił Urban w rozmowie z TVP Sport.
Przed reprezentacją Polski teraz dwa kolejne wyzwania w ramach trwającego zgrupowania. Już 2 października drużyna zmierzy się z Rumunią, a trzy dni później ich przeciwnikiem będzie Bośnia i Hercegowina. Sztab szkoleniowy zapowiada wnikliwą analizę ostatnich wydarzeń boiskowych.
— Będziemy rozmawiali z zawodnikami, analizowali, zobaczą swoje zachowania, niewiele więcej możemy zrobić — podsumował selekcjoner.

















