„Po ludzku mi go szkoda”. Borek: Ten kadrowicz został wrzucony na minę
Kanał Sportowy
Eksperyment z Kubą Kiwiorem na pozycji lewego obrońcy nie zdał egzaminu – mówił na gorąco Mateusz Borek po meczu reprezentacji Polski z Bośnią i Hercegowiną.
Jan Urban wypróbował w piątkowym meczu z Bośniakami nowe ustawienie. O ile do tej pory głównie korzystał z formacji z trzema środkowymi obrońcami i wahadłowymi, tak teraz reprezentacja Polski zagrała w klasycznym ustawieniu 4-3-3 z Jakubem Kiwiorem na pozycji lewego defensora.
Nie jest to rzecz jasna rola dla niego nowa, bo grał w niej okazjonalnie wcześniej w kadrze narodowej, jak i między innymi w Arsenalu. Dawno natomiast go tam nie widzieliśmy, bo do tej pory w FC Porto występował w zasadzie jedynie jako środkowy defensor. Widać było, że czuł się niekomfortowo, a najlepszym tego przykładem była założona mu siatka przez rywala, po której musiał ratować się faulem taktycznym.
W przerwie Kiwior został zmieniony na rzecz Przemysława Frankowskiego. Mateusz Borek bardzo jednoznacznie ocenił eksperyment Jana Urbana, twierdząc, że się nie powiódł.
— Po ludzku trochę mi szkoda Kuby Kiwiora, bo w pewnym sensie został wrzucony na minę. Jest w bardzo dobrej formie i pewnie koncepcja była taka, by wrzucić na bok kogoś, kto dobrze broni. Tylko problem jest taki, że on dobrze broni jako stoper, a niekoniecznie dobrze broni jako boczny defensor. To jest inne zachowanie, potrzeba innej dynamiki. Wchodzi ci Frankowski i od razu widać, że zawodnik jest w formie i jest nabiegany
mówił Mateusz Borek na antenie Kanału Sportowego


















